pierwsza klutnia

49 4 0
                                        

Obudziłam się z kacem i na dodatek wściekła na Robbiego, no poprostu miałam ochotę go udusić, przynajmiej tyle dobrze że dziś sobota. Nagle przyszła mi wiadomość od Hawka
-śpisz
-nie, głowa mnie tak boli że nie mogę
-no nie dziwie się jak tyle wypiłaś, weź sobie przeciwbólowe
-wezmę
-może dziś jakiś trening
- wsumie czemu nie mam ochotę normalnie wylądować złość
-nadal jesteś zła na Robbiego
-tak i to jak
-spokojnie, o 14 może być ?
-tak
-do zobaczenia, kocham cię
-ja ciebie też
To było urocze i na dodatek dzień mi poprawiło w miarę, ogarnęłam się ubrałam top biały i szare dresy i poszłam na śniadanie, był tam mój ukochany brat
-siema siostra, jak tam głowa
-spadaj
-co ty zła jesteś
-nie pamiętasz co wczoraj wyrabiałeś
-dobra weź, było minęło, zjesz coś
- wsumie mogę coś zjeść
Nie ciągnęłam dalej tego tematu. Po kilku minutach do mieszkania wszedł Miguel
-siema
- hej co tam
- mam dziś randkę
- o to super, gdzie się wybieracie
- na wrotki i chciałem spytać czy idziesz z Hawkiem też
- na 14 jesteśmy umówieni na trening a o której
-18 no dawajcie
-dobra spytam się go, ale pewnie będzie chciał
Gadaliśmy sobie i przyszedł ojciec
-siema młodzieży
-hej (odpowiedzieliśmy z Miguelem śmiejąc się )
- coś śmiesznego powiedziałem
-co masz taki dobry humor (zapytałam)
-aaa umówiłem się na randkę
- ty też sensei(powiedział Miguel)
-tak i ty też
-tak
- z ta lala z którą jesteś
-tak
- no to nieźle widać że moja szkoła
- a ty z kim tato (spytałam )
- powiem wam jutro
- no dobra niech ci będzie
O 13 40 podjechałam pod Hawka, na powitanie pocałował mnie
- gdzie chcesz trenować
-jak to gdzie, w twoim ulubionym miejscu
-o to dobrze, tam się mogę przynajmiej wyżyć, idziemy o 18 na wrotki
-możemy pójść, z Miguelem gadałaś
-tak, przyszedł rano
- nie chciał iść z nami trenować
-gdzieś z ojcem poleciał
- o co się pokłóciłeś z Dymitrem
-nie ważne, takie nasze sprawy
-ale macie zamiar się pogodzić
- nie wiem zobaczę
-może warto spróbować
-coś wymyślę, nie gadajmy o tym
- no dobra
Na miejscu zaczęliśmy ćwiczyć, wylądowałam całą złość na głupim worku, a później razem z Hawkiem zaczęliśmy się bić, śmiać, kocham z nim spędzać czas ale nadal mnie gryzło to że nie chciał mi powiedzieć o co się poklucił ze swoim najlepszym przyjacielem. Gdy skończyliśmy pojechaliśmy się do mnie ogarnąć i przebrać o 17 30 poszłam jescze po Miguela i ruszyliśmy. Na miejscu było multum ludzi, w tym tłumie zobaczyłam LaRusso, Moon i jej dziewczynę, pomachałam żeby mnie zobaczyły. Wieczór mijał nam na fajnej zabawie, aż nagle Hawk powiedział
-zaraz wrócę kochanie
-gdzie idziesz
-pogodzić się z Dymitrem
- to idź powodzenia
Zobaczyłam w tłumie mojego brata, podeszłam do niego
-co ty tu robisz
- jak to co nie mogę już przyjść z kumplami na zabawę
-dobra wracam do przyjaciół nie mam co z tobą gadać
-zaraz też przyjdę
- no napewno
Wracając zobaczyłam Hawka
- gdzie byłaś
-rozmawiałam z bratem
- on też tu jest
-tak, ide zaczerpnąć świeżego powietrza
-ide z tobą, nie zostawię cię
Siedliśmy sobie na ławce i spytałam się
- i jak pogodzić liście się
- no nie zbyt
-czemu
- nie wiem jest uparty jakoś, twierdzi że się na gorsze zmieniłeś, ty też tak uważasz
-nie dla mnie nadal jesteś taki uroczy jak byłeś
-weź
Pocałował mnie, nagle zobaczyłam że mój kochany brat i Miguel biją się, pobiegłam do nich
-przestańcie co wy odwalacie
-to twój durny brat, przystawia się do mojej dziewczyny
- Robbi ogarnij się
- nie wtrącaj się
Nie no tak nie mogło być walnełam go z całej siły a ten mi oddał więc, zaczęliśmy się bić. Hawkowi puściły nerwy i nas rozdzielił i przywalił Robbiemu, nagle LaRusso krzyknęła
- stóp do jasnej cholery, czy wy się musicie wszędzie bić
-dobra masz rację (przyznałam ), Miguel nic ci nie jest
-nie
-Robby tobie też
-nie
- najlepszym sposobem będzie jak nie będziecie na siebie wpadać
- zgadzam się z Yn (odpowiedziała LaRusso)
Wzięłam brata i Hawka i usiedliśmy na ławce, podszedł do nas cały pobity Dymitr
- co ci się stało (zapytała zaniepokojona )
-spytaj swojego chłopaka
-zamknij się (powiedział Hawk)
- co ty mu zrobiłeś
- nic, wywalił się
-dobra ja już mam chyba na dziś dość, wracam do domu,chodź Robby
-skarbie czekaj
- pogadamy jutro
Hawk się mocno wkurzył na Dymitriego, i miał już mu drugi raz przywalić ale zobaczył że się patrzę i jestem wściekła, wróciłam w ciszy do domu z Robbim i Miguelem. Ojciec był już w domu spał. Robby poszedł spać a ja nie mogłam usnąć, myślałam tylko o tym co się dziś stało, napisałam do Miguela czy idziemy napić się wina z chęcią odpowiedział że tak, wymknęłam się i siedliśmy za domem
-przepraszam cię stary za mojego brata
-spoko to nie twoja wina
-odwala mu znowu coś
- jak z LaRusso
-ide do niej jutro na obiad, poznać jej rodzinę
- no to bardzo dobrze
-boje się
- nie ma czego
- a jak z Hawkiem
- nie wiem, pobił Dymitra
-on też się zmienił
-wiem ale go kocham
Gadaliśmy tak przez 2h i spojrzałam na telefon a tam 100 nie odebranych połączeń od Hawka i mnóstwo esemesów, nie odpisałam.
-dobra wracajmy (powiedział Miguel)
-okej, dobranoc i powodzenia jutro, masz przyjść i opowiedzieć mi jak było
-jasna sprawa kierowniczko
Zaśmiałam się, weszłam do domu i poszłam odrazu spać.

-

Hawk i ty Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz