KEEGAN
Ostatnim razem nie zastałem Meadow w domu. Za tydzień spróbowałem jeszcze raz i tym razem udało mi się ją spotkać. Powiedzieć, iż była zaskoczona widokiem mnie przed swoimi drzwiami to chyba niedopowiedzenie. Nie próbowała nawet ukryć szoku.
– Keegan?
– We własnej osobie.
– Co ty tutaj robisz?
– Ciebie też miło widzieć, Meadow. Chciałem pogadać – powiedziałem wprost. Czekałem, aż zaprosi mnie do środka, lecz nic takiego nie miało miejsca. Jedynie przesunęła się minimalnie, chcąc zasłonić wnętrze domu.
– O czym? Coś się stało?
– To raczej ja powinienem o to zapytać. Dlaczego ot tak zerwałaś z nami kontakt? Nawet z Niallem.
– Keeg... To nie tak jak myślisz.
– Skąd wiesz, jak myślę? Po prostu powiedz i skończmy temat. Bądźmy dorosłymi ludźmi i nie bawmy się w kotka i myszkę jak dzieci w przedszkolu. – Ta rozmowa w mojej głowie nie wyglądała na taką agresywną czy bezpośrednią. Przemawiały przeze mnie emocje.
Po moich słowach kobieta uniosła wzrok ku niebu, mrugając szybko i biorąc przy tym głęboki oddech. Gdy ponownie na mnie spojrzała, mogłem dostrzec lekko załzawione oczy.
– To bardziej skomplikowane, niż myślisz, Keegan.
– Więc możesz wyjaśnić. Może akurat zrozumiem. Mam czas.
Pokręciła głową.
– Nie zrozumiesz. Naprawdę lepiej będzie, jeśli już pójdziesz – powiedziała ciszej.
– W porządku. Do zobaczenia – mruknąłem zrezygnowany na pożegnanie, po czym odwróciłem się na pięcie, szybkim krokiem przechodząc na chodnik.
Nie chciałem tego tak zostawiać, ale wiedziałem, że naciskanie na nią na nic by się nie zdało. Była uparta w swoim postanowieniu. Może faktycznie było coś na rzeczy, przez co się od nas odsunęła. Co też zresztą nie usprawiedliwiało przez tym, że zrobiła to tak bez słowa.
NIALL
„Najwyższa pora dorosnąć, nie uważasz?".
Rozbrzmiały słowa Meadow w moim rozbudzającym się umyśle, a powoli powracająca świadomość zdecydowała przypomnieć mi całą rozmowę przeprowadzoną tamtego dnia z moją przyjaciółką.
Momentalnie się rozbudziłem. Nawet nie było mowy, żebym zasnął ponownie. Przetarłem twarz dłońmi, wzdychając głośno. Na zewnątrz było już jasno, śpiew ptaków przebijał się przez mury domu. Sprawdziłem godzinę: piąta trzydzieści siedem.
Zirytowany odrzuciłem kołdrę na bok, przez co spadła na podłogę. Zanim udałem się do toalety, złapałem paczkę papierosów leżącą na szafce nocnej, następnie otworzyłem okno na oścież. Zaciągnąłem się dymem, wpatrując się w trawnik usłany pierwszymi kwiatami stokrotek. Nie chciałem ani tym bardziej nie miałem ochoty spojrzeć w okno pokoju Meadow. Traf chciał, żeby nasze sypialnie znajdowały się naprzeciw siebie, dzięki czemu ja ze swojej miałem idealny widok do pokoju kobiety, a ona do mojego. Kiedyś to było wielkim udogodnieniem, ponieważ gdy chcieliśmy sobie coś pokazać, pomóc w wyborze stroju, mogliśmy zrobić to bez wychodzenia z domu. Teraz stało się to nieco uciążliwe.
Czasem, kiedy stałem tu w oknie, paląc, zastanawiałem się, co ona czuła w tej całej sytuacji. Czy zapomniała już o nas? Czy tęskniła za mną tak bardzo jak ja za nią?
CZYTASZ
Saudade
Fanfiction▪saudade - nostalgiczna tęsknota za ponownym byciem blisko czegoś lub kogoś, co jest daleko od nas lub było przez nas kochane, a później utracone; „miłość, która pozostaje na zawsze"▪ Niall i Meadow łączy nierozerwalna przyjaźń od kołyski. Większość...
