AphroditeARaven
Noż doprawdy okropne, że ludzie miewają odmienne upodobania albo GORZEJ! – inne zdanie, niż tylko peany pochwalne. (o.O)
Noż doprawdy okropne, że poważą się je wyrazić na WYRAŹNE ZAPROSZENIE ZE STRONY AUTORKI lub AUTORA, którzy przyszli na ich profil i wkleili reklamę tam, gdzie grzecznie PROSZONO, by tego nie robić. (O.O')
(I gdzie deczko wyżej napisano też wystarczająco wyraźnie o konstruktywnej krytyce).
Noż doprawdy okropne, że ludziom zdarza się sformułować coś nie do końca zgrabnie, gdy wciąż zmęczeni po pracy, w pierwszej ich wolnej chwili i na luzie komentują tekst w necie… Bo dają szansę, że może jednak to *coś* akurat jest to warte ich czasu, który mogliby spędzić leżąc do góry brzuchem albo robiąc coś innego dla siebie.
*
Ale doprawdy, czyż to nie okropne, że w dzisiejszych czasach ludzie przestają reagować na publikacje, dyskutować i być przy tym prawdziwym, spontanicznym sobą…? Że przestają wspierać młodych/ początkujących twórców swoją aktywnością i wolą zostać cichym czytelnikiem…? Że zostają konsumpcyjnymi egoistami nie z natury, charakteru, ale z powodu doświadczeń w społeczności…? Bo boją się, że (też) dostaną łatkę hejtera?
… #ku_refleksji
UWAGA!
W związku z powyższym informuję, że OD TEJ PORY przestaję kompletnie reagować na zaproszenia do lektury oraz jakkolwiek komentować cudze publikacje.
Tak, również te neutralne i pozytywne komentarze odpuszczam sobie, bo kto wie, czy za chwilę się nie okaże, że one też są "złe"…? Bo może następnym moim grzechem ciężkim będzie brak "wystarczającego" entuzjazmu? (o.o ')
cd. kom. ↓
AphroditeARaven
I jeśli się zastanawiasz, to tak – skasowałam komentarze, które napisałam w ostatnich dniach. Wszystkie. Bo nie mam już ani cierpliwości, ani energii na przepraszanie za własną egzystencję. Ani za bycie spontaniczną i nieidealną, czyli po prostu zwyczajnie ludzką…
Jest wiosna, moje życie zawodowe powoli zaczyna wychodzić na prostą… Jeśli mam wkładać wolny czas i energię w działanie na czyjąś korzyść, a w efekcie stać się pożywką do kręcenia dramy albo dostać etykietkę hejtera, bo ktoś doczytał się w tym czy innym moim komentarzu złej woli… to wolę się skupić na tym, co (być może… mam taką nadzieję przynajmniej) wychodzi mi lepiej: na tworzeniu własnych utworów.
Nie wiem… Może i mają rację ci, którzy tak mnie oceniają… Może i faktycznie lepiej, żebym po prostu zamilkła… tak całkowicie – nawet pod własnymi publikacjami przestała się udzielać. Bo może rzeczywiście nie umiem rozmawiać z innymi ludźmi? Koegzystować z nimi w sieci.
Nie wiem. Muszę to sobie jeszcze przemyśleć…
Na ten moment mogę im tylko powiedzieć:
Brawo Wy! Wygraliście. Uciszyliście Ri.
…
•
Yanıtla