#60 Historia pocałunku cz.1

74 3 0
                                        

Przyjaciele usadowili się na podłodze z piwem bezalkoholowym oraz pustą butelką po coli. Mina, jako pomysłodawczyni oczywiście kręciła pierwsza, a że była znana ze swojej nieobliczalności, wszyscy jednocześnie wstrzymali oddechy. Dla niej to nie była tylko zabawa. Traktowała takie rozrywki jako okazje do ujawnienia swojej lekko sadystycznej strony i co za tym idzie, nie cofała się przed niczym.

Dochodziła czwarta. Przed rozpoczęciem gry dzieciaki wspomogły się parującą kawą, więc teraz patrząc jak butelka kręci się wokół własnej osi ich serca waliły mocniej niż kiedykolwiek. Fakt, że Ashido nie przestawała uśmiechać się złowrogo, również nie pomagał.

- Kiri! - wykrzyknęła trącając chłopaka ramieniem - Prawda czy wyzwanie?

Chłopak jęknął. Pozostali odetchnęli z ulgą, jednak patrząc na nieszczęśliwca zrobiło im się głupio. Po kolei wysyłali czerwonowłosemu pocieszające spojrzenia, a Denki nawet uściskał go na pożegnanie. To zdecydowanie nie mogło się dla niego dobrze skończyć.

- Znając ciebie ani jedno ani drugie nie będzie dobrą opcją - zaśmiał się nerwowo - Liczę na litość i wybieram wyzwanie. Może na początek dałabyś coś łatwego?

- Nie ma szans kochanie!

***

Eijiro miał lęk wysokości. Wszyscy to wiedzieli i kibicowali mu w drodze pokonywania go. Nikt jednak nie wypychał chłopaka ze strefy komfortu bardziej niż jego dziewczyna, dlatego od razu zorientował się, że jej wyzwanie będzie ćwiczeniem na odwagę. To co zgotowała mu kosmitka, było jednak tak szalone, że aż zrobiło mu się słabo.

Stał na dachu, obwiązany w pasie taśmą Sero i dygotał, patrząc na wysoki murek przy krawędzi. Mina kazała mu przejść się po nim do rogu oraz wychylić się lekko trzymając rękami anteny satelitarnej. Absolwent czuł jak żołądek podjeżdża mu do gardła. Spojrzał błagalnie na różową bohaterkę, jednak ta nie wydawała się skora do ustępstw.

- Wierzę w ciebie - wyszeptała, łapiąc jego trzęsącą się dłoń - Nie pozwolimy, by stała Ci się krzywda, a po wszystkim przysięgam, że będziesz wolny od moich szalonych pomysłów aż do końca gry. Chcę, żebyś zobaczył piękno patrzenia na świat z wysoka, jak na papierową makietę. Spodoba Ci się!

- Szczerze wątpię - wyznał, uśmiechając się niewyraźnie - Ufam wam, ludzie. Nie zawiedźcie mnie.

Po tych słowach wspiął się na górę i podniósł, zaciskając mocno oczy. Wiedział, że jeśli spojrzy w dół od razu, nie wykona więcej żadnego kroku. Zamiast tego, skupił się na swoich stopach oraz łomoczącym sercu. W końcu ruszył ostrożnie ku antenie.

Jirou i Momo ściskały się mocno za ręcę. Denki schował się za plecami Shinsou, by na to nie patrzeć, a Todoroki asekurował swojego chłopaka, jakby tamten stracił równowagę. Wszyscy doświadczali ogromnego napięcia, jednak gdy Kiri dotarł do celu i pochylił się, by mieć to już z głowy, nagle zapomnieli jak się oddycha. Dopiero cichy śmiech zza krawędzi wyrwał ich z tego stanu.

- Niczego nie widać! - chichotał pozbywając się dzięki temu lęku - Jest tak ciemno, że widzę tylko jakieś punkciki w oddali. No może poza tą anteną.

Bakugou parsknął. Był to tak niespodziewany dźwięk, że wszystkich natychmiast opuścił stres i zaczęli śmiać się do rozpuku. Trwało to do momentu, aż ponownie znaleźli się w kręgu koło butelki i trzymając się za obolałe brzuchy, patrzyli na jej niezgrabne piruety.

- Ura..Uraraka - wydyszał wciąż chichoczący Kirishima - Prawda czy wyzwanie?

Brunetka zastanowiła się przez chwilę. Zwykle brała prawdę w tego typu zabawach. Mimo charyzmy i upartości, czasem dopadała ją nieśmiałość, przez co wycofywała się z ryzyka gdy nie było ono konieczne. Ostatnimi czasy dużo się jednak zmieniło.

Popatrzyła z miłością na Togę. Ta odwzajemniła czułe spojrzenie, przez co dziewczyna nabrała wiatru w żagle. Przyznanie się do związku z byłą kryminalistką było największym ryzykiem jakie podjęła. Opłaciło się jednak. Przyjaciele w końcu zaakceptowali jej wybór, a szkoła okazała wiele wyrozumiałości. To co uznała za pewnego rodzaju "koniec świata", w rzeczywistości wyszło im wszystkim na dobre.

