Po niewyspanej nocy Minghao próbował się ogarnąć i zaczął robić śniadanie. Kiedy wszystko było już gotowe zaprosił Juna na jedzenie, jednak ten się nie pojawił.
Siedząc samotnie przy blacie, mając przed sobą talerz z nadal ciepłym ryżem chłopak cały czas rozmyślał.
Było mu bardzo głupio za to co wczoraj powiedział. Wszystko dobrze pamiętał. To, co wtedy mówił, a nawet uczucie wstydu, które mu towarzyszyło kiedy uświadomił sobie co Junhui dla niego zrobił. Oczywiście Wen też nie był święty. To on wyszedł z tym swoim "kochanie" i zaczął wszystko psuć. Jednak po dłuższym zastanowieniu brązowowłosego można było stwierdzić, że Jun trochę żałował za swoje zachowanie i z tego powodu próbował jakoś to naprawić. Tylko, że to nie było w jego stylu, dlatego Xu na końcu już nie wiedział co o tym myśleć.
Podrapał się po głowie i zaczął jeść. A talerz Juna ciągle był na swoim miejscu, jakby Minghao miał nadzieję, że jednak przyjdzie.
Ostatecznie nie zjawił się. Cały czas siedział w pokoju, nie wychylając nawet czubka nosa zza drzwi, gdy ten był w pobliżu.
I tak to się ciągnęło przez prawie cały miesiąc. Chłopak unikał kontaktu z Minghao.
Po posprzątaniu wszystkiego łącznie z porcją Juna, który jak zwykle się nie zjawił, usiadł na kanapie i sięgnął po telefon.
Dawno nic nie wstawiał na instagrama. Przeszło mu przez myśl, by w końcu odnowić swoją aktywność, wrzucając nowe zdjęcie, jednak teraz nie był w najlepszym nastroju na coś takiego.
W pewnym momencie dostał wiadomość.
ten od baru:
Hej Minghao :) Co tam u ciebie? »
minghao_o:
« Cześć, u mnie wszystko w porządku, ale to nieważne~ Lepiej gadaj jak tam z tobą i Joshuą
W ciągu miesiąca sporo rzeczy się wydarzyło. W tym to, że Vernon i Hong zaczęli ze sobą chodzić. Tak jak Minghao postanowił, porozmawiał z barmanem na temat tych dziwnych spojrzeń w barze, kiedy były wyprawiane Chińczyka nadchodzące urodziny. Okazało się, że kiedyś bardzo się nie lubili, jednak kiedy zobaczyli się po tak długim czasie coś w nich... pękło? Na początku dziwnie się czuli w swoim towarzystwie, ale szybko odnowili kontakt. Po dłuższym czasie tak jakoś wyszło, że zostali razem. Było to dosyć zabawne. Nienawiść przemieniła się w miłość. Xu, jako tolerancyjna osoba, nie miał nic przeciwko temu, by byli razem. Nie rozumiał ludzi, którzy byli przeciwni takim osobom. Przecież człowiek, to człowiek. Każdy ma uczucia.
ten od baru:
Ha ha, wszystko super ^^' Dzisiaj wieczorem idziemy do kina »
minghao_o:
« O, to fajnie, tylko czy ty czasami nie masz dzisiaj pracy o tej porze?
ten od baru:
Dzisiaj zrobiłem sobie wolne. Mam dosyć już tego ciągłego "Polej jeszcze!" albo " Ale ja nie to zamawiałem", rzygam już tym XD Chcę mieć chociaż jeden wolny wieczór »
minghao_o:
« Spoko, spoko, rozumiem. Też bym nie wytrzymywał XD
🔗
Dopiero po dłuższym czasie Xu uświadomił sobie, która już jest godzina. Tak dobrze mu się pisało z Vernonem, że zapomniał co się wokół niego dzieje. Na przykład jego kot cały czas chodził po salonie, czekając na jedzenie.

CZYTASZ
ᴀʀʀᴇꜱᴛᴇᴅ ➴ 𝚓𝚞𝚗𝚑𝚊𝚘
Fanfiction(Jest to moja pierwsza książka, więc nie jest ona najlepsza. Ale mimo wszystko serdecznie zapraszam) ◀ 𝑰 𝒘𝒂𝒔 𝒚𝒐𝒖𝒏𝒈 𝒂𝒏𝒅 𝒊𝒎𝒎𝒂𝒕𝒖𝒓𝒆, 𝒃𝒖𝒕 𝑰'𝒎 𝒔𝒕𝒊𝒍𝒍 𝒖𝒏𝒔𝒖𝒓𝒆 𝒘𝒉𝒂𝒕 𝒊𝒕 𝒊𝒔 ▶ Hao nigdy nie przypuszczał, że jego życie...