Sonet Francuskiego Pieska

27 9 4
                                        

Pod niebem jest czy w mroku, w swetrze czy w koszuli,
Ognisko zawsze jasne, w cynamonie płonie.
I ogień najprawdziwszy całuje je w skronie.
Dziewięć żyć kot odda, a przyjdzie, się przytuli.

Szmaragdy w nim błyszczą zielone, najjaśniejsze,
Kto spojrzy w nie, ten snu już nie zazna ni razu –
W siatkówce mu wypali się piękno obrazu –
A zaciąganie kurtyn stanie się złowieszcze.

Ognisko jak kot dziki, a udomowiony:
Poparzy, acz ogrzewa, w mroźne zimy, domy,
I choćbym już objechał wszystkie świata strony...

Moje to Ognisko; jedyne, ukochane.
W trudach zimy strasznej, wytrwale zdobywane.
Jak zgaśnie, ciepła innych – nie będę szukał wcale.

Cudzym piórem (wiersze moich postaci, pisane moją ręką)Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz