Rozdział 6

616 53 31
                                        

Mój kostium, miał być taki który pomoże mi zostać nierozpoznaną. A przede wszystkim nie rozpoznana w kwestii mojej płci. Od razu miałam w głowie kostium kostuchy lub żniwiarza dusz...  Ale TO!

-DIANA! DLACZEGO DAŁAŚ MI STRÓJ RÓŻOWEGO KRÓLIKA!

Kobieta się zaśmiała,

-A czemu nie? Wygląda panienka uroczo.

-DIANA! MIAŁAM ZOSTAĆ NIE ROZPOZNANA!

-I będzie panienka, proszę- podała mi ogromną głowę królika- Założy ją panienka i nikt panienki nie rozpozna.

No to są chyba jakieś żarty...

-Ale dlaczego różowy!?

-Och panienko, niech panienka mi wybaczy. Ale uznałam, że przynajmniej raz w życiu chce panienkę zobaczyć tak ubraną.

Kipiałam ze złości. Przeklęta diablica...

-Eh... Jaka jest pewność, że mnie nie rozpoznają?

-Jeżeli panicz Ciel panienki nie rozpozna, to nikt panienki nie rozpozna.

-No dobrze...- wzięłam głęboki oddech- A teraz mi powiedz... DLACZEGO UBRAŁAŚ SIĘ TAK!?!

Diana miała na sobie strój sexi wampirzycy... Co bardzo, ale to BARDZO podkreślało jej walory kobiecości... Wiecie co mam na myśli.

-Och panienko, na jedną noc mogę nawet być wampirem.

-Wstyd mi robisz- przyznałam

-Tylko ja wiem jak panienka jest przebrana- uśmiechnęła się demonica- Nikt nie będzie wiedział, że jestem twoją służącą, jak panienki nie poznają.

No prawda...

-W porządku. Pojawię się trochę później. Bal zaczyna się o dziewiętnastej, ja się pojawię o dwudziestej. Tak bym miała pewność, że wszyscy zaproszeni się pojawili. Wtedy zacznę obserwację.

-Jeżeli wyda ci się ktoś podejrzany od razu mnie powiadom. I niech się panienka nie martwi, nie spuszczę panienki dziś z oka.

-Tia... O ile nie spotkasz przystojnego wampira lub zabójczo umięśnionego wilkołaka... No albo seksownego demona- wiecie do czego pije, prawda?

-Panienko, moim zadaniem jest zapewnienie panience bezpieczeństwa. Nie pozwolę byś została ofiarą.

Nie mogę powiedzieć, jest zdeterminowana... Eh zapowiada się długa noc...

**

Na dół schodziłam jak na kazanie ruskie, albo jak ścięcie. Na twarzy byłam cała czerwona... Uh! Weź się w garść [T.I]! Sprawa jest o tyle poważna, że na tą jedną noc możesz być królikiem... Przynajmniej nie dała ci stroju jednorożca lub czegoś gorszego....

Założę się, że ta demonica grzebała w ubraniach Elizabeth! Tylko ona jest na tyle żałosna by mieć strój królika... 

Weszłam na sale... Szlak! Sporo osób... Ale będzie wstyd jak mnie poznają...

-Hej!- o nie... Elizabeth zdążyła mnie zauważyć, odwróciłam się w jej stronę...- Uroczo wyglądasz!

Przytuliła mnie.... No tego na trzeźwo się nie przełknie!

Ale zaraz... To znaczy, że mnie nie rozpoznała! Bingo!

-Lizzy! Ty pierwsza przytuliłaś się do królika! Jestem zazdrosna!- zawołała jej przyjaciółka

-Pierwsza go wypatrzyłam!- odezwała się różowa landryna

Wykorzystałam moment kiedy się kłóciły i zniknęłam z pola widzenia.

Ciel x Reader {pl}Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz