Wróciliśmy do domu około 21, a że byłam padnięta po wczorajszych atrakcjach zasnęłam bardzo szybko.
Spałam spokojnie, aż nagle w moich uszach rozległ się najbardziej irytujący dźwięk na świecie. Budzik tego cholernego Iphona.
-Naprawdę już 7?!- mówię ledwo patrząc na oczy.
Dziś musiałam wstać wcześniej, ponieważ odwoziliśmy ciocię i kuzyna na pociąg powrotny do Niemiec.
-Zuzia wstawaj i biegiem do łazienki bo nie zdążysz!- ah jakie miłe powitanie od kobiety, która wychowuje mnie już od tylu lat.
-Sama bym na to nie wpadła!- klasycznie odkrzykuje jakimś tekstem, tylko żeby nie przesadzić bo wkurzona Ania potrafi być niebezpieczna.
***
2 godziny drogi w samochodzie minęły szybko, i zanim się obejrzałam staliśmy już na peronie.
-Będziemy tęsknić!- mówimy z mamą kiedy goście wsiadali do pociągu.
Na szczęście z Alanem zobaczę się prawdopodobnie za tydzień, ponieważ w naszej rodzinie szykuje się ślub.
-A teraz wracamy do domu. - mówi mama, a ja jeszcze niczego nie świadoma przytakuję głową.
Kilkanaście piosenek później próbowałyśmy wyjechać z miasta wraz z naszą niezawodną nawigacją.
-Skręć w prawo- słyszę już 20 raz w przeciągu 15 minut.
- O nie! - słyszę krzyk mamy i wyrywam się z transu muzyki.
Nie wierze co ona zrobiła!
- I co teraz?
Jak zawrócisz? - mówię w szoku.
-Nie zawrócę, za nami wjechał już ktoś inny! - oj ten człowiek nie wiedział w co się pakuje ufając mojej mamie.
A stało się to, że skręciła za
szybko i jedziemy teraz po
drodze dla tramwajów.
Tak dla tramwajów!
- Jedź szybko! Może zdążysz!- i tak teraz ścigaliśmy się z czasem, modląc się żeby tylko nic nie wyjechało.
- Już dobrze zaraz wyjazd.- oznajmia mama rajderka wyjeżdżając z pętli dla tramwajów.
-Przeżyłam zawał- mówię próbując uspokoić oddech.
***
Po wyciszeniu i opanowaniu emocji słyszę coś czego się nie spodziewałam.
-Rozmawiałam z ciocią Adą, mają dodatkowy namiot. -nie nie nie!
-Jedziemy na noc nad łęckie.
I tak o to zaczęły się moje wywody.
-Chyba sobie żartujesz! - naprawdę myślałam że to robi.
-Nie tym razem kochanie.
-Mamuś ale ja tak bardzo nie chce tam jechać!
-Nie marudź taki wyjazd dobrze nam zrobi. Wiesz jak dawno nie byłam na namiotach.
-A czy ty nie czujesz się już zmęczona tymi ludźmi?
Przez tydzień byli u nas goście, ja chce w końcu trochę odpocząć.
W SAMOTNOŚCI!
-Odpoczniesz jak wrócimy.
Zobaczysz, że będzie fajnie.
-Mamo, ale ja mam okres, boli mnie brzuch po co mam tam się męczyć?
-Oj dasz rade. Ja zdania nie zmienię.
To nie tak że nie podobał mi się pomysł, ale tak jak mówiłam, lubię wszystko mieć poukładane. Spać w swoim wygodnym łóżeczku, w spokoju oglądając netflixa, lub czytając trylogie hell co teraz jest zdecydowanie moim ulubionym zajęciem.
A w te wakacje najeździłam się już za dużo, prawie dwa tygodnie na mazurach i tydzień nad morzem wystarczająco uszkodził moją psychikę, a to był dopiero początek sierpnia.
Dodatkowo 5 dni gości w domu też dało o sobie znaki.
CZYTASZ
The night we met
RomanceDwie nastoletnie dziewczyny lądują w wakacje na campingu nad jeziorem. Poznają tam dwóch chłopaków i spędzają razem niezapomniane chwilę, a między nimi zaczyna się coś dziać. Czy wakacyjna znajomość przetrwa? *** Historia na podstawie własnych w...
