~Liam~
Tego dnia praca wyjątkowo bardzo mnie zmęczyła. Opadłem zmęczony na kanapę chcąc odpocząć po całym ciężkim dniu. Odkąd wyprowadziłem się od mamy zdałem sobie sprawę jak ciężkie jest dorosłe życie. I nudne. Jak nie praca to ogarnianie domu i innych dorosłych spraw takich jak płacenie rachunków ciągłe wizyty w jakiś urzędach ciągle związane z nowym mieszkaniem. Nie powiedziałem mamie ani nikomu, że sprawy z mieszkaniem trochę się po komplikowały i ciągle trzeba załatwić coraz to nowe dokumenty, ale nie powiem jej tego, bo uprze się, że mam wracać do domu. Od zawsze była troszkę nadopiekuńcza ale widziałem że próbuje nad tym panować. Poza tym nie winie jej za to, zawsze była tylko ona bo taty ciągle nie było, a przyznam, że ja Luke i Luis często dawaliśmy jej popalić.
Odpaliłem telefon i zacząłem przeglądać to co pojawiło się na nim nowego wciągu tego dnia. Wszystko po kolei, aż trafiłem na Instagrama Luka, z którym ostatnio mam bardzo słaby kontakt, wkurzało mnie to, że był tak blisko z Léą, moją Léą. Niby powtarzał ciągle, że się tylko przyjaźnią, ale ze mną kiedyś też się przyjaźniła, a potem wyznała mi miłość, której ja wtedy nie potrafiłem odwzajemnić. Byłem skończonym kretynem, ale czasu nie cofnę. Luke definitywnie podrywał ją jak w sumie każdą inną w naszym mieście i wyraźnie mu to nie przeszkadzało, że ona prawie jak rodzina. Mi też to nie przeszkadzało, a wręcz przeciwnie jeszcze bardziej mnie to ciągnęło do niej. W swoim życiu poznałem dużo dziewczyn, które przejmowały się tylko naszymi pieniędzmi, a gdy uświadamiały sobie, że ich nie dostaną to uciekały tak szybko jak ziarenka maku z dłoni w wietrzny dzień. Léa była inna, była z nami od kiedy się urodziła aż do teraz. Nie liczyły się dla niej pieniądze ani reputacja, tylko przyjaciele i rodzina. Była naprawdę cudowną dziewczyną, której naprawdę bardzo pragnąłem.
Luke z chłopakami byli u tego idioty Clayda, który często przychodził, by z nimi pograć w kosza. A mama i Jean były w klubie przy plaży najpewniej opijając smutki związane z weselem taty, Luis mi pisał, czy byłem zaskoczony? Nie. Wiedziałem, że prędzej czy później znajdzie jakąś inną, którą będzie próbował zastąpić mamę i zrobił to bardzo szybko. A to by oznaczało, że tylko Léa jest w domu, przynajmniej tak myślę, ponieważ wstawiła na relacje zdjęcie w lustrze w swoim pokoju. Nie myśląc za wiele zgarnąłem kluczyki z szafki stojącej przy kanapie i wyszedłem z mieszkania. Wsiadłem szybko do mojego auta i ruszyłem przed siebie kierując się w stronę naszego domu. Gdy byłem już na miejscu pospiesznie wysiadłem i podszedłem do drzwi w które zaczęłam pukać, dopiero gdy usłyszałem pukanie zdałem sobie sprawę co właśnie się dzieje, co ja tu właściwie robię. Przejechałem całe miasto do dziewczyny której złamałem serce by powiedzieć jej że za nią szaleje. Ja chyba zwariowałem. Stałem taki osłupiały nie wiedząc co ja właściwie miałbym zrobić czy powiedzieć i na moje nieszczęście otworzyła szybko drzwi. Wyglądała jak zawsze pięknie. Włosy miała niechlujnie ułożone do tyłu, była ubrana w swoją piżamę z misiem a jej oczy wyrażały strach i zaskoczenie. Co ja sobie myślałem waląc w drzwi, gdy ona była sama w domu. Była taka delikatna i zarazem promienna jak poranne słońce budzące się do życia. Nie wiedziałem kompletnie co mam teraz zrobić. Niewiele myśląc zrobiłem krok w jej stronę i ją pocałowałem. Pocałunek nie był ani jakiś pełny uczuć, ani co więcej zachłanny ani nic. Odsunąłem się, gdy zdałem sobie sprawę z tego, że go nie odwzajemniła odsunąłem się zmieszany nie wiedzieć co mam teraz zrobić albo powiedzieć.
- Léa, ja- próbowałem cokolwiek powiedzieć lecz nie potrafiłem wydusić z sobie żadnego sensownego zdania.
- Liam, ja nie wiem co mam powiedzieć- jeśli była jakakolwiek nadzieja to runęła z chwilą ponownego zabrania przez nią głosu - Nie zrozum mnie źle, ale to co było kiedyś już chyba nie wróci, przepraszam jeśli dałam ci niechcący jakiś znak czy coś w tym stylu co mogłeś źle zinterpretować- popatrzyła na mnie smutnym wzrokiem. Straciłem swoją szansę odrzucając ją rok wcześniej.
~Léa~
- Nie zrozum mnie źle, ale to co było kiedyś już chyba nie wróci, przepraszam jeśli dałam ci niechcący jakiś znak czy coś w tym stylu co mogłeś źle zinterpretować- powiedziałam mając nadzieję, że w końcu to zrozumie, naprawdę nie miałam ochoty bawić się z nim w kotka i myszkę. Nie czułam już nic do niego, zranił mnie i to nie raz a teraz sytuacja się odwróciła i to on się zakochał? To nie było możliwe, a wręcz absurdalne. Byłam pewna, że Liam robił sobie nie tylko jakieś żarty, a biorąc pod uwagę, że zdarzyło się to już drugi raz, przystało to być zabawne.
- Rozumiem cię, chciałem żebyś wiedziała, naprawdę żałuję, że wtedy cię odrzuciłem i zraniłem, gdybym mógł cofnąć czas wszystko by było inaczej - powiedział smutno i odwrócił się na pięcie i wsiadł do auta.
Nie wiedziałam co mam o tym wszystkim myśleć. Nie czułam do niego już nic poza przyjaźnią. Nie chciałam nic więcej do niego czuć po tym jak mnie zranił. Jeśli zrobił to raz to mógłby zrobić to znowu.
Wróciłam do salonu i usiadłam na kanapie by dokończyć serial, jednak w ogóle nie mogłam się skupić. Cały czas miałam w głowie Liama i to co zrobił. Nie chciałam siedzieć sama, ale wiedziałam, że Mia już pewnie śpi, a Luke przecież nie zrezygnuje z siedzeniem z kolegami tylko dlatego, że nie wiem co ze sobą zrobić przez jego durnego braciszka.
Do: Luke
Za ile wracacie?
Nudzi mi się.
Może i zachowałam się jak dziecko, ale taka już byłam, czasem nad wyraz infantylna, ale nie przeszkadzało mi to.
Od: Luke
Za chwilę będę
Pomyślałam, że pewnie akurat miał wracać, więc nie przejęłam się tym za bardzo. Tak jak powiedział chwilę później wszedł przez drzwi po czym zdjął kurtkę i buty.
- Co tam młoda? Co ty taka blada? - usiadł obok mnie patrząc wyczekująco.
- Nie wolałeś zostać z chłopakami? - zapytałam jak gdyby nigdy nic, chciałam się upewnić, że nie wrócił tylko dla mnie.
- Wolałem posiedzieć z moją księżniczką- puścił mi oczko i zapalił lampkę, która stała obok kanapy na szafce. Kropelki deszczu skapywały mu z włosów na czarne dresy które miał ubrane. Czyli wrócił tylko dla mnie.
- Jestem dużą dziewczynką, umiem spędzać czas sama. Po prostu mi się nudziło, nie mówiłeś wracać- zmarszczyłam brwi patrząc na niego. Nie musiał wracać tylko dla mnie, ale jakaś część mnie liczyła na to, że to zrobi.
- Tak, tak. Duża dziewczynka bla, bla, bla- zaczął mnie przedrzeźniać na co dostał poduszką. Jak przewidywałam pił alkohol, czułam to po zapachu z jego ust na co się nieco skrzywdziłam. Mogłam się tego spodziewać po dzisiejszej sytuacji z Brandonem i tą całą Darcy. Od razu było widać, że leciała tylko na pieniądze. Tata chłopaków był naprawdę dobrym prawnikiem, przez co zarabiał niezłe pieniądze.
- Co robiłaś jak mnie nie było księżniczko? - zapytał i przełożył rękę przez moje ramię i oparł się plecami o oparcie kanapy. Coraz bardziej zauważyłam jego stan, umiał bardzo dobrze się maskować.
- Zrobiłam sobie spa, jadałam, oglądałam serial- wyliczałam na palcach- I gadałam z Liamem, przyjechał tu na chwilę - nie chciałam wprowadzać go w szczegóły tej rozmowy widząc, jak Luke spiął się na imię swojego brata.
- Czego tu chciał? - jego głos stał się oschły, a Luke odwrócił wzrok i zaczął patrzeć przez siebie.
- Chciał wziąć jakieś ciuchy- skłamałam. Nie mogłam mu powiedzieć, czego tak naprawdę chciał. Nie wiedziałam dlaczego ich relacja była taka a nie inną, ale nie chciałam, by jeszcze bardziej się ze sobą kłócili, a wiedziałam, że przez takie coś mógłby się wkurzyć. Sam kiedyś mówił, że podrywanie mnie to jak podrywanie młodszej siostry, mimo, że sam to robił.
- Léa powiedz mi szczerze- zaczął i odwrócił się w moją stronę- Czy dalej czujesz coś do Liama?
CZYTASZ
Broken Promise |ZAKOŃCZONE|
Ficção Geral16 letnia Léa przeprowadza się wraz z mamą i bratem do przyjaciółki swojej mamy, która ma trzech zupełnie różniących się od siebie synów co z tego wyniknie? Co się stanie jeśli będzie mieszkać z kimś kogo kochała całe swoje życie? Tego się dowiesz c...
