8."Więcej nie powiem"

7.3K 282 38
                                        

Następnego dnia obudził mnie dźwięk budzika. Zbiegłam szybko po schodach wywracając się przy tym. W biegu zjadłam płatki z mlekiem i pobiegłam na górę do pokoju. Usiadłam przy toalectce, pomalowałam rzęsy, usta i zrobiłam kreski eyelinerem. Zeszłam na dół (tym razem nie wywracając się), nałożyłam moje czarne vansy i wyszłam do szkoły. Dzisiaj miało nie być Lydii bo podobno źle się czuła, chociaż wiem, że po prostu skorzystała z okazji, że jej mamy nie będzie dwa dni i została w domu. Wracając do mojej drogi do szkoły w ktorej nie było nic ciekawego, szłam uliczkami Sydney aż w końcu doszłam do School Street (Tak wiem, bardzo kreatywna nazwa xd) gdzie znajduje się moja szkoła. Wchodząc do szkoły usłyszałam śmiechy. Nie zwracając na to uwagi szłam do szatni dopóki nie usłyszałam krzyku, który prawdopodobnie był skierowany w moją stronę.
-Ej Suzan, puszczalska suko..- zaczął ktoś kogo nie kojarzylam-jak tam z twoim kochasiem z internetu? - usłyszałam śmiech.
Nie mogłam uwierzyć w te słowa. Dlaczego oni mnie tak nienawidzą?
-Spierdalaj- powiedziałam po cichu i odeszłam w stronę mojej szafki gdzie zostawiam swoje rzeczy.
Toster: I dedicate this song to you!
Toster: The one who never sees the truth.
Ja: That I can take away your hurt
Toster: Heartbreak girl!
Ja: OMG czy ty właśnie śpiewałeś Sosów?! *---*
Toster: Tiaa :))))
Ja: Omg kocham cię!!!!
Toster: A niedawno mnie nienawidziłaś :**
Ja: A spierdalaj :)
Toster: Gdzie teraz jesteś?
Ja: W szkole
Toster: W domu czeka cię niespodzianka, ale ciiii... Więcej nie powiem 8))
Ja: OKEJ? Dobra muszę kończyć, bo zaraz będę miała lekcje.
Toster: Pa <3

Nie miałam bladego pojęcia o jaką niespodziankę chodzi, ale nie zamierzałam też wnikać.

Chodziłam samotnie po korytarzu, bo nie miałam z kim, w końcu Lydia jest w domu "chora". Szłam patrząc się na swoje nogi, aż w pewnym momencie na kogoś wpadłam.
-Sory - powiedziałam cicho nie patrząc w górę
- Nie, to ja przepraszam - odezwała się osoba na którą wpadłam. Był to Dylan. Jeden ze sławniejszych chłopaków w szkole. Kiedyś się w nim podkochiwałam, ale to przeszłość. Przyglądał się mi z uśmiechem na twarzy. -Nic ci nie jest? - spytał po chwili.
-Nie, spoko - odpowiedziałam i zaczęłam odchodzić
-Czekaj- krzyknął, a ja się odwróciłam - może spotkamy się gdzieś po szkole... Nie wiem, na przykład w tej kawiarni na rogu, o czwartej ?
- Emm.. Spoko to jesteśmy umówieni. - odpowiedziałam i odeszłam...

____________________________________

Wiem, krótki, ale mam nadzieję że się podoba c:

Czytasz? Zostaw po sobie ślad w postaci komentarza lub gwiazdki ☀

SMS // l.hOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz