Bear podskoczył podekscytowany na widok Louisa. Dawno go nie widział.
- Wujek Lou! - chłopczyk uśmiechnął się jeszcze szerzej na widok Nialla ciągnącego za rękę Freddiego. Syn Louisa nie wyglądał na zachęconego, lecz gdy zauważył Beara nie potrafił się powstrzymać od lekkiego uśmiechu.
- Louis, on jest nie do wytrzymania! - Westchnął Niall. - Przecież on nawet chodzić sam nie umie! - Sapnął z poirytowania.
- Mam osiem lat, a nie pięć, a to że nie chce mi się chodzić to nie twoja sprawa! - Wystawił język a stronie Nialla, na co ten odpowiedział tą samą czynnością.
Louis złapał się za głowę i popatrzył na rozbawionego Beara. Bardzo przypomina Liama. Taka mini figurka jak z Lego. Bardzo podobnie było z Freddiem. Klon Louisa.
- Mam dość. Zadzwoń do pizzeri żeby jednak tej pizzy nie robili. - Popatrzył błagającym wzrokiem na Lou. Ten skrzywił się na te informację.
- Trudno mi w to uwierzyć, że wujek Niall nie chce pizzy. - Freddie popatrzył na Nialla po czym wskazał palcem na jego brzuch. Ni nigdy nie był aż tak gruby. Czasem, gdy zjadł za wiele było widać trochę tego tłuszczu, lecz próbował trzymać się zdrowego stylu życia, przez co wyglądał naprawdę dobrze. Nie zmieniało to faktu, że Freddie zdecydowanie odziedziczył humor po swoim ojcu.
- A co jest lepsze Fred? Golf czy piłka nożna? - Jeden z kącików ust Nialla uniósł się w górę. Freddie zrozumiał przekaz.
- Golf oczywiście! - Freddie pokazał swoją szczękę tacie w wielkim, sarkastycznym uśmiechu. Louis popatrzył na Nialla, tak jakby celował w niego snajperem.
- Jak zostaniemy sami to... pożałujesz tego. - Obiecał Niallowi Lou.
- To... - odezwał się Bear. - co robimy?
- Ja nie wiem. - podrapał się po głowie Freddie.
- Chciałbyś zobaczyć moje autka? - spytał Bear.
- Czemu nie! - Zgodził się Freddie, po czym podążył za krokami Beara do jego pokoju.
Harry's pov;
Dostałem ciuchy. Znowu nie miałem wyboru. Zbyt często się to teraz zdarzało. Barey zablokował mi telefon, przez co nie miałem kontaktu z nikim. Straciłem kontakt z chłopakami i z rodziną. Co o tym myślę? Że to chore. On miał być asystentem a nie cholernym dydaktorem!
Kim ja w ogóle jestem? Już sam nie potrafię tego określić. Straciłem wolność. Straciłem wybór. Nie mogę wychodzić już z domu, tylko przez to, że ostatnio „zaginąłem". Wciąż mówię o stracie wolności.
Koszula, marynarka, krawat. Wywnioskowałem, że wybieram się na jakieś ważne spotkanie. Czy to nie dziwne, że nie wiem gdzie chodzę? Tak jakbym się zgubił. Jakbym był w labiryncie. Nie lubię się gubić, a jednak.
- Proszę już wyjść. - Usłyszałem głos asystenta. Jak ja bardzo go nie lubię. Już sam z tej nienawiści nie pamiętam czy nazywał się Barney czy Barey. Wszystko jedno. Będziemy go od teraz nazywać Cień.
- Już... - popatrzyłem się na zegarek, który założyłem na nadgarstek. 16:03. Za oknem był już wieczór. Poprawiłem krawat, po czym otworzyłem drzwi, by zobaczyć tylko paru ludzi, którzy najprawdopodobniej byli reporterami i ochroniarza, który pomógł przedostać mi się przez ten mały tłum. Czy tak małą ilość ludzi można nazywać w ogóle tłumem?
Popatrzyłem na telefon. Wciąż sądziłem, że będzie widnieć na nim kłódka i napis „Urządzenie zablokowane", lecz tym razem było inaczej. Ekran działał perfekcyjnie, a ja mogłem pisać do kogo chcę. