8 - Hellcat

9 0 0
                                        

Ostatni raz spojrzałam na wyryte na nagrobku epitafium.

,,Nie płaczcie, bo nigdy was nie zostawiłem. Będę z wami już na zawsze, jeśli będziecie o mnie pamiętać. "

Nie lubiłam tego stwierdzenia. Każdy chciał wierzyć, że gdy osoba umiera, zostaje przy nas na zawsze. Jedni sądzili, że nas chroni i pilnuje, drudzy że ogląda nasze życie z perspektywy trzeciosobowej. Ja jednak sądziłam, że w rzeczy samej, umierający poprostu nas zostawia. Odchodzi, nie ważne czy go wspominamy, czy też nie. Możemy jedynie pamiętać o nim jako osobie, którą kiedyś znaliśmy.

Przeszłam przez ciemną, stalową bramę, starając się jak najszybciej wyrzucić z głowy myśli o dziadku. Mimo, że minęło pięć lat, odkąd nie ma go z nami, to nadal boli. Wspólna jazda nad jezioro, pływanie łódką, czy jego domek letniskowy i jazda na nartach zimą. To on mnie tego nauczył. Bardzo go kochałam, a los mi go odebrał. Dostał wylewu wracając ze sklepu. Tak poprostu. Był okazem zdrowia, kochał swoje życie i cieszył się z nim. Lekarze twierdzili, że to nieszczęśliwy wypadem, że nie miał jakichkolwiek szans na dostanie go. A jednak. Wszyscy się mylili.

Dlaczego to nadal tak boli...

Wstąpiłam po drodze do małego osiedlowego sklepu, który utrzymywał się chyba jedynie z dzieciaków, uczęszczających do pobliskiej podstawówki. Większość podobnych zamknęła się już dawno, z racji powstania większych marketów znanych korporacji.

Kolorowe płatki jakie z niego wyniosłam, słyszalnie przewracały się w plastikowej sitace.

Beniamin je uwielbiał.

Ja natomiast słysząc tą głupią reklamę, gdzie brązowa wiewiorka zachwala je i mówi o samych plusach spożywania ich, jestem w ciężkim szoku, że ludzie choćby na nie patrzą, nie mówiąc już o kupowaniu i jedzeniu tego syfu.

Wyjęłam z czarnej torebki ,,coach" telefon i sprawdziłam skrzynkę pocztową. Czekałam, aż firma kurierska łaskawie odnajdzie moją paczkę w ich sortowni centralnej.

Nic nie przyszło. Gwarantuje, że nigdy więcej nic od nich nie kupię.

Weszłam na instagrama i zobaczyłam trzy nowe wiadomości od Asha. Chłopak pytał mnie, czy uważam, że po oglądnięciu pięciu poradników, bedzie w stanie zrobić backflipa.

Dodam, że on nie umie choćby poprawnego przewrotu w przód.

Odpisałam jeszcze Jacobowi na ostatnie rolki jakie mi przesłał i na jedno urocze zdjęcie jego kota. Lukrecja, bo tak nazywała się jego podopieczna, kochała pozować. Istna modelka.

Zaczeło się od informacji o Nicholasie, iż problem jest zażegnany i chłopak wyszedł na prostą. Oczywiście nie obeszło się bez wielu przeprosin i wyjaśnień. Wszyscy włączenie z Lucasem byli w szoku, gdy dowiedzieli się jak poważne problemy miał nasz przyjaciel, a o których nam nawet nie wspomniał.

Nie mogliśmy jednak wyciągnąć z niego, jak udało mu się wszystko ogarnąć.

Chłopak twierdził, że jego dług znacznie się zmniejszył, a termin spłaty został podzielony na mniejsze części tak, że może bez problemu uiścić te sumy, idąc do pracy dorywczej.

Blondyn pytał mnie też, czy aby nikt do mnie nie dzwonił i upewniał się, że wszystko jest wporzadku. Rozmowa jakoś się kleiła, więc skończyłam odpisując mu na zdjęcie Lukrecji schowanej w kartonie i wychylającej się, aby skontrolować sytuację poza nim. Sam chłopak był naprawde kontaktowy i dobroduszny. Lubił gotować i grać w piłkę nożną. U nas to naparwde żadki sport, więc byłam w szoku, gdy pierwszym jego pytaniem w moją stronę na ten temat było : Real czy Barca?

We wanted itOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz