Rozdział 2

14 1 0
                                        




Auren

Obudził mnie dźwięk budzika, który był strasznie irytujący, niestety z łatwością wstawałam tylko wtedy, gdy alarmem były koguty, ale on był tak irytujący, że nie chciało się żyć. Na moim brzuchu leżała Cecile. Miałam ochotę ten ostatni dzień wolnego przeleżeć, ale umówiłam się z moją przyjaciółkąna basen. Dawno na nim nie byłam, więc udało jej się mnie bez problemu namówić. To w zasadzie nie był zwykły basen, bo była tam strefa, gdzie było można wypić drinki i wyjść na zewnątrz na leżaki. Przygotowując jedzenie dla kotki, przypomniałam sobie o wizycie Nicholasa w moim domu. Ostatnio widzieliśmy się dwa dni temu, specjalnie długo nie siedział u mnie, ponieważ mechanik szybko uwinął się z jego autem. Do teraz zastanawiałam się, czy chciał mnie pocałować.

Wzięłam szybki prysznic, spakowałam torbę na basen, a do drzwi zadzwoniła Tara.

– Witaj, moja gwiazdeczko! – przywitała się z wielką radością, przytulając mnie.

– Witaj, pozytywna energio! – Mówiłam tak na nią, od kiedy się znałyśmy, czyli od trzech lat.

Nałożyłam na siebie czarny dwuczęściowy strój z kryształkami. Tara miała na sobie taki sam, lecz jej strój był błękitny, bardzo pasował do jej zielonych oczu. Była o wiele wyższa ode mnie. Na twarzy miała piegi, które dodawały jej uroko, a brązowe włosy idealnie pasowały do przyjaciółki. Przyjrzałam się jej tęczówką dłuższą chwilę, były tak bardzo podobne do Nicholasa.

Chyba za dużo o nim myślałam.

Wyszłyśmy z szatni, a przed nami znajdował się duży basen, przyjaciółka wybrała taką godzinę, gdzie było bardzo mało osób, abyśmy prawie całą powierzchnię miały dla siebie.

Do moich nozdrzy dostał się zapach chloru, który uwielbiałam, wiem byłam lekko dziwna.

– Mam zamiar dziś w pełni się zrelaksować – powiedziałam, wdychając powietrzę.

Od razu zaczęłyśmy biec, jak dwie małe dziewczynki i w kilka sekund skoczyłyśmy do wody, robiąc hałas, niektórzy pomyśleliby, że to wstyd, ale tak mało z nas cieszy się z takich niby zwykłych chwil, którymi są właśnie wypady z przyjaciółmi.

Przez godzinę pływałyśmy w basenie, a potem przeszłyśmy na strefę odpoczynku, gdzie usiadłyśmy na leżakach w blasku słońca, trzymając w dłoniach drinki.

– Nie odwracaj się w prawo na razie, ale patrzy się na nas bardzo przystojny ratownik.

– Dla ciebie Tara każdy ratownik jest niezwykle czarujący. – Zaśmiałam się, upijając ze słonki łyk trunku.

– Ale ten naprawdę jest, zaraz się sama przekonasz – odpowiedziała z pewnością.

Byłam przekonana, że tak nie będzie.

Odwróciwszy się, doznałam szoku, tego bym się na pewno nie spodziewała, ale miała rację był b o s k i.

Tym ratownikiem był nikt jak sam Nicholas. W tym samym czasie jego wzrok spoczął na mnie. Od razu kąciki ust mężczyzny podniosły się ku górze. Nie byłam pewna, co zrobić, więc podniosłam rękę i mu pomachałam na przywitanie. On również mi odmachał. Tara zrobiła zdziwioną minę.

Nigdy go tu nie widziałam.

– Nie mów, że go znasz! – Jej głos aż zapiszczał. – Musisz mi wszystko powiedzieć, Auren!

Od razu przewróciłam oczami i kazałam jej się uciszyć. Kochałam ją, ale często bywała dziecinna, choć nie mówiłam jej nic, bo na co dzień przeżywała piekło, a ja nie wiedziałam, jak jej pomóc...

Reflection of darknessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz