Nastał ranek, dzisiaj wstałam dość za wcześnie jak na mnie.
Podniosłam głowę do góry i przetarłam oczy. Automatycznie spojrzałam w prawo na hamak bruneta, nie było go, spojrzałam za siebie i zauważyłam Thomasa z Albym, stali przy murze z imionami. Zapewne ciemnooki zapisywał swoje imię.
Powoli wstałam z łoża i udałam się do kuchni chwytając niepostrzeżenie za kromkę chleba. Byłam głodna, w sumie odkąd tu jestem mało jem, a i tak o dziwo wyglądam dobrze.
Obozowisko powoli budziło się i zaczynało pracę. Dzisiaj miałam wolę, chodź miałam ochotę popracować, więc udałam się do sporej ścianki z liści zaczynając opłatać ją szureczkiem.
Po paru minutach przyszedł Zart, Newt i Thomas.
Na przywitanie jedynie uśmiechnęłam się do nich.
Blondyn również chwycił za sznurek i liście przywiązując wokół ścianki z patyków. Zart zajął się grządkami, a brunek chwycił za łopatę i przyjrzał się dokładnie bramie.- Próbowaliście wejść na mur? - Thomas przerwał panującą ciszę.
Od razu spojrzałam na Newt, on tak samo na mnie.
- Tak, ale bluszcz nie rośnie tak wysoko - odparł Newt.
- A gdyby... - przerwałam mu.
- Próbowali - spojrzałam na niego - wierz mi, na co byś nie wpadł już próbowali - wskazałam palcem na mur - zostaje tylko labirynt.
Brunet jedynie kiwnął głowa. Z nudów, rozejrzał się po otoczeniu.
- Chcesz pomóc? - Newt chwycił za koszyk z szufelką i rzucił w stronę Thomasa - To nakop nawozu.
Chłopak zrobił niezadowoloną, natomiast ja i chłopcy cicho zaśmialiśmy się. Thomas popatrzył ostatni raz na nas i ruszył w stronę lasu. Odprowadziłam jeszcze chłopaka wzrokiem, ale kiedy straciłam go z oczu wróciłam do pracy.
- Wiesz, że musisz nam pomagać - przyjrzał mi się Newt.
Przez chwilę popatrzyłam na niego jednocześnie zwiążąc mocny supeł.
- Wiem, ale chce - uśmiechnęłam się.
- Tak naprawdę Newt chcę cię wysłać do Thomasa, żebyś pomogła mu zbierać nawóz - zażartował Zart.
- Zaraz sam cię tam wyśle - uśmiechnął się Newt.
Nagle usłyszałam niewyraźny krzyk, albo po prostu wydawało mi się. Jednak myliłam się głos był coraz wyraźniejszy.
- Słyszeliście? - zapytałam.
- Ale co? - dopytał Zart.
- Pomocy! - odwróciliśmy się w stronę dźwięku.
Z lasu wybiegł zdezorientowany brunet i Ben. Gonił go, ale dlaczego?
- Pomocy! - powtórzył chłopak.
Ben powalił Thomasa na ziemię, po chwili zaczął go podduszać. Nie zastanawiając się podbiegłam w ich stronę, inni streferzy zrobili to samo.
- Zabiję cię! - krzyknął blondyn.
- Hej! - Ben podniósł głowę do góry po czym Newt przyłożył mu z łopaty.
Chłopcy rzucili się na chłopaka powstrzymując go od ponownego napadu agresji.
- Trzymajcie go - krzyknął Newt - co ty robisz?
- Uspokuj się - powiedział Gally.
Podeszłam do Thomasa pomagając mu wstać.
CZYTASZ
ɪ ᴡᴀɴᴛ ᴛᴏ ʙᴇ ғʀᴇᴇ
Fanfiction• na podstawie trylogii więzień labiryntu • dialogi brane z filmów #love 26 z 50,5 tyś. opowiadań PRZYSIĘGAM, ŻE BĘDZIE POPRAWIONE! Przy tym historia trochę się zmieni ___________________________________________ - Gally nikogo nie lubi, z resztą to...