Amber Rose wykreśliła kolejny dzień w swoim kalendarzu, jeszcze tylko sto pięć dni, Amber, myślała. Piętnastego stycznia będzie musiała przejść na ciemną stronę. Nie było wyjścia, utknęła.
- Amber, czas na obiad - jej ojciec powiedział przez skrzypiące drzwi.
- Za chwilę przyjdę - Amber odpowiedziała, skupiając się na zaklęciu, które może sprawić, że będzie dobrą czarownicą, a nie złą. Jej ojciec wyczuł, że coś jest nie tak, więc wszedł do środka i zobaczył Amber trzymającą bransoletkę, zapalone świece i ją mamroczącą zaklęcie, które rozpoznał.
- Amber Rose, co ty, do cholery, wyprawiasz?! - ryknął głośno, wyrywając jej bransoletkę z ręki.
- Nie chce tego - powiedziała, nawiązując do wielkiego wydarzenia, które miało odbyć się za kilkadziesiąt dni.
- To jest rodzinna tradycja i będziesz brała udział w tym rytuale. Nie pozwolę, by moja córka zawstydziła mnie przed całym sabatem - jej ojciec zasiadał w radzie przymierza i był następny w kolejce do objęcia przywództwa nad czarownicami.
Kiedy Amber miała szesnaście lat zakochała się w synu przywódcy, Brady'm. Pewnej letniej nocy Vincent przyłapał tych dwoje prawie nagich. To była najbardziej przerażająca rzecz, jaką widział w swoim życiu. Vincent oskarżył Brady'ego o gwałt, a jego ojciec nie miał innego wyboru, jak tylko ukarać syna; tysiąc lat w uśpieniu. Od tamtego dnia Amber już nigdy nie miała tak dobrego kontaktu z ojcem. Jej matka była tak samo zła jak on, biła ją i kazała jej wykonywać swoje obowiązki.
Im bardziej się starzejesz, tym bardziej pochłania cię ciemność. I dokładnie to samo spotkało jej rodziców.
- Chodź na obiad - Vincent szepnął, kontrolując swój gniew.
Amber zgadza się i schodzi na dół do jadalni. Rodzina Rose jest niewyobrażalnie bogata. Ogromna rezydencja zajmowała większość ze stu akrów ich ziemi. Nowy Orlean nie był ich pierwszym wyborem, ale to właśnie tam postanowili stworzyć swój dom, w dole rzeki, gdzie znajdowały się czarownice z Dzielnicy Francuskiej, a także ich sprzymierzeńcy.
Stół rozciąga się na całą szerokość pokoju i ustawionych jest sześć krzeseł. Na głównym miejscu siedzi jej ojciec, a na drugim matka. Dwójka po prawej to Amber i jej starszy o rok brat, Will. Na dwóch pozostałych miejscach po lewej stronie siedzą dwie najstarsze siostry; Vanessa i Darcy.
- Dzisiaj mamy pieczeń - ich matka, Leila wykrzykuje.
Pokojówki przynoszą potrawy podane na półmiskach i ustawiają je przed każdym z członków rodziny Rose.
- Dziękuje - mamrocze Amber, będąc jedyną osobą, która to powiedziała.
William, będąc już rok w ciemności ma więcej człowieczeństwa niż jej siostry. Rozumie ją i jej zmagania z nadchodzącymi wydarzeniami, ale pod koniec dnia jeszcze bardziej wsiąka w ciemną stronę.
- Amber, wybrałaś już suknie na ceremonie? - Leila pyta swoją najmłodszą córkę.
- Nie biorę udziału w tej ceremonii.
Vincent uderza ręką w stół, aż Amber podnosi się z wrażenia. - Nie będziesz tak mówić do swojej matki! O czym my rozmawialiśmy?! Bierzesz w tym udział, czy ci się to podoba, czy nie. Jeśli będzie taka potrzeba, zawlokę cię na ten cmentarz.
Will patrzy na swoją młodszą siostrę, a ona kiwa głową i kontynuuje jedzenie. Kładzie swoją dłoń na jej dłoni pod stołem. Amber patrzy na niego, a on uśmiecha się do niej, zapewniając ją, że wszystko będzie dobrze. Po obiedzie Amber zbiera wszystkie naczynia i przynosi do kuchni.
- Kochanie, zajmę się tym - główna pokojówka, Allison, mówi do niej. Wszystkie pokojówki są miłe i troskliwe dla dziewczyny, wiedzą przez co przechodzi i zachowują się jak druga rodzina. Szczególnie Allison.
- Dziękuje - Amber przekazuje naczynia Allison i wraca na górę.
Kiedy wchodzi do pokoju, jej ojciec siedzi na łóżku, czytając jej pamiętnik.
- Co robisz? - pyta, a jej ojciec patrzy w górę z oburzonym oczami.
- Nienawidzisz swojej rodziny i swojego sabatu, prawda? To wszystko jest w tej głupiej książce! - Vincent krzyczy i używa swojej magii, aby podpalić pamiętnik.
- Nie! - krzyczy, widząc jak jej ojciec wrzuca go do ognia.
- Proszę, po prostu wyjdź z tego domu. Jesteś hańbą dla tej rodziny. Wyjedź na czas trwania rytuału i wróć na dzień przed nim, aby się przygotować. Przygotujesz się z potężną czarownicą w mieście, Daviną Claire. Nie wiem gdzie się zatrzymasz, ale napewno coś znajdziesz. Spakuj dziś swój rzeczy i ruszaj w dół rzeki - to co powiedział Vincent zaskoczyło Amber, ale z drugiej strony już od dawna chciała wydostać się z domu.
Amber spakowała dwie walizki pełne ubrań i torebkę z wszystkimi najpotrzebniejszymi rzeczami. Cała rodzina była na dole, aby ją pożegnać.
- Zobaczymy się wkrótce - Vanessa i Darcy przytulają siostrę, a ona rusza do matki.
- Nie będzie mi cię brakowało - mówi do córki, co sprawia, że jej usta układają się w literkę „o".
Will obejmuje ją mocno i szepcze. - Znajdź jakiś sposób - Amber przytakuje i idzie z uniesioną głową do ojca.
- Wróć przed zachodem słońca dzień przed piętnastym stycznia. Jeśli nie wrócisz, będę musiał użyć zaklęcia i cię tu ściągnąć. Rozumiesz, Amber? - ona kiwa głową, a Vincent otwiera drzwi. Wychodzi i wsiada do taksówki, która zabierze ją do miasta.
- Cóż, chyba zaczynam nowe życie - mamrocze do siebie, gdy samochód jechał w dół rzeki, gdzie miała spotkać jego.
* * * * *
Zostaw gwiazdkę i komentarz!
CZYTASZ
Death Do Us Part | Klaus Mikaelson [1]
Fanfiction100 dni. To wszystko co pozostało Amber Rose, dopóki nie przejdzie na ciemną stronę swojego przymierza w Nowym Orleanie. W rodzinie Rose, kiedy skończysz 21 lat, przechodzisz na czarną magię; chyba, że zabijesz osobę, która kochasz najbardziej. W te...
![Death Do Us Part | Klaus Mikaelson [1]](https://img.wattpad.com/cover/260973450-64-k217202.jpg)