- Wyzwanie! - zawołała, uśmiechając się z determinacją - Co dla mnie wymyślisz?

- Zawsze chciałem sprawdzić jak wielkie obiekty zdołasz przenosić z deleka swoją mocą - wyznał czerwonowłosy - Chcę, żebyś spróbowałam dostarczyć pod drzwi hotelu nasz prom.

***
Urarace się udało. Wprawdzie po wszystkim zwymiotowała większość dotychczas spożytego jedzenia i padła zmęczona w ramiona swojej dziewczyny, jednak po krótkiej przerwie oraz dostarczeniu jej przez Momo elektrolitów, wróciła do gry z nową energią. Zyskała tym samym w grupie tytuł niepowstrzymanej.

- Deku-kun - wychrypiała gdy szyjka butelki wskazała zielonowłosego - Prawda czy wyzwanie?

- Zmęczyło mnie samo patrzenie na wasze wyzwania - wyznał, drapiąc się w zakłopotaniu po głowie - Wezmę prawdę.

- W takim razie mam świetne pytanie! - zawołała, obdarzając chłopaka diabelskim uśmieszkiem - Kto był pierwszą osobą z którą się całowałeś?

Midorya zbladł. Ukradkiem spojrzał na jedyną osobę, która znała odpowiedź na to pytanie i przełknął w zdenerwowaniu ślinę. Kachan patrzył na niego ostrzegawczo. Oboje poprzysięgli nigdy o tym nie wspominać, jednak podczas zabaw klasy trzeciej A, Shinsou używał na wybierających prawdę swojego niesamowitego daru. Sytuacja stała się beznadziejna.

- Może inne pytanie? - wycharczał przez zaciśnięte gardło.

- Teraz jeszcze bardziej chcę wiedzieć! - oznajmiła Mina, podpierając głowę rękami.

Nagle wszystkie oczy wgapiły się w niego domagając się ploteczki, a zmartwiony wzrok Bakugou sprawił, że serce Izuku zdawało się wyszczerbiać. Takie spojrzenie i zaciskanie przez starszego zębów oznaczało ledwo trzymany w ryzach strach. Chłopak rzadko widywał przyjaciela odsłaniającego tę konkretną emocje. Musiał być naprawdę przerażony.

Nagle coś huknęło. Ludzie odwrócili głowy w stronę zrzuconej przez kota szklanki, a w tym czasie Katsuki zdołał ostatecznie się poddać. Kiwnął do brokuła głową, że może mówić, a gdy ten spytał bezgłośnie czy jest pewien, wzruszył ramionami. Tak naprawdę nie miał pojęcia jak mógłby wybrnąć z tej sytuacji.

- A więc...- zaczęła Mai, ponownie skierowując uwagę wszystkich na Deku - Kto to był?

- To było dziecięce nieporozumienie. Błąd wręcz - wyznał, zakrywając twarz dłońmi - Mama mówiła, że pocałunkiem okazuje się komuś swoje dozgonne przywiązanie. Pierwszą osobą, która przyszła mi po tym do głowy był Kachan. Nie za bardzo wiedziałem co właściwie robię.

Zebrani natychmiast spojrzeli w miejsce gdzie przed chwilą siedział Bakugou, ale już go tam nie było. Trzask drzwi od pokoju chłopaka postawił Midoryę na nogi. Dopiero co czerwona od wstydu twarz, przybrała barwę kartki, więc nie czekając aż reszta zorientuje się w sytuacji ruszył biegiem za blondynem. Spodziewał się trafienia na zamknięte drzwi. Pomylił się jednak.

Katsuki siedział na ziemi przy łóżku, z odchyloną głową. Na wtargnięcie zielonowłosego machnął tylko ręką by ten zamknął drzwi i dalej wpatrywał się w sufit pustym wzrokiem. Zaniepokojony Izuku usiadł obok niego.

- Kacchan wszystko gra? - spytał, kładąc mu rękę na ramieniu.

- Zawsze wiedziałem, że uważasz tamten dzień za błąd - zaśmiał się gożko, nawet nie obdarzając go spojrzeniem.

- A ty? Ty nie? - wychrypiał.

Blondyn w końcu skierował głowę w jego kierunku. Mieszanina rozmaitych emocji wylewająca się z jego oczu sprawiła, że Deku zaniemówił. Zawsze uważał rywala za istotę zdolną jedynie do odczówania złości oraz czasem smutku pomieszanego ze strachem. To co siedziało głęboko w sercu Katsukiego było jednak o wiele bardziej złożone. Te uczucia nie dawały się ubrać w słowa.

- Wiesz jak ja pamiętam tamten dzień? - spytał, nie urwawszy ani na chwilę kontaktu wzrokowego - To był dzień w którym ostatecznie mnie złamałeś.

Od tego czegoś rozkwitł pomysł o stworzeniu chatu, więc błagam, dajcie znać co myślicie 🫣 Druga część też będzie opisowa, ale nie wiem kiedy się za nią zabiorę. Studia i te sprawy....Mam nadzieję, że uda się to zrobić niedługo. Rany, jak ja się tym jaram! ❤️

chat bnha 2Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz