Rozdział 20

203 21 51
                                    

Wokół nadal panowała ciemność, którą zakłócały światła samochodów.
Hizashi niedawno się przebudził i patrzył z lekkim uśmiechem na Aizawę.

- Rozpraszasz mnie Zashi - uśmiechnął się i położył dłoń na jego udzie
- No co? Ja tylko sobie patrzę. - uśmiechnął się szerzej.

W tym momencie wjechali do jakiegoś miasta. Nie był to jeszcze ich cel podróży.

- Długo jeszcze będziemy jechać?
- Tutaj jest o dziwo pusto. Wyjedziemy szybko z tego miasta i będziemy prawie na miejscu 
- Dobrze

Czarnowłosy przyspieszył i wjechał na skrzyżowanie. Obydwaj niespodziewanie poczuli silne uderzenie od strony pasażera oraz pisk opon. Auto zaczęło przewracać się to z boku na dach, z dachu na bok i tak kilka razy.
Szyby były doszczętnie wybite, a odłamki wbijały się w skórę mężczyzn.
Poduszka powietrzna wystrzeliła z kierownicy i schowka, jednak nieco za późno.
Wylądowali na dachu. Aizawa nadal oszołomiony z przyspieszonym oddechem popatrzył na Hizashiego, który miał zamknięte oczy. Jego ciało było podrapane przez odłamki szyby. Ze skroni leciała mu krew, podobnie jak z innych ran ciętych.
Podobnie było z Aizawą, który miał bliższe spotkanie z szybą. Jego twarz była podrapana. Z nosa i ust leciała mu krew. Próbował się ruszyć jednak za każdym nawet najmniejszym ruchem czuł wielki ból.
Ponownie zerknął na nieprzytomnego  blondyna

- Z-zashi..?

Nie mógł uwierzyć w to co się stało. Pomyśleć jeszcze, że niedawno jedli McDonalda i wspólnie żartowali.
Bał się co się stanie później. Próbował złapać Zashiego za wisząca bezwładnie rękę jednak ruchy hamował ból oraz nieco poduszka powietrzna.
Z jego oczu wypłynęły łzy, powieki stały się cięższe.
Ostatnie co usłyszał to sygnał karetki. Ogarnęła go wszechobecna ciemność i cisza..

❝Fᴀǫᴜᴀᴛ ᴅᴏ'sᴛʟᴀʀ❞ ᵉʳᵃˢᵉʳᵐⁱᶜOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz