Rozdział 6

7 1 0
                                        




Auren

W tamtej chwili byłam w bardzo złej sytuacji, bo gdyby policja zobaczyła, w jakim stanie była Tara, od razu by trafiła do więzienia lub psychiatryka A przecież to on doprowadził ją do takiego stanu, nie mogli jej zamknąć i straumatyzować. Próbowałam coś wymyśleć, cokolwiek, ale nic nie przychodziło mi do głowy. Oparłam się plecami o drzwi, a Ben'a kopniaki sprawiały, że podskakiwałam, był tuż za mną. Tak mocno walił w drzwi, że widziałam przed oczami scenę, jak strzela w nie pistoletem, a kula przelatuję przez moją głowę. Wtedy automatycznie się od nich oderwałam.

- Jeśli nie chcesz na to patrzeć, Octavia, to uciekaj. Bo mam zamiar teraz otworzyć drzwi i skończyć z nim raz na zawsze – powiedziała stanowczo, nadal trzymając broń skierowaną prosto w drzwi.

Po jej polikach spływały łzy, to ciało przejął prawdziwy demon. Miała tak obce oczy, płakała, ale wzrok coraz bardziej stawał się pusty. Ja jednak nie miałam zamiaru się nigdzie ruszać, nie mogłam pozwolić jej kogokolwiek zabić, ten człowiek powinien trafić do więzienia i do końca życia sprzątać tam kible.

- A ja ci mówię po raz ostatni, że tu zostaję!

Zaczęłam iść w jej stronę, ale zastygłam w miejscu, gdy do moich uszu dotarł głośny strzał, który pochodził z zewnątrz. Przyjaciółka również otępiała.

- Octavia! To ja, Nicholas, otwórz.

Serce lekko zwolniło rytm i dziękowałam wszechświatu, że to jego głos usłyszałam. Poczułam spokój, pociągnęłam za klamkę, ale stres szybko wrócił. Za Nicholasem stała policja, a na ziemi leżał Ben, z jego prawej nogi wylewała się krew, ten obraz i zapach sprawił, że zrobiło mi się niedobrze.

- Rzuć pistolet na ziemię! Ręce do góry!

Policja wepchnęła się pomiędzy mną, otaczając Tarę, która nadal miała w dłoni broń. Kurwa. Zaczęłam się cała dygotać, jakby otulił mnie mrok, który pochłaniał moje wnętrzności. Chłopaka dłoń dotknęła mojego ramienia, lecz to nie pomogło. Widok przyjaciółki w kajdankach, był okropny. Tara nie powiedziała ani słowa, jakby miała zszyte usta, ja również, jedynie patrzyłyśmy na to, co się działo. Jej wzrok mówił, że cierpi. Wyprowadzili ją z mojego domu i wsiadła do radiowozu, a w tym czasie przyjechał drugi a tuż za nim na moją posesję wjechała na sygnale karetka.

- Proszę Pani, jutro o czternastej proszę przyjść na zeznania. – Kobieta podała mi karteczkę z adresem i odjechali.

Czułam na sobie oddech Nicka, on też milczał, stałam tam jeszcze chwilę, nie mogłam na to patrzeć, poprosiłam go, żeby on został na zewnątrz. Ja weszłam do środka, od razu wbiegłam do toalety i zwymiotowałam całą zawartość mojego żołądka, spowodował to stres i widok kałuży krwi. Usiadłam na podłogę, po kilku minutach chłopak znalazł się obok mnie. Oparł się o ścianę, widział w jak okropnym stanie byłam, więc uklęknął przede mną, otaczając mnie ramionami.

- Chodź, zrobię ci tym razem ja herbatę, nie możesz tu tak siedzieć – poprosił spokojnym głosem, przytaknęłam słabo, złapałam jego dłoń i pomógł mi wstać.

Nie przejmowałam się cierpieniem tego gnojka. Przejmowałam się stanem Tary. Była teraz sama, w ciężkim szoku. Zniszczył jej życie. On nigdy nie da jej spokoju...

- Myślę, że powinnaś już pójść spać. – Spojrzał zmartwionym wzrokiem, a pod jego oczami widniały sińce.

- Zasłużyłeś również na wypoczynek, jeśli chcesz możesz położyć się ze mną. – Uśmiechnęłam się na tę myśl.

Nicholas wyglądał na zdezorientowanego. Może nie powinnam proponować takiego czegoś? Poczułam lekkie zażenowanie. Podrapał się po karku, ewidentnie rozmyślając o tym, jak grzecznie mi odmówić.

Reflection of darknessOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz