Od autorki: Napisany przed chwilą, więc pewnie ssie as fuck. Miłego czytania mimo to. 🐻😂 Btw bb dziękuję za #388 w ff, nie sądziłam, aby to opko było kiedykolwiek w rankingu.🙈
Przez pół nocy nie mogłem spać z powodu spotkania Zayna, gdy byłem z Jaxem. Tym bardziej że chwilę wcześniej doszło między nami do pocałunku, który sprawił mi tylko kłopoty. Czułem się winny. Nie powinienem zachowywać się jak Zayn. Ironią było to, że zdradzony zamienił się w zdradzającego. Próbowałem tłumaczyć to jako chwilę słabości czy zemstę. Dochodził do mnie jednak fakt, że mimo wszystkich okoliczności było to złe.
Dostrzegając dziesiątą na zegarku, wstałem i szybko nałożyłem na siebie pierwsze lepsze ubranie. Zszedłem na dół, witając się z mamą, która jednak nie odpuściła i poszła za mną do kuchni. Przyglądała się mi, śledząc uważnie każdy ruch, przez co czułem się nieswojo. Czułem, jakby wiedziała, co siedziało w mojej głowie i tylko czekała, aby mnie za to skarcić.
– Znowu idziesz do tego kryminalisty? – fuknęła.
– Przestań tak na niego mówić – westchnąłem. – I nie. Nie idę do niego, tylko do Jaxa.
– Kim on jest?
– Musisz być taka ciekawska? – warknąłem. – To kolega Harry'ego. Poznaliśmy się wczoraj.
– Aha.
Przewróciłem oczami i wyszedłem z kuchni, nie chcąc przedłużać moich planów ani wysłuchiwać głupot. Ubierając buty w holu, miałem to szczęście, że wrócił Tom. Zmierzył mnie wzrokiem, ale nic nie powiedział, więc odetchnąłem z ulgą. Nie miałem ochoty kłócić się z żadnym z nich.
Czym prędzej wyszedłem z domu, chcąc, jak najszybciej dotrzeć na podany adres przez Jaxa. Musiałem z nim porozmawiać o tym, co zaszło między nami w kawiarni i o tym, skąd znał Zayna. Z tego, co mówił mi Harry, nie powinni się oni znać. Więc albo Styles o tym nie wiedział, albo Jax go okłamał bądź nie powiedział wszystkiego.
Przeklnąłem w myślach, gdy przechodząc przez ulicę, zaczął dzwonić mój telefon. Niechętnie wyciągnąłem go z kieszeni i wezbrałem porządny haust powietrza, gdy dostrzegłem zdjęcie Zayna. Przełknąłem wszystko, co miałem w buzi i odebrałem.
– Niall? Dlaczego nie odzywasz się od wczoraj? – mruknął, choć wiedziałem, że chciał powiedzieć to o wiele ostrzej, a to była tylko gra, aby mnie nie przestraszyć. – Nie pasuje ci, że znam się z Jaxem?
– Nie, wszystko w porządku – odparłem. – Cieszę się, że mamy wspólnych znajomych.
– Wydaję mi się, że jednak coś kręcisz.
– To źle ci się wydaje. Zobaczymy się wieczorem u Blake'a.
Rozłączyłem się, odczuwając rosnącą we mnie złość. Byłem wściekły na siebie, że wpakowałem się w tyle kłopotów. Niepotrzebnie pozwoliłem na zbyt wiele Zaynowi. Niepotrzebnie pozwoliłem mu na wejście do mojego serca. A na koniec niepotrzebnie pozwoliłem Jaxowi się pocałować.
Zapukałem do drzwi domu niebieskookiego, gdy tylko znalazłem się na werandzie. Nie musiałem długo czekać, aby zobaczyć jego przystojne oblicze. Moją twarz oblał rumieniec, gdy dostrzegłem, że nie ma na sobie koszulki. Musiał to zauważyć, bo uśmiechnął się cwaniacko i zmniejszył odległość między nami. Niespodziewanie chwycił mnie za biodra i przyciągnął do siebie, wpijając się w moje usta. Wciągnął nas do środka, aby następnie oprzeć mnie o ścianę. Gdy doszło do mnie, co właśnie się dzieje, zacząłem go od siebie odpychać.
– Co robisz, Niall? Przecież wiem, że tego chcesz – szepnął miedzy pocałunkami składanymi od moich ust po same obojczyki.
– Przestań, proszę – niemal wypłakałem bezradnie, opierając dłonie o jego klatę, która nawet nie drgnęła przez moje starania.
– Nie umiesz się bawić, Ni – zaśmiał się, klepiąc mnie krótko po ramieniu.
Oszołomiony wydarzeniami sprzed chwili, wpatrywałem się w ścianę, próbując wszystko przeanalizować. Ocknąłem się dopiero, gdy zorientowałem się, że nigdzie w pobliżu nie było Jaxa. Poszedłem więc przed siebie, aby go poszukać. Nie zajęło mi to zbyt wiele czasu, bo znalazłem go rozłożonego na kanapie w pierwszym pokoju, do którego prowadził hol.
Usiadłem nieśmiało na jednym z końców kanapy, kładąc dłonie na kolanach. Jax podniósł się, uśmiechając się nadal w ten sam sposób, co chwilę przed pocałunkiem.
– Nie rób tego u Blake'a.
– Dlaczego?
– Zyszkasz na tym. – Mrugnął. – Ufasz mi?
– Sam nie wiem... Poza tym przyszedłem tu, aby wyjaśnić z tobą wczorajszą sytuację i jak przed chwilą wyszło – zawstydziłem się – tę dzisiejszą też.
– Dramatyzujesz – zaśmiał się, przejeżdżając dłonią po moim kolanie, przez co szybko wstałem. – Niall, nie zachowuj się jak dzieciak. Przecież nie poszliśmy do łóżka.
– Ale przez to zrobiłam to samo, co Zayn zrobił mnie.
Jax wstał i popatrzył na mnie swoimi błękitnymi oczami. Były one piękne, nieodbiegające od całego piękna jego ciała. Czułem, jak ulegam pod wpływem ich intensywnego spojrzenia. Gdy tylko Jax podszedł bliżej, na moim ciele zaczęła tworzyć się gęsia skórka.
– Zaufaj mi, proszę – szepnął, układając dłonie na moich ramionach, trąc je przy tym. – Jesteś pięknym chłopakiem i nie zasłużyłeś na takie traktowanie, jakie zafundował ci Zayn. Naprawdę. Wiem, co robię. Musisz mi zaufać. – Przejechał palcem po dolnej wardze moich ust, a świat wokół dla mnie zaczął zwalniać po raz kolejny. – Jeśli nie potrafisz zaufać mi, to zapytam inaczej. Ufasz Harry'emu?
– Tak – odparłem, przygryzając wargę, na której jeszcze chwilę wcześniej znajdował się palec Jaxa.
– Więc napisz Zaynowi, że plan wyjścia na imprezę do Blake'a jest nieaktualny.
Chwyciłem automatycznie za telefon, wystukując krótką wiadomość.
Ja
10:54am
Nie dam rady wyjść dziś wieczorem. Spotkajmy się jutro.💋
Po wysłaniu wiadomości zacząłem zastanawiać się, czy aby na pewno nie byłem zbyt naiwny i nie wszedłem w jakąś chorą grę Jaxa.
CZYTASZ
Pretended Flame • Ziall✔
FanfictionUdawana miłość to coś, co Niallowi nie jest obce. #388 w fanfiction | 21.04.2018
