Podczas pomagania Arletta wypytywała mnie o wszystko,jednak nie chciałam nic mówić bo może dla Michaśka to taki bardzo delikatny temat. Michał sszedł z schodów i wszedł do kuchni, ja kroiłam fetę do sałatki przy blacie a on stwierdził, że genialnym pomysłem będzie uwieszenie się na mnie. Pocałował mnie za uchem i szepną "Piękna jesteś" na co się zarumieniłam a na jego ustach poczułam wielki uśmiech.
- Michał zaniesiesz to na stół? - zapytała kobieta a on niechętnie poszedł a zaraz wrócił ze swoim ojcem rozmawiając o czyś zaciekle. Podszedł bliżej mnie co było słodkie.
Po chwili skończyłam kroić i przesypałam ją do miski w której było pozostałe składniki. Nóż włożyłam do zlewu a deskę do zmywarki, sałatkę wymieszałam i umyłam ręcę a przy okazji naczynia które były w zlewie.
- Kochana jesteś, że tak mi pomagasz - zaczęła rozmowę Arletta - Dałaś dobry przykład Michałowi bo zawsze jak go o coś prosiłam odstawiał to do jak najpóźniej a teraz nawet bez zająknięcia. Może powiesz mi wreszcie co tam się stało?
- Nie wiem czy Michałe... Michał by chciał
- Dobra, dobra ja już wszystko wiem - mentalnie zrobiłan face palma za mohą głupotę - Nawet nie wiesz jak się cieszę, Michał już od kąd tu mieszkacie a wychodziłaś na pidwórko to zamykał się w pokoju i wyglądał za okno
- Naprawdę? - zapytałam zdziwiona
- Tak. On jest bardzo uczuciowy chociaż może tego nie widać ale taki jest mój mały synek - wytarła oczy i wyszła z kuchni kierując się do łazienki.
Czasem też widziałam Michała i nigdy nie pomyślałam że jest uczuciowy a jednak powiedziała to jego mama więc raczej jest to prawda. Wydawał mi się za osobę... Właśnie jaką? On jest po prostu inny od każdego i nie da się tego opisać. Jako jedyny mnie zrozumiał i nadal jest obok mnie, nawet przygarną mnie ood swój dach. Jego rodzice zgodzili się co raczej nie jest częste ale jednak zaufali mu i mi.
Z transu wyrwała mnie ręka na mojej ręce i znany mi już dobrze dotyk Michałka.
- Ci goście już przyjechali - szepnął - A ja chciałem pobyć z tobą jeszcze pare chwil
- Spokojnie, jesteśmy młodzi mamy czas - posłał mi szczery uśmiech i poszliśmy się przywitać.
Przyszło małrzeństwo z córką miała z 18 lat, była odpierdolona jak baby na różaniec. Tapeta nawalona na caky ryj i nawet nie próbowała tevo ukryć. Ubrana była 3 tysiáce lepiej ode mnie i bałam się, że Michał będzie wolał taką ode mnie, przez co się zestresowałam i nie tknęłam niczego ze stoły, przez co dostawałam szturchnięcia od Michała pod stołem. Kiedy każdy był mniej więcej w połowie posiłku ja przeprosiłam i poszłam do łazienki na górę. Tam z kosmetyczki wyjęłam żyletkę i znów to zrobiłam. Robiąc to wiedziałam, że Michaś się wkurwi na siebie czego nie chcę. Po chwili kiedy wszystko zaczęłam sprzątać zapukano do drzwi
- Chwilę! - odkrzyknęłam
- To ja - kiedy usłyszałam jego zmartwiony głos nie mogłam go nie wpuścić, więc odkluczyła drzwi i się rozpłakałam. Michał zamknął za sobą i usiadł ze mną na ziemi przytulając mocno
- Ja nie chciałam - płakałam jak bubr
- Czego nie chciałaś? - zapytał zdenerwowoany jak i zarówno zmartwiony, ja unikałam powiedzenia tego - Wiczka, nie zrobiłaś tego - powiedział to obwiniającym głosem - Proszę...
- Nie chciałam - jeszcze głośniej i mocniej zaczęłam płakać a Michałek mocniej przytulił i pocałował w czubek głowy
- Ja nie chcę, żebyś to przeze mnie robiła - załamał mu się głos kilka razy
CZYTASZ
Lucky | Mata
FanfictionDwójka młodych ludzi poznaje się przypadkiem w autobusie. Po ich pozaniu ukazuje się wiele wspólnych cech. Chodzenie razem do klasy, mieszkanie koło siebie itp. Po różnych wydarzeniach stają się nie rozłączni. Czy to znajomość do końca? Tu miało by...