Dni mijały, a sprawa, którą jeszcze niedawno żyła cała szkoła powoli cichła i umierała w umysłach młodych czarodziejów, które teraz były wypełnione zbliżającym się odpoczynkiem. Zima już dawno dopadła Hogwart, zasypując jego błonia białym puchem. Zamek, już magiczny, otulony śniegiem wyglądał niesamowicie czarująco. Przywodził ma myśl malowane przez mugoli pocztówki, przedstawiające bajkowe krajobrazy. Isabelle coś takiego widziała po raz pierwszy. Niczym zaczarowana wpatrywała się w różnorakie płatki śniegu spadające z pochmurnego nieba, które tańczyły wraz z podmuchami wiatru. Pragnęła je dotknąć, poczuć, widok zza okna, choć urokliwy, nie zadowalał jej w pełni. Pragnęła skorzystać, z może jedynej, takowej okazji i całą sobą przeżyć to cudowne zjawisko.
Taka okazja zdążyła się pewnego czwartkowego mroźnego dnia. Znajdując wolną chwilę przed obiadem, dziewczynka, ubrana jedynie w szkolny mundurek, opuściła mury zamku. Z pewnego rodzaju niepewnością postawiła nogę na śniegu, a ten zatrzeszczał pod jej butem. Minęła chwila zanim zdołała postawić na nim drugą stopę. Z wręcz dziecięcą ciekawością wpatrywała się w nietypowe podłoże. Zimny wiatr rozwiał jej włosy, pozostawiając na delikatnej, okalanej bliznami skórze gęsią skórkę. Kiedy poczuła jak płatek śniegu roztapia się na jej policzku uniosła wzrok do góry. Wpatrywała się w migocące drobinki jak zaczarowana, a one osadzały się na jej mundurku, włosach i rzęsach. Wyciągnęła lekko zaróżowioną od zimna dłoń, usiłując złapać wzorzyste kryształki lodu.
Nie wiedziała ile czasu spędziła na mrozie. Stała wciąż tam jak zaklęta, wpatrując się w malownicze zjawisko. Posiłek, na który miała zamiar się udać, dawno dobiegł już końca. Na dworze poczęło robić się coraz ciemniej, jednak blask śniegu skutecznie omamił dziewczynkę. Mokre od lodowych płatków włosy przyklejały się jej do policzków, które z mrozu przybrały szkarłatną barwę, uwydatniając znacząco blade blizny. Nos także jej się zaróżowił, a ona sama pociągała nim co chwilę. Koszula przylegała ciasno do jej klatki piersiowej. Buty przemiękły jej już od stania na mokrym śniegu, mimo tego nadal była niewzruszona. Zimno jej nie doskwierało, a obejmowało ramionami przynosząc ulgę jej zmarnowanemu ciału. Wiedziała, że gdyby zamknęła by oczy zobaczyłaby coś czego bardzo nie chciała widzieć, a może chciała? Sama nie była pewna.
Severus Snape mocno poirytowany przemierzał Hogwardzkie korytarze. Uczniowie doprowadzali go do szewskiej pasji, nie musząc nawet robić zbyt wiele. Obraz głupoty jaką przejawiali zwyczajnie załamywał profesora, a nic nie wskazywało na to, że mieli by kiedykolwiek zmądrzeć. Cierpiała na tym nie tylko jego psychika, a także i jego sala. Na czele tej całej hałastry stał oczywiście święty Harry Potter. Sama jego obecność w tym samym budynku sprawiała, że mężczyzna ledwo nad sobą panował. Do tego wszystkiego dochodziła sprawa Quirllera. Coś było z nim nie tak, a ostatni incydent wszystko to tylko potwierdzał. Na samo wspomnienie skrzywił się. Noga mocno dawała mu się we znaki. A sam fakt, że Gryfoni widzieli tą ranę i zapewne dochodzą do niestworzonych wniosków nie poprawiał mu humoru.
Cisza nocna rozpoczęła się dobre dwadzieścia minut temu dlatego widok uczennicy Slytherinu na dworze, mocno skonsternował profesora. Śnieg sypał tak mocno, że ledwo dostrzegł zarys dziewczęcej sylwetki. Nie chcąc wystawiać się na mroźny wiatr krzyknął, aby to ona do niego podeszła. Mijały sekundy, a postać nie ruszyła się nawet o krok, stojąc niewzruszona niczym posąg. Wkurzony już do granic możliwości mężczyzna podszedł do dziewczynki po czym szarpnął mocno za jej ramię. Zrobił to z taką siłą, że Ślizgonka wprost wleciała w jego ramiona. Severus chcąc uniknąć niezręcznej sytuacji zreflektował się i nim ona wpadła na jego tors, szybko złapał ją za ramiona i odsunął od siebie. Dopiero teraz poczuł jak bardzo jest zmarznięta.
- Może mi panienka powiedzieć co robi tu po ciszy nocnej?! I to jeszcze w takiej zamieci! - warknął, nie otrzymując jednak odpowiedzi szarpnął ją ponownie - Panno Prisoner? - zauważając brak reakcji zaciągnął ją do zamku. Jej szkolna szata była przemoknięta, a ona sama była lodowata, dlatego też nie myśląc za wiele zrzucił z niej wierzchnią część mundurka. Następnie zdjął ze swoich ramion pelerynę, po czym owinął nią szczelnie uczennice. Chciał zadać jej tyle pytań, jednak dobrze wiedział, że w tym stanie nie będzie potrafiła odpowiedzieć mu na ani jedno. Dziewczyna ledwo trzymała się na nogach, a całe jej ciało drżało - Co ja z tobą mam? - mruknął na tyle cicho, że Isabelle nie była w stanie go usłyszeć.
Skrzydło szpitalne mimo swoich ścian w kolorze chłodnej bieli było ciepłym miejscem. Jednakże wyjątkowo gorącym dla Ślizgonki, opatulonej szczelnie paroma wełnianymi kocami. Eliksir rozgrzewający zaczął działać już kilkanaście minut temu, jednak żadne słowa, wypływające z jej ust nie dały rady przekonać szkolną uzdrowicielkę. Severus Snape stał nad nią cierpliwie czekając na wyjaśnienia. Cierpliwie to może za dużo powiedziane, ale nie zmienia to faktu, że nadal tam stał i najwidoczniej nigdzie się nie wybierał. Ostry, ponaglający wzrok przeszywał ją na wylot, a ona sama mimo, że już dawno odzyskała kontakt ze światem, zwyczajnie w świecie nie wiedziała co powiedzieć. Prawda zabrzmiała by głupio, a kłamstwo nie wchodziło w grę. Nie chciała wracać tam zbyt wcześnie. Nie chciała również by profesor wziął ją za dziwną, inną, dlatego też milczała. Wiedziała, że nie będzie mogła robić tego w nieskończoność.
- Może mi panna powiedzieć, co robiła o tej godzinie na dworze, w zamieci hmm? Nie dotarła do panny informacja, że opuszczanie terenu szkoły po godzinie dwudziestej drugiej jest surowo zabronione? Co więcej równo o tej godzinie powinna być już panna we własnej komnacie. Czekam na wyjaśnienia. Co masz mi do powiedzenia, panno Prisoner? - mężczyzna podniósł brew czekając na odpowiedź. Prawdę mówiąc był ciekawy co jego wychowanka robiła w takiej zamieci, sama o zmroku.
- Oglądałam te iskierki spadające z nieba.
- Oglądałaś śnieg? - spytał w lekkim szoku. Nie takiej odpowiedzi się spodziewał.
- Śnieg...
- Chcesz mi powiedzieć, że zamarzłaś na śmierć, bo oglądałaś śnieg? To co zrobiłaś było skrajnie nieodpowiedzialne, panno Prisoner. Wielką stratą dla Slytherinu było by odejmowanie mu kolejnych punktów, dlatego też tego nie zrobię. Kara cię jednak nie ominie. Szlaban powinien załatwić sprawę. O terminie cię jeszcze powiadomię, panno Prisoner. Dobranoc.
- Dobranoc, profesorze Snape.
~ Nie podoba mi się ten rozdział jednak myślę, że na rozruch ujdzie. Przepraszam, że tak długo musieliście czekać. Ostatnimi czasy nie byłam w stanie zmobilizować się do napisania czegokolwiek. Zapraszam również do mojego dzieła "Malfoy Miss", którego pierwszy rozdział wstawiłam z wersji roboczych. Jeszcze raz przepraszam i mam nadzieje, że wena i chęci do pisania powrócą. Pozdrawiam was serdecznie i mam nadzieje, że miło spędzacie wakacje. ~
CZYTASZ
Córka Azkabanu | impotens
Fanfiction~Mury Azkabanu więżą wiele mrocznych tajemnic, twój wybór czy chcesz je odkryć. ~ !!! Mogą pojawić się sceny brutalne oraz ukazujące nieodpowiednie wzorce. Czytacie na własną odpowiedzialność.!!! Świat przedstawiony należy do J.K.Rowling.
