"...potwora"
.
.
.
Krew spłynęła wąskimi strużkami po dłoniach anioła, który nadal nie dowierzał w to co zrobił. Ale przecież to nie on tego dokonał, tylko ten drugi on! Ten okrutny, ten zły, ten...Nie wierzył w to co myślał. Nie wierzył już sam sobie. Nie wierzył w to kim jest, kim się stał. A stał się mordercą. Przegrał tę walkę, przegrał swoją duszę. Odsprzedał ją Demonowi. Z własnej woli.
Chciał płakać, chciał poczuć poczucie winy, smutek. Nie potrafił. Nie czuł nic, mimo, że chciał. Stał nad rozszarpanym ciałem w kałuży krwi bez emocji. Tak utracił niewinność. Aureola nad jego głową pękła na pół i zaplątała się w rogi. Anioł nie był już aniołem. Nie był już sobą. Nie wiedział kim był. A skoro on sam nie wiedział kim był, świadczyło to tylko jedno.
Był nikim.
༺ 𓆩ꨄ𓆪 ༻
Iglasta nie lubiła kawy, piła ją odświętnie kiedy naprawdę nie miała innego wyboru. I to był jeden z tych dni kiedy nie miała innego wyboru. Napój był wyjątkowo gorzki, może dlatego, że dziewczyna nie miała w domu cukru, a pójście po niego do sklepu było ostatnim na co aktualnie miała ochotę.
Teraz stała w kuchni jedną rękę opierając o ścianę, w drugiej trzymając filiżankę i patrząc za okno za którym powoli zachodziło słońce. Tak powoli i tak leniwie jakby samo tego nie chciało.
Iglasta myślała. Ostatnio robiła to dość często, zdecydowanie częściej niż zwykle. A nad czym tak myślała? Otóż myślała nad przeszłością. Nad tym co już przeżyła, wspominała chwile kiedy była szczęśliwa. Wspominała chwile, które przeżyła razem z Milky. To były naprawdę dobre chwile.
Ale sen z powiek spędzało jej jedno wspomnienie. Czy to możliwe, że jasnowłosa dziewczyna o wszystkim zapomniała? Zachowywała się jakby nigdy nic się nie stało, jakby nigdy nic z Iglastą ją nie łączyło. Tylko jedna rzecz uległa zmianie w jej zachowaniu. Już nie rozmawiała z Igłą, a przynajmniej nie w cztery oczy. Unikała każdej sytuacji w której mogłaby zostać z nią sam na sam, bez żadnych innych spojrzeń. Bała się? A może chciała zapomnieć?
Iglasta zacisnęła dwie dłonie na gorącym kubku. Ona bała się z nią porozmawiać. Potem chciała zapomnieć. Teraz chciałaby wrócić.
Zachód słońca, był piękny. Promienie barwiły niebo i chmury na pomarańczowo a im dalej od słońca tym bardziej widoczny był lekki różowy kolor. Zachód słońca można porównywać do wielu rzeczy. Na przykład do tego, że coś się kończy lub do nadchodzących zmian. Albo do nieskończoności. W końcu słońce wschodzi i zachodzi codziennie, niezmiennie przez wieczność. Tak kiedyś powiedziała Fern, od tej pory Iglasta i Milky już nigdy nie porównały zachodu słońca do końca. Zawsze go obserwowały, razem, wspólnie obok siebie, mówiąc, że tak długo jak to słońce będzie wschodzić i zachodzić tak długo będzie trwała ich miłość.
To nie była prawda. To wszystko tak nagle się zmieniło przez kilka słów...a słońce wciąż zachodziło i wciąż wschodziło. Czyżby to oznaczało, że ich miłość nadal trwa? Nie. Ona już była skończona.
Były ze sobą tak blisko, a teraz nie wiedziały o sobie nic. Przerażające jak szybko ludzie mogą się zmieniać z ludzi których znasz w ludzi których nie znasz. Ale kiedyś ich znałeś, wiedziałeś o ich wszystkich sekretach... Szkoda tylko, że teraz nie ma to znaczenia. Żadnego nawet najmniejszego. Co z tego, że kiedyś wiedziałeś o niej każdy najmniejszy szczegół, skoro teraz nawet nie wiesz jaki jest jej ulubiony kolor? I nie ważne jak bardzo byś chciał - już się tego nie dowiesz.
To wszystko przypominało teraz Iglastej relację Merry i Fern. Nie chciała mówić tego na głos, ale czuła, że podobnie jak między nią a Milky między tą dwójką również coś pękło. Widziała reakcję Fernmist na to zdjęcie na którym się śmiały i to jej wystarczyło. Czuła, że one nie czują już w stosunku do siebie tego samego co wcześniej. Oczywiście, żadna z nich tego nie przyzna i pozostali, którzy to dostrzegają również nic nie pisną. Więc będą siebie krzywidziły nawzajem, aż nie polecą łzy lub nie trzasną drzwi. I obydwie będą miały połamane serca.
CZYTASZ
Połamane Serca
Fanfiction"-...Miałaś zły sen?" Na początku było pięknie. Przyjaciele, miłość, imprezy... Potem okazało się, że jest jednak zbyt pięknie i przyszły skrzydła razem z ranami i połamanymi sercami... Merry zawsze była największą imprezowiczką. Porywcza, impulsywn...
