Polecam przypomnieć sobie rozdziały: "historia nowych początków" i "bycie nami jest do dupy". Będą tu odniesienia do nich 😘
Czteroletni Izuku siedział z Kachanem w ogrodzie jego rodziców. Na kocu dzieciaki miały rozłożone rozmaite figurki, a pilnujące ich małżeństwo właśnie zatraciło się w pocałunku. Fakt, że przez ten czas nikt nie doglądał dzieci w ogóle im nie przeszkadzał.
- Ohyda! - jęknął Bakugou zasłaniając oczy dłońmi - Czemu oni to robią?
- Moja mama mówi, że tak pokazuje się komuś, że jest twoją wyjątkową osobą.
- Izuku przyglądał się sąsiadom, próbując przypomnieć sobię resztę wykładu - Podobno to miłe.
Katsuki prychnął z pogardą. Jego rodzice odessali się od siebie i weszli do domu, najwyraźniej zapominając o ich istnieniu. To nie był pierwszy raz gdy zostawiali ich samym sobie, a blondyn naprawdę lubił ten stan. Mógł wtedy rozmawiać z przyjacielem o czym tylko chciał, nie martwiąc się że dostanie ochrzan.
- To głupie - stwierdził z całkowitą pewnością - Dorośli są debilami. Twoja mama nie wie co gada.
- To nie prawda! - oburzył się Midorya - Moja mama wie wszystko! Pokażę Ci!
W tym momencie świat się zatrzymał. Zielonooki przyłożył usta do tych należących do starszego, a serce Kachana zamarło. Czuł miękkość jego warg. Zapach ciastek wyraźniejszy niż dotychczas i ciepło delikatnej skóry. Miał wrażenie jakby coś wskoczyło na swoje miejsce i w tej samej chwili zalała go fala przerażenia. Podobało mu się. Chciał aby ta chwila się nie kończyła, aby Izuku zawsze był tak blisko.
Odkąd pamiętał w tajemnicy zachwycał się ciepłem bijącym od przyjaciela. Nikt z jego otoczenia nie okazywał mu takiego oddania, a pasja z jaką mówił młodszy powodowała, że zapominał o całym świecie. Jednocześnie dobrze wiedział jakie to wewnętrzne pragnienie było złe. Nigdy nie widział by jakiś mężczyzna przywiązał się tak do drugiego. Kobiety również. Kiedy jego ciotka wspomniała raz przy obiedzie, że kuzynka San ma dziewczynę matka wpała w szał i obie nie pokazały się już więcej w ich domu. Od tamtej chwili zawsze gdy ktoś wspominał o jej siostrzenicy wyzywała dziewczynę od najgorszych, krzycząc że związki tej samej płci to choroba. Cokolwiek to znaczyło.
Katsuki poderwał się do pionu. Jego towarzysz obdarzył go przez to nierozumiejącym spojrzeniem, ale chłopak nie miał ochoty tłumaczyć swojego zachowania. Był zły. Może nawet wściekły. Zagubienie spalało się w ogniu goryczy, a ból w sercu zagłuszały paznokcie wbijające się w skórę przy zaciskaniu pięści. Wolał to niż pozostałe emocje, uznawane w jego domu za zabronione. Uznał, że powinien się tego trzymać.
- Nigdy więcej tak nie rób! - wysyczał lodowato - Ani słowa o tym nikomu! Nikomu Deku!
Odwrócił się plecami do przyjaciela i pobiegł do domu. W pokoju rzucił się na łóżko, zaczął okładać poduszkę pięściami, a gdy to nie pomogło wydarł się z całych sił zanurzając twarz w innej. Wtedy poczuł jak pęka. Łzy popłynęły strumieniem. Głowa zapulsowała bólem, a serce...Serce zdawało się rozdzierać niczym kartka papieru, o którą walczą dzieciaki w przedszkolu. Nie wiedział co robić.
- Jestem zepsuty - zaszlochał cicho - Nikt nie może się o tym dowiedzieć. Dopilnuję, by ukryć każdą moją słabość. W końcu mama mówi, że najlepsi ich nie mają.
***
Izuku rozdziawił usta tak szeroko, że poczuł pieczenie. Kachan tymczasem dalej wpatrywał się w przestrzeń, czekając aż młodszy się odezwie. Omawiał tę sytuację z terapeutką już wiele razy, więc ta historia przestała być dla niego aż tak zawstydzająca. Rozumiał jednak, że biorąc pod uwagę jego reputację Deku miał sporo do przetrawienia.
- Lubiłeś mnie? - to było jedyne zdanie jakie zdołał wydusić, a gdy blondyn wzruszył ramionami jeszcze bardziej go zatkało.
- A myślałeś, że o jakiej "słabości" dotyczącej ciebie mówiłem w święta? - westchnął - Wtedy to wyparłem, a po pocałunku...no cóż. Już nie potrafiłem. Bałem się, że ludzie coś zauważą więc Cię odepchnąłem. Aż za bardzo.
Zielonooki zamrugał zaskoczony. Z każdą sesją u terapeutki Katsuki stawał się coraz bardziej otwarty, ale takiego zwrotu akcji nigdy by nie przewidział. Myśl, że ten jeszcze niedawno tak skryty i wybuchowy chłopak ze stoickim spokojem wyznawał mu swoje dawne uczucia po prostu nie mieściła mu się w głowie. Dodatkowo czuł jakby ten nowy Katsuki poruszał w nim dawno uśpioną strunę.
W pewnym momencie blondyn szturchnął go delikatnie w ramię. Jego smutne oczy wręcz błagały by Izuku coś powiedział, ale myśli utworzyły w głowie młodszego prawdziwy huragan. Tylko jedna z nich zdołała przebić się przez taki zgiełk.
- Gdy twoja mama...- wziął głęboki oddech, starając się ułożyć słowa jakoś inaczej - Wtedy mówiłeś, że byłeś zakochany tylko raz. Czy ty mówiłeś o mnie?
Chłopak pokiwał głową. Nie było sensu więcej udawać. Midorya znał go bardzo dobrze i pamiętał chyba wszystko co ten kiedykolwiek powiedział. Wyjawienie tylko części tajemnicy na niewiele by mu się zdało. Skoro wyznał aż tyle, wypadało dokończyć.
- Nawet gorzej - wychrypiał, wpatrując się w swoje buty - To uczucie nadal mi nie przeszło.
Jest i moje Bakudeku! Tak długo na nie czekałam. Starałem się budować tą relację na tyle powoli, by to nie było zwykłe: "zakochałem się w dawnym prześladwcy". Chciałam, by Bakugou zmienił się na tyle by tamta jego część zdawała się być zupełnie kimś innym, a jednocześnie by wziął za nią odpowiedzialność i starał się odkupić winy. Dajcie proszę znać czy mi się to udało i czy rozdział Wam się spodobał. Bardzo mi na tym zależy ❤️
CZYTASZ
chat bnha 2
FanficPIERWSZA CZĘŚĆ CHATU NA MOIM PROFILU!!! 😅😅 !UWAGA! osoba autorska ma dyslekcję, także błędy ortograficzne mogą być znaczące. Doceniam uprzejme zwracanie mi uwagi na konkretne ich przykłady w komentarzach 🙃
