Hej,
(๑•ᴗ•๑)
dawno ode mnie nie było nic słychać, prawda?
To przez tę nową pracę. Życie na pełnym etacie, a w dodatku powrót do dawnego zawodu po ładnych paru latach przerwy trochę mnie przerósł, zarówno w kategorii zaangażowania czasowego, jak i w zarządzaniu swoją energią życiową i mentalną.
Innymi słowy: wracam do domu po robocie i padam na twarz, a weekendy… to sama nie wiem nawet, kiedy mi umykają. (^.^')
Ale pocieszam się, że początki zawsze takie są i po wdrożeniu się w rutynę będzie o wiele łatwiej.
Oczywiście niesamowicie brakuje mi tworzenia. Przede wszystkim pisania – najlepszego ujścia dla pokładów kreatywności, ale też relaksu, jaki przynosiło skrobanie kredkami lub mazianie farbami po papierze.
Na szczęście wraz z coraz dłuższymi dniami widać też promyk nadziei na luźniejszy grafik, a wraz z nim na to, że te wszystkie historie – teraz niecierpliwie przebierające nogami w tyle mojej głowy – zdołają za niedługo zbiec po palcach do czekających na nie plików.
A Wam jakie wiosenne nadzieje towarzyszą?
(*ᴗ͈ˬᴗ͈)ꕤ*.゚