~~~~~~ Tydzień później ~~~~~~
Kiedy się obudziłam ujrzałam białe światło rażące mnie w oczy. Po raz kolejny próbowałam poruszać jakąś częścią ciała. Doznałam szoku ponieważ mogłam swobodnie ruszać palcami u ręki. Podniosłam się do pozycji siedzącej. Obok mojego łóżka stała szafeczka, na której leżał pilot z dwoma przyciskami. Zielony- jakby pacjent czegoś potrzebował, a czerwony- sytuacje kryzysowe. Nacisnęłam ten zielony. Długo nie czekałam na lekarzy ( może z 20 min.). Do mojego pokoju wparowało chyba z 5 osób. Byli ubrani w lekarskie kitle. Podszedł do mnie jeden z mężczyzn.
- Dzień dobry. Jestem doktor Wesser i jestem pańskim lekarzem. Cieszymy się, że w końcu się pani obudziła – powiedział z przyjaznym uśmiechem i radością w głosie.
- Ale jak to w końcu?
- Jakiś tydzień temu pański narzeczony przywiózł panią do nas. W głowie miała pani szkło, które lekko uszkodziło kawałek półkuli mózgu, przez co zapadła pani w śpiączkę farmakologiczną.
Jego słowa dochodziły do mnie z opóźnieniem. Jeden wyraz zapamiętałam dokładnie. NARZECZONY?! O co mogło mu chodzić. Przecież nawet nie mam chłopaka, a o narzeczonym to nie wspomnę.
- Mam pytanie. Czy mój narzeczony jest w szpitalu?
- Oczywiście czeka za drzwiami razem z pańskim bratem.
Jakim BRATEM?!? Nic już nie rozumiem.
- Proszę ich wpuścić.
- Z przyjemnością.
Wszyscy wyszli razem z tym miłym doktorkiem. Tylko jedna z pielęgniarek została, aby zmienić kroplówkę. Po chwili do sali weszli mój ,,narzeczony" i ,,brat".
- Witam cię kochanie. Jak się masz braciszku? – zapytałam z nutką sarkazmu w głosie.
- Więc już wiesz? To nie tak jak myślisz. Jeśli powiedzielibyśmy prawdę nie dowiedzielibyśmy się o twoim stanie. – odpowiedział zmieszany David.
- Po pierwsze- tak już wiem. Po drugie- skąd wiesz o czym myślę. I po trzecie- który to który?
- No więc tak... - David podrapał się po karku ze zdenerwowaniem – Jack to twój brat, a ja narzeczony.
- Czemu akurat narzeczony? Nie mogłeś być kuzynem, albo drugim bratem?
- Ja też tak uważam. – wtrącił ze śmiechem Jack.
- Byłem tak roztrzęsiony, że ledwo co stałem na nogach i mówiłem. Nie wybrzydzaj przynajmniej z tobą byłem.
Teraz jak patrzę na Jack'a przypomniałam sobie całe wydarzenia z imprezy. Wiem co się stało. To wszystko przez Jack'a.
- Jack wyjdź stąd!
- Ale czemu..
- Wyjdź powiedziałam. – przerwałam mu wściekła.
Chłopak posłusznie wyszedł, a ja spojrzałam na Davida, który patrzył na mnie jak na idiotkę i nie wiedział o co mi chodzi.
- Możesz mi wyjaśnić o co chodzi? – spytał.
- Przypomniałam sobie wydarzenia z imprezy... - przerwałam, bo po moich policzkach zaczęły spływać łzy.
- Bardzo się cieszę, ale co to ma do rzeczy?
- Dużo. To on to zrobił. Rozumiesz to był on – powiedziałam łkając coraz głośniej.
- Ale co zrobił.
- Jesteś kuźwa głupi czy to tylko jednorazowy wybryk? Czego ty nie rozumiesz w zdaniu ,,To on to zrobił"? Kurwa to on popchnął mnie wtedy na ścianę!!! A potem mnie olał. Po prostu miał mnie w dupie. Ja siedziałam tam zakrwawiona i zapłakana, a ten skurwiel tak po prostu sobie poszedł. ZOSTAWIŁ MNIE!!
- Nie możliwe to nie mógł być on. Znam go za dobrze.
- To jednak nie znasz. Przecież bym nie kłamała w takiej sprawie!! Pomyśl logicznie.
- Annie, ale on był pijany.
- Nic go nie usprawiedliwia. Nawet promile.
- Ale on coś też brał. Ponoć kokainę. I się dureń nie podzielił.
- No jeszcze tego brakowało. Żeby ćpał z ćpunami.
- Ejj ja też ćpam, ale nie jestem ćpunem.
- Dobra to nie czas i miejsce na takie rozmowy. Dokończymy ten temat w domu. Teraz mam bardzo poważną sprawę do ciebie.
- Wal śmiało.
- Walić to ty możesz mnie, ale mniejsza. Nie wpuszczaj tu Jack'a.
- Ale musicie porozmawiać na spokojnie.
- To nie odpowiedni moment. Poczekajmy, aż wyjdę.
- Dzień dobry. Panno Roberts, czas na badania. – powiedział wesoło doktor Wesser.
-Jestem gotowa, a mój narzeczony może sobie już pójść...
Po tych słowach David opuścił salę, a ja pojechałam na badania.
-----------------------------------------------------------------
Hey hey
Tym razem rozdział dodany wcześniej niż po tygodniu. Cieszymy się, że ktoś to czyta. Niech was będzie więcej. Zostawcie po sobie ślad.
15 wyświetleń + 5 głosów = następny rozdział
Do następnego misiaczki <3 <3 <3
CZYTASZ
Znowu ty
RomanceAnabeth prowadziła normalne życie ze zwykłymi problemami, które wydawały się dla niej najgorsze. Ale to co ją spotkało później .... Doprowadziło do końca jej normalnego życia
