Rozdział 1

29 4 1
                                        




Auren

Kawiarnia tamtego dnia była przepełniona dużą ilością klientów. Na zmianie byłam tylko ja...

– Proszę pani, a ta kawa, kiedy będzie? –
Z oddali nawoływał mnie mężczyzna, który
wyraźnie miał na myśli, że mam się pospieszyć, co bardzo mnie stresowało.

Moja przyjaciółka zachorowała, więc wszystko spadło na mnie. Pospiesznym ruchem ruszyłam w stronę ekspresu. Strasznie trzęsły mi się ręce, to nie polepszało sytuacji, wręcz bardzo pogarszało.

Szybko ją nalałam, a do trzęsienia się dołączyły również nogi...

Niespodziewanie wpadłam na czyiś tors, kawa z filiżanką wylała się na podłogę i została stłuczona. Ze wstydem spojrzałam w górę na osobę, która miała całą brudną koszulkę, moja również taka była.

Napotkałam mężczyznę z zielonymi tęczówkami, miał krótkie czarne włosy i lekki zarost, był odrobinę wyższy ode mnie, garnitur opinał idealnie jego umięśnione ciało. Zrobiłam się cała czerwona, chciałam coś z siebie wydusić, ale coś mnie powstrzymywało.

– Wszystko okej? – Jego dłoń znalazł się na moim ramieniu, odwróciłam głowę, ujrzawszy, że ludzie nas obserwowali.

– Tak, tak, wszystko okej. Tak bardzo przepraszam pana.

Uśmiechnął się w taki sposób, że poczułam te nieszczęsne motylki w brzuchu. Przez chwilę nawet zapomniałam, że wylałam na niego tę kawę, lecz szybko się otrząsnęłam.

– Nic się nie stało. Pani również jest brudna, więc nie czuję się w tej sprawie samotny – Z jego ust wydostał się cichy śmiech.

Taka sytuacja zdarzyła mi się tylko raz, gdy zaczynałam tu pracować. Starałam się być dobrą pracownicą, myślę, że dobrze mi szło. Lubiłam być kelnerką, może nie zarabiałam góry pieniędzy, ale wiele do szczęścia nie potrzebowałam.

– Wolałabym ja być cała od kawy, niż żeby, to pan był – zaśmiałam się nieśmiało.

Nie czekałam na żadną odpowiedź, tylko ruszyłam do schowka po szmatkę i szufelkę. Wchodząc do środka, uderzałam się otwartą dłonią po czole.

Dlaczego akurat musiał to być przystojny mężczyzna?

Po chwili wróciłam na miejsce „zbrodni".

– Jedyne, co udało mi się znaleźć, to ścierka, naprawdę jeszcze raz przepraszam. – Spuściłam wzrok, ale czułam, że on na mnie cały czas patrzy.

Było mi, cholernie wstyd...

– A ja powtórzę, że nie ma za co, każdemu może się zdarzyć. – Uśmiechnął się do mnie. – Na szczęście jestem samochodem, a do domu nie mam daleko, więc bez problemu przebiorę przed pracą koszulkę. – Po pracy przyjdę na kawę, do widzenia. – Odwrócił się kierując się do wyjścia.

– Do widzenia.

***

Wybiła godzina dwudziesta, a ja byłam spocona jak świnia, cały czas wchodzili nowi klienci. Miałam dość tego dnia. Została mi jeszcze godzina pracy. 

Usłyszałam dzwonek, który sugerował, że ktoś wszedł do baru. Odwróciłam się i ujrzałam mężczyznę, na którego rano wylałam kawę.

– Witam ponownie – powiedział z entuzjazmem, co sprawiło, że lekko się zarumieniłam, był zbyt przystojny.

– Dziś przez to, co zrobiłam stawiam panu kawę na swój koszt lub coś innego, co pan weźmie.

Przez chwilę miał minę, jakby się nad czymś zastanawiał, ale po kilku sekundach otworzył buzię i zaczął mówić:

Reflection of darknessOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz