"- Rey, skup się na otoczeniu..."
To zdanie mistrz Luke był w stanie powtórzyć setki razy podczas szkolenia Rey na Jedi.W ogóle dla Rey szkolenie na rycerza Jedi było dość obce. Co prawda, słyszała z wielu tysięcy ust handlarzy złomem na jej rodzinnej Jakku (a nawet czasami od samego Unkara Plutta, kiedy się zapomniał, że należy do szpiegów Najwyższego Porządku) o słynnych Jedi - mówili o jakimś Qui-Gonie, który zginął z rąk jakiegoś Sitha, a tego zaś zabił go w odwecie jego padawan, Obi-Wan Kenobi, . Natomiast wiele opowieści kręciło się wokoło niejakiego Anakina Skywalkera.
Zaraz, chwila...
Anakin miał (tak teoretycznie) żonę Padmé... i dwójkę dzieci - Luke'a, mojego mistrza, i Leię. Leia wyszła za Hana i oni mieli syna...
Hm... ciekawe jak on się nazywa?Oh, nieeee!
Przecież to Kylo...*
I na tym to zakończę. Widzę, że ta książka zamiast pisać się "ot tak!" idzie mi bardzo opornie i przy tym nikt nie chce jej czytać. Postaram się jeszcze dzisiaj napisać coś lepszego i opublikować. Czekam na waszą reakcję.
CZYTASZ
Pomóż mi, Rey
Fanfiction-JESTEŚ POTWOREM! - Rey krzyknęła na cały głos, kiedy Kylo nagle spuścił wzrok. - Wiem. Dlatego cierpię...