2. Chyba sobie żartujesz

810 34 23
                                        

Wróciliśmy do domu około 21, a że byłam padnięta po wczorajszych atrakcjach zasnęłam bardzo szybko.
Spałam spokojnie, aż nagle w moich uszach rozległ się najbardziej irytujący dźwięk na świecie. Budzik tego cholernego Iphona.

-Naprawdę już 7?!- mówię ledwo patrząc na oczy.
Dziś musiałam wstać wcześniej, ponieważ odwoziliśmy ciocię i kuzyna na pociąg powrotny do Niemiec.

-Zuzia wstawaj i biegiem do łazienki bo nie zdążysz!- ah jakie miłe powitanie od kobiety, która wychowuje mnie już od tylu lat.

-Sama bym na to nie wpadła!- klasycznie odkrzykuje jakimś tekstem, tylko żeby nie przesadzić bo wkurzona Ania potrafi być niebezpieczna.

***
2 godziny drogi w samochodzie minęły szybko, i zanim się obejrzałam staliśmy już na peronie.

-Będziemy tęsknić!- mówimy z mamą kiedy goście wsiadali do pociągu.

Na szczęście z Alanem zobaczę się prawdopodobnie za tydzień, ponieważ w naszej rodzinie szykuje się ślub.

-A teraz wracamy do domu. - mówi mama, a ja jeszcze niczego nie świadoma przytakuję głową.

Kilkanaście piosenek później próbowałyśmy wyjechać z miasta wraz z naszą niezawodną nawigacją.

-Skręć w prawo- słyszę już 20 raz w przeciągu 15 minut.

- O nie! - słyszę krzyk mamy i wyrywam się z transu muzyki.

Nie wierze co ona zrobiła!

- I co teraz?
Jak zawrócisz? - mówię w szoku.

-Nie zawrócę, za nami wjechał już ktoś inny! - oj ten człowiek nie wiedział w co się pakuje ufając mojej mamie.

A stało się to, że skręciła za
szybko i jedziemy teraz po
drodze dla tramwajów.
Tak dla tramwajów!

- Jedź szybko! Może zdążysz!- i tak teraz ścigaliśmy się z czasem, modląc się żeby tylko nic nie wyjechało.

- Już dobrze zaraz wyjazd.- oznajmia mama rajderka wyjeżdżając z pętli dla tramwajów.

-Przeżyłam zawał- mówię próbując uspokoić oddech.

***
Po wyciszeniu i opanowaniu emocji słyszę coś czego się nie spodziewałam.

-Rozmawiałam z ciocią Adą, mają dodatkowy namiot. -nie nie nie!

-Jedziemy na noc nad łęckie.

I tak o to zaczęły się moje wywody.

-Chyba sobie żartujesz! - naprawdę myślałam że to robi.

-Nie tym razem kochanie.

-Mamuś ale ja tak bardzo nie chce tam jechać!

-Nie marudź taki wyjazd dobrze nam zrobi. Wiesz jak dawno nie byłam na namiotach.

-A czy ty nie czujesz się już zmęczona tymi ludźmi?
Przez tydzień byli u nas goście, ja chce w końcu trochę odpocząć.
W SAMOTNOŚCI!

-Odpoczniesz jak wrócimy.
Zobaczysz, że będzie fajnie.

-Mamo, ale ja mam okres, boli mnie brzuch po co mam tam się męczyć?

-Oj dasz rade. Ja zdania nie zmienię.

To nie tak że nie podobał mi się pomysł, ale tak jak mówiłam, lubię wszystko mieć poukładane. Spać w swoim wygodnym łóżeczku, w spokoju oglądając netflixa, lub czytając trylogie hell co teraz jest zdecydowanie moim ulubionym zajęciem.
A w te wakacje najeździłam się już za dużo, prawie dwa tygodnie na mazurach i tydzień nad morzem wystarczająco uszkodził moją psychikę, a to był dopiero początek sierpnia.
Dodatkowo 5 dni gości w domu też dało o sobie znaki.

The night we met Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz