ROZDZIAŁ 4

193 13 7
                                        

-O nie-jęczę leniwie na łóżku. Od kilkunastu minut próbuję zasnąć, ale nie mogę, bo bezlitosne słońce świeci wprost w moje oczy. Jest godzina piąta trzydzieści. Spałam niecałe osiem godzin. Zakrywam się cała pierzyną, ale to za dużo nie daje, bo teraz jest mi za gorąco-na następny raz użyję rolety-burczę przewracając się na drugi bok. Ale nic z tego. Z wielkim jękiem zażenowania wstaję i rozciągam się.

-Idź masturbować się w psiej budzie!-słyszę jak ktoś wali w ścianę z pokoju obok. To na sto procent Jacob.

-Idź się pierdol-warczę cicho, ale na tyle głośno by usłyszał. Nienawidzę go. Znów zaczynam jęczeć, tylko po to, aby go wkurzyć. Co mi się udaje, bo znów słyszę jak uderza pięściami w ścianę.

-Pożałujesz! Zobaczysz. Niby jesteś teraz taka mądra, a jak przychodzi co do czego, to braknie ci języka w gębie.

Ze zwycięskim uśmiechem podchodzę do komody i wyciągam czystą bieliznę, a z szafy białą, luźną bluzkę i dresowe spodnie. Na dworze pewnie jest idealna pogoda do biegania, więc trzeba ją wykorzystać. Idę do łazienki, robię poranną toaletę, myję zęby i ubieram się. Moje jasne włosy rozczesuję i robię z nich wysoką kitkę. Schodzę szybko do kuchni i biorę z lodówki małą, niegazowaną wodę. Państwo Valter pewnie są w pracy, więc bez żadnego słowa wychodazę z domu.

---

-Jestem krzyczę z przyzwyczajenia, zamykając drzwi, lecz nie słyszę żadnej odpowiedzi.

Szybko biegnę do pokoju, wyciągam z szafy kolorową sukienkę przed kolano i idę do łazienki odświeżyć się oraz przebrać. Po kilkunastu minutach wychodzę i idę do lustra w pokoju. Rozczesuję włosy i zostawiam rozpuszczone. Uśmiecham się na swój widok, bo bardzo starałam się, aby uzyskać idealną sylwetkę, która teraz jest bardzo widoczna. Spróbuję znaleźć salę kinową z chęcią obejrzę sobie jakąś komedię romantyczną. Jacob pewnie śpi, więc nie mam co na niego liczyć, ale mniejsza z nim. Nienawidzę go i jest idiotyczny. Schodzę na dół i kieruję się na drugi koniec korytarza. Lekko otwieram drzwi i wychylam głowę. Jest to jakiś mały gabinet o jasnych, szarych ścianach, strasznie dużo jest tu półek, na których są różne papiery. Na środku znajduje się duże biurko, a na nim komputer i przeróżne segregatory. Pewnie to biuro Williama. Zamykam drzwi i kieruję się do pomieszczenia obok. Szczęśliwa, że jest to sala kinowa wchodzę pewnie do środka. Podchodzę do wielkiej ściany na przeciwko foteli i widzę dwa wielkie pudła. Otwieram je i wyjmuję wszystko po kolei. Są to pokrowce na płyty. Przeglądam wszystkie i mogę stwierdzić, że jest ich bardzo dużo. Podzielone one są gatunkowo.

-Horrory, nie. Thrillery, nie. Kryminały, nie-mruczę czytając podpisy na pokrowcach i odkładając na miejsce-Oo!-krzyczę widząc napis "komedie romantyczne"-to jest to-uśmiecham się sama do siebie. Uwielbiam tego typu filmy, chodź przyznam, ze książki są o wiele lepsze, bo bardziej można wczuć się w tematykę oraz główny wątek. Każda nastolatka lubi komedie romantyczne, chociaż niektóre nie przyznawają się do tego, ale taka jest natura kobiety. Otwieram pokrowiec i po kolei czytam tytuły. Po namysłach stwierdzam, że film "Love, Rosie" będzie odpowiednią komedią na piątkowy poranek. Wszystko chowam do pudeł i wkładam płytę do urządzenia. Po chwili na wielkiej ścianie pojawiają się wielkie napisy rozpoczynające film. Robię pauzę i idę do kuchni w celu znalezienia czegoś do jedzenia. Znajduję w jednej z kilku szaf dużo słodyczy, ale z tego wszystkiego biorę tylko popcorn, który wsypuję do plastikowej miseczki. Pod pachą wkładam sok pomarańczowy, a w drugą rękę kubek. Z całym ekwipunkiem udaję się z powrotem. Kładę wszystko na stolik, który znajduje się tylko przy pierwszym fotelu. Pilotem wciskam przycisk "Play" wyłączam światło i pogrążam się w filmie.

-----

-Bu!-czuję jak ktoś dotyka moich pleców. Wskakuję szybko na fotel i zaczynam krzyczeć, w tym samym czasie rzucając miskę z popcornem, który po chwili znajduje się na ziemi. Serce bije mi tak mocno i szybko, że zaraz przebije się przez moją klatkę piersiową. Światło się zapala, a po chwili słyszę głośny śmiech i widzę jak obok mnie stoi Jacob, który trzyma się za brzuch.

Zagubiona/ZagubionyOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz