1. Jeszcze nie znaliście się z Deanem, ale nawet przed poznaniem interesowałaś się łowiectwem. Wróciłaś do rodzinnego miasta, aby odpocząć, lecz niestety nie było ci to dane, bo kolejny potwór zaatakował. Swoje ofiary najprawdopodobniej wybierał w kawiarni, w której sobie dorabiałaś.
Pewnego dnia wszedł do niej mężczyzna, ubrany w elegancki czarny garnitur. Jego włosy były delikatnie zmierzwione. Podszedł do ciebie, wyciągając coś z wewnętrznej.
Dean: Page, FBI. - dostrzegłaś literówkę w dokumencie, który ci pokazał, przez co kącik ust się podniósł.
Ty: A ja jestem małą pszczółką w różowej sukience, która tańczy breakdance na kawałku mielonki.
Dean: Co? - zapytał zmieszany.
Ty: Wiem co się dzieje w tym mieście. - ściszyłam ton głosu, aby nie zwrócić uwagi reszty pracowników. - Błąd w dokumencie, panie łowco.
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
2. Zostaliście sami w bunkrze, zaczynasz wołać Deana.
Ty: Deano, wiewióreczko. - usłyszał twój głos, dochodzący z jego pokoju. - Dean! - powtórzyłaś już głośniej. - Czekam.
Podekscytowany Dean biegł szybciej, niż wtedy, gdy zobaczył promocję na placek, a akurat był ostatni. Znalazł się przy drzwiach pokoju, a ty siedziałaś na łóżku, w dłoni trzymając miotłę. Nie powiedział nic, tylko przyglądał ci się pytająco.
Ty: Ruchy, ruchy. Czas na małe sprzątanie!
Dean: Ale...
Ty: Żadnego "ale"!
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
3. W tę sprawę wczułaś się nieco za bardzo. Na początku nie chciałaś się zgodzić, ale wraz z jej trwaniem wykorzystałaś swoje uroki.
Właśnie przebierałaś się w motelowej łazience. Wraz z Deanem mieliście wejściówki do eleganckiej restauracji, gdzie szefem był wampir. Przyglądałaś się jak czarna sukienka podkreśla wcięcie w tali, następnie rozpuściłaś włosy, które były spięte w kucyk. Zaś na końcu założyłaś buty tego samego koloru, co wieczorowa suknia.