Przeprosiny i pewien wypadek

308 20 10
                                        

Od zamieszkania (TI) u Arthura minął miesiąc. W tym czasie Arthur stał się bardziej pogodniejszy i częściej się uśmiechał. Zamiast ignorować swoich fantastycznych przyjaciół, zaczął z nimi rozmawiać, przez co dziewczyna czasami miała mętlik w głowie. Jedyny jego przyjaciel którego widziała to był miętowy latający królik z którym czasami ucinała sobie pogawędki, gdy Arthur był zajęty swoją pracą. Tego dnia Arthur wstał później niż (TI) dlatego dziewczyna miała więcej czasu by się ogarnąć i przygotować śniadanie. Weszła do kuchni i jak zwykle spojrzała do lodówki.
Zabrała z niej ser, szynkę, sałatę, ogórka i pomidora. Potem spojrzała do szafki i wyciągnęła masło oraz chleb. Zrobiła kanapki i nalała do kubków herbaty.
Arthur w tym czasie się obudził i w piżamie poszedł do kszątającej się w kuchni (TI).

- Good Morning my lady.

Powiedział chłopak przytulając dziewczynę.

- Good Morning śpiochu.

Uśmiechnęła się do niego i zabrała talerz z kanapkami na stół. Arthur zabrał herbatę i potem zjedli razem śniadanie.
Arthur poszedł się ubrać, a (TI) zmyła naczynia. Dzisiaj był piątek więc wypadało by posprzątać. Arthur ubrany wyciągnął z szafy ścierki i odkurzacz.
Podzielili się obowiązkami i zaczęli sprzątanie. Dziewczyna miała poukładać buty, a potem pościerać kurze. W tym czasie Arthur miał posprzątać kuchnie i zacząć odkurzać.
(TI) zaczęła swoją pracę od układania butów i ogarnięcia korytarza. Zabrała jedną szmatkę i umyła lustro. Wzięła czarne lakierki Arthura i włożyła je do szafki na buty. To samo zrobiła także z kremowymi szpilkami oraz białymi Adidasami. Wkrótce na podłodze nie było już butów. Arthur w między czasie poodkurzał kuchnię oraz nie które z pokoi. (Kolor) włosa właśnie skończyła sprzątać korytarz i wzięła się za ścieranie kurzu. Zaczęła od swojego pokoju. Powycierała komodę, a po niej szafkę nocną i szafę. Po odchaczeniu pokoju poszła do pokoju Arthura i tam też pościerała kurze, następnie poszła do salonu gdzie zaczęła od starcia stołu.
Arthur właśnie zamierzał poodkurzać korytarz, a potem zacząć salon. (TI) starła komodę i zdjęcia, chciała także zetrzeć regał, ale nie dosięgała do niego. Wzięła krzesło ze znajdującej się obok kuchni i stanęła na nim by dosięgnąć regału. Wytarła go ale w pewnym momencie niebezpiecznie się wychyliła, krzesło się zachwiało, a ona nie mogąc złapać równowagi przechyliła się i runęła w dół. Na pewno spotkała by się z podłogą gdyby Arthur nieprzybiegł do salonu i jej nie złapał. W wyniku tego zdarzenia obydwoje padli na ziemię tyle że dziewczyna miała miększe lądowanie, a blondyn spotkał się z podłogą. (TI) szybko zeszła z Arthura i podała dłoń by pomóc mu wstać.

- Dziękuję my hero

- Nie ma za co my lady.

Arthur uśmiechnął się dumnie, a potem obydwoje się z tego zaśmiali.
Dokończyli sprzątanie już bez przebojów.
(TI) poszła do kuchni by zrobić herbatę, a Arthur usiadł na fotelu i się przez chwilę zamyślił. Kiedy uratował (TI) od spotkania z podłogą coś poczuł. Jakąś iskrę. Czuł także że jego serce przyspieszyło, ale zignorował to myśląc że to przez bieg.

Kiedy obydwoje siedzieli w domu, jeden chłopak przedzierał się przez uliczną dżunglę by dostać się do domu Arthura. Był to Alfred, który przemyślał swoje zachowanie względem Arthura i doszedł do wniosku że chciałby znowu być z nim przyjacielem. Kupił nawet kwiaty by mu wybaczył. Był wesoły, ale zjadał go stres. Nigdy nie wiadomo jak to z Arthurem. Czy wybaczy czy nie. Stanął przed drzwiami do domu i zapukał.

