— Skąd to pytanie? — oderwałam się od oparcia— Oczywiście, że nic do niego nie czuje— oburzyłam się, że zadał mi takie pytanie. Jeszcze rok temu odpowiedziałabym bez zastanowienia, że tak i marzyła bym o związku z nim, a dziś, nie wiem kompletnie co się dzieje i ci mam z tym wszystkim zrobić.
— Czyli nic nie czujesz do niego? — chciał się upewnić, nie wiedziałam dlaczego tak mu bardzo zależało żeby dostać odpowiedź.
— Nie, nie czuje nic do niego — nie byłam pewna swoich słów, ale nie chciałam mu tego mówić, wiedziałam jaka by była jego relacja na wieść o tym, że mimo jego brat zranił mnie jak nikt inny to nie jestem w stanie wyrzucić go całkowicie z mojej głowy
— To dobrze, Liam to dupek— parsknął pod nosem i oparł swoją głowę o moją. Alkohol jeszcze bardziej zaczął na niego działać, było mi go szkoda, ostatnio naprawdę częściej się upijał, ale nie chciał mi powiedzieć co jest tym spowodowane. Zawsze powtarzał, że lubi się bawić bez alkoholu, ale ostatnio bardzo się to zmieniło. Martwiłam się o niego, ale nie było to takie częste, więc nie reagowałam na to, żeby nie wyszło, że za bardzo się martwię.
— Léa? A pamiętasz, tą imprezę na której wpadłaś do basenu i siedziałaś w pokoju? Co ja gadam, oczywiście że nie pamiętasz. Bardzo żałuję, że wtedy w pokoju— mamrotał pod nosem a ja kompletnie nie pamiętałam o co chodzi— No wiesz, że jednak mnie nie pocałowałaś, chociaż co ja gadam. Sam chciałem to zrobić, ale nie mogłem. Wiedziałem, że nie będziesz nic pamiętała, a jeśli nawet to byś żałowała. A ja nigdy nie chcę cię skrzywdzić księżniczko, nigdy. Jesteś moim słońcem, które świeci w ciemne dni i moją najjaśniejszą gwiazdą w ciemną noc— oderwał głowę od mojej i odwrócił się w moją stronę. Twarz mu oświetlał telewizor włączymy na przeciwko nas, jego brązowe oczy skanowały każdy centymetr mojej twarzy, jakby wiedział ją po raz pierwszy. Wiedziałam, do czego to zmierzało, ale jakaś część mnie tego chciała, chciałam, jednak głowa, która mi kompletnie odradzała tego pomysłu była silniejsza. Przerwałam tą ciszę cichym odchrząknięciem. Cały czas mam w głowie jego słowa. Nie mogłam sobie przypomnieć chwili naszego prawie pocałunku, który tak bardzo chciałam pamiętać. Luke wziął głęboki oddech i również odrzucił głowę w kierunku telewizora. Byłam pewna, że tamten prawie pocałunek był spowodowany zbyt dużą ilością alkoholu, która wtedy w nas buzowała. Jednak jakaś cząstka mnie wmawiała mi, że to nie było tylko przez to. Uważałam Luka za naprawdę świetnego przyjaciela, i nie chciałam czuć nic więcej. Jeśli to by nie wyszło, to zniszczyłoby to całkowicie atmosferę w domu. Mieszkaliśmy razem. Gdyby to nie wyszło, dopóki któreś z nas by się nie wyprowadziło to byłoby bardzo niekomfortowo. Zepsułyby się święta, imprezy, wspólne kolację i obiady. Zepsułyby się nasza przyjaźń, która jest dla mnie bardzo ważna. On był dla mnie bardzo ważny.
— A wy co tacy smętni— usłyszałam głos Luisa przy drzwiach , więc odwróciłam się w tamtą stronę— My tu z Alexem już liczyliśmy na jakaś akcje a wy siedzicie i wpatruje cię się w jakiś nudny dziewczyński serial. Znaczy no ja liczyłem. Alex planował śmierć Luka.
— Ciekawość to pierwszy stopień do piekła— zaśmiałam się i spojrzałam na Luka. Nie wyglądał za dobrze i było mi go szkoda. Przeżywał bardzo sytuację z ojcem i mimo, że tego nie pokazywał to bardzo tęsknił za Brandonem. Wstałam z kanapy ostatni raz rzucając spojrzenie Lukowi i ruszyłam w kierunku schodów. Chciałam już odpocząć po całym tym dniu.
Ten weekend minął zadziwiająco szybko. Całą niedzielę wszyscy przeleżeliśmy w łóżkach schodząc jedynie po cokolwiek do jedzenia. Nie miałam ochoty wychodzić z łóżka i chciałam tam zostać na zawsze, jednak przyszedł poniedziałek i musiałam iść do szkoły. Rano umówiłam się z Mią przed szkołą. Mieliśmy iść do kawiarni niedaleko szkoły i napisać wypracowanie na literaturę, które zadała nam nauczycielka tydzień wcześniej.
— Dobra chłopaki, ja lecę — powiedziałam po tym gdy wyszliśmy z auta. Wszyscy poza mną mieli lekcje na ósmą.
— Tylko wróć na lekcje bo nie zamierzam się tłumaczyć się mamie, że cię nie dopilnowałem— powiedział Alex zarzucając plecak na jedno ramię. Alex dalej nie wiedział, że mama spotykała się z Vincentem, jednak pomału zaczął zauważać jej odmienne zachowanie i coś podejrzewać.
— Oczywiście proszę pana— powiedziałam udając znudzenie i przytuliłam ich na pożegnanie.
— Jak coś to pisz mała, uważaj na siebie— szepnął Luke do mojego ucha, gdy go przytulałam. Nie odpowiedziałam mu już nic na to tylko lekko skinęłam głową i ruszyłam w stronę Mii, która już czekała przy wyjściu. Droga to kawiarni minęła bardzo szybko. Przez cały zaś rozmawialiśmy.
— Czekaj, co?— krzyknęła na całą ulicę— Nie mówiłaś mi że się całowaliście— powiedziała zdziwiona, gdy ja opowiadałam jej o Liamie i o tym co się stało przez ten weekend.
— Bo nie całowaliśmy. Można powiedzieć że za każdym razem to on mnie całował— próbowałam jej wytłumaczyć. Jednak ta była tak podekscytowana tą informacją, że nie myślała już o niczym.
Usiadłyśmy przy stoliku pod ścianą i zamówiłyśmy dwie kawy.
Zadanie było na temat miłości i miało być dosyć długie, więc od razu wzięliśmy się do roboty, a pół godziny później już skończyliśmy.
— Stara, nie uważasz, że z kimś ci się kojarzy to co napisałaś?— zapytała Mia czytając moją pracę. Nie miałam nikogo konkretnego w swojej głowie pisząc to, więc nie rozumiałam o co jej chodzi— Na przykłady zdanie, Miłość jest uczuciem tajemniczym, nie zawsze powiedzianym wprost. Jest czymś co daje nam siłę nawet w pochmurne poranki i ciemne noce— przeczytała urywek mojego wypracowania— Laska, to totalnie brzmi jak Luke— zaczęła się ekscytować. Nie pisałam tego o nim. To był mój przyjaciel i nic więcej.
— Tak pewnie— powiedziałam ironicznie i przewróciłam oczami— Jakoś ty piszesz o Alexie. Nie wypowiem się na ten temat— powiedziałam zdegustowana. Nie byłam na nią zła, za to że podobał jej się mój brat ale czułam lekkie obrzydzenie myśląc o tym. Jak takiej pięknej dziewczynie może podobać się taki troll jak Alex.
Wzięliśmy nasze kubki z kawą i wyszłyśmy z kawiarni. W szkole byłyśmy chwilę później, a na korytarzu od razu zobaczyłyśmy Mojego brata i ich grupkę w tym Luka i Luisa. Widziałam jak policzki Mii od razu zrobiły się różowe co próbowała przykryć swoimi długimi włosami.
— O, jesteście— powiedział Alex, gdy spojrzał w naszym kierunku, a raczej na Mię, która również mu się podobała. Nie rozumiałam, Dlaczego po prostu nie mogą się ze sobą umówić— Właśnie gadaliśmy o was— uśmiechnął się patrząc na moją przyjaciółkę jakby nie było Bożego świata.
— Nie ładnie tak odgadywać innych— uśmiechnęła się do niego, gdy stanęliśmy obok nich.
— E tam marudzisz— powiedział i objął ją ramieniem. Miałam ochotę zwymiotować tęczą jak na nich patrzyłam.
— Gołąbeczką musimy iść bo się spóźnimy. Spotkamy się na lunchu— powiedziałam w stronę Luka. Mia pożegnała się z Alexem i poszłyśmy w stronę naszych szafek.
— Nie mogę się doczekać tego balu— powiedziała Mia patrząc na plakat ogłaszający bal halloweenowy— Może przebierzemy się tak samo— powiedziała podekscytowana. Bal za dwa tygodnie a ja dalej nie wiedziałam w co się ubrać, a co lepsze z kim miałabym iść.
— Jeszcze mamy tydzień do tego, damy radę coś wymyśleć— zamknęłam szafkę i również spojrzałam na wielki plakat na ścianie.
Lekcje minęły zadziwiająco szybko i w końcu była godzinna przerwa obiadowa.
— Czy mi się wydaje, czy przy ich stoliku znowu siedzi Toni?— zapytała Mia, a ja spojrzałam na stolik, przy którym siedziała cała ekipa Luka w tym mój brat i jego była dziewczyna.
— Nie, nie wydaje ci się— odpowiedziałam patrząc w tamtym kierunku. Toni coś gadała do Luka, który w ogóle jej nie słuchał— Chodź, idziemy tam— powiedziałam biorąc swoją tace z jedzeniem.
— Ale jak...— chciała coś powiedzieć ale już byliśmy przy nich.
— Hej kochanie— pocałowałam Luka w policzek. Wiedziałam, że to co robiłam nie było odpowiednie ale naprawdę bardzo chciałam zrobić jej na złość— Tak bardzo za tobą tęskniłam— powiedziałam przesłodzonym głosem i usiadłam mu na jednym kolanie.
— Co tu się...— powiedział zdziwiony Alex, jednak Mia rozumiejąc mój plan lekko go uderzyła ramieniem.
— Léa, wiem ja też się stęskniłam— chyba załapał mój plan, więc objął mnie ramieniem— Gotowa na dzisiejszą randkę— uśmiechał się nonszalancko.
— Czy ty mnie w słuchasz Luke?— zapytała Toni patrząc z pretensją i obrzydzeniem na nas.
— Jak widzisz nie, więc wypierdalaj stąd zanim ci makijaż rozkaże moją pięścią— powiedziałam dalej tym samym głosem. Toni wstała zirytowana i poszła w kierunku swoich koleżanek.
— Czy ja się dowiem o co tu chodzi? — zapytał Alex nieźle wkurzony i rozbawiony jednocześnie.
— Może kiedyś braciszku— przez to wszystko nie zwróciłam uwagi, że dalej siedziałam na kolanie mojego przyjaciela, ale mu to chyba nie przeszkadzało.
CZYTASZ
Broken Promise |ZAKOŃCZONE|
General Fiction16 letnia Léa przeprowadza się wraz z mamą i bratem do przyjaciółki swojej mamy, która ma trzech zupełnie różniących się od siebie synów co z tego wyniknie? Co się stanie jeśli będzie mieszkać z kimś kogo kochała całe swoje życie? Tego się dowiesz c...