(TI) i Arthur siedzieli i pili herbatę, a kiedy usłyszeli pukanie Alfreda, dziewczyna poszła i otworzyła drzwi.
Sama nie miała złego nastawienia do Alfreda więc kiedy zobaczyła go w drzwiach uśmiechnęła się lekko.

- Hello (TI)

Przywitał się radośnie Amerykanin.

- Dzień dobry Alfred. Co cię tu sprowadza?

Gdy Arthur usłyszał głos Alfreda szybko wstał z fotela i poszedł w stronę korytarza.

- Jest może Arthur?

Spytał co raz bardziej się stresując.

- Tak. O właśnie tu idzie.

Po tych słowach Arthur pojawił się koło dziewczyny. Spojrzał na Alfreda oziemble niczym Ebenezer Scrooge z Opowieści wigilijnej a potem przemówił
(XD przypomniałam sobie lekturę)

- Czego chcesz Alfred?

Chłopak zestresowany powiedział

- Ja chciałabym cię przeprosić. Zachowałeś się jak kopletny dupek. Proszę cię Iggy nie bądźmy już wrogami. Chcę znowu żyć z tobą w przyjaźni.

Wyciągnął w jego stronę bukiet z kwiatami i spuścił głowę.

Arthur zupełnie się tego nie spodziewał. Stał zdziwiony, a jednocześnie szczęśliwy.
Chciał się z nim pogodzić, ale nie chciał zaczynać. Uważał że to Alfred zawinił i to on ma go przeprosić.

- Alfred, ja. Ja ci wybaczam i także przepraszam za moje zachowanie.

Na te słowa można było zobaczyć dosłownie małe iskierki w oczach Alfreda. Obydwoje patrzeli sobie w oczy radośni, a (TI) spoglądała na to z dosłownym zakochaniem. W końcu się pogodzili.

- Skoro już się pogodziliście to może wypijesz z nami herbatę Alfred?

Powiedziała dziewczyna po długiej chwili ciszy.

- Nie mam planów więc ok.

Weszli razem do salonu i (TI) znowu poszła do kuchni by zrobić herbatę. Za chwilę poszedł do niej Arthur z zamiarem przekazania jej informacji o tym by zrobiła Alfredowi melisę, bo za chwilę będzie skakał po ścianach.
Kiedy wrócił, zastał Alfreda kiwającego się w przód i w tył jak dziecko gdy mu się nudzi. Usiadł koło niego na fotelu i już ręka Ameryki spoczęła na jego ramieniu.

- Znowu jesteśmy w zgodzie bracie! Tak się cieszę!

Powiedział dosyć głośno Alfred i przytulił starszego. 

- Ja też się cieszę Alfred.

Mówił z cichszym tonem Arthur.
(TI) weszła do salonu z szklanką herbaty i usiadła na fotelu koło Arthura.

- Thank you (TI).

Podziękował wesoło Alfred.
Podczas herbaty rozmawiali wesoło że sobą. Alfred opowiadał jak to u niego było i jak doszedł do wniosku że chcę się pogodzić, a Arthur opowiadał o tym jak zamieszkał z (TI) i wogule co u niego słychać. O 19 bo tak się zasiedzieli, Alfred poszedł do domu, Arthur przygotował kolację i razem zjadł ja z (TI). Potem poszli do łóżek. Jedna myśl nie dawała jednak Arthurowi spać, to było to co poczuł kiedy uratował (NK) przed upadkiem. Tak rozmyślając w końcu zasnął.

Pewnie nikt się mnie tu nie spodziewał, a jednak. Przepraszam was. Planowałam wrzucić ten rozdział dwa tygodnie po nowym roku, a w nowy rok miałbyć rozdział, ale stwierdziłam że będzie wtedy zakończenie książki jeśli je wstawię. Nie będę się wam już z tego tłumaczyć bo za dużo czynników.

Mój dżentelmen/ Anglia x ReaderOpowiadania do pokochania. Odkryj je teraz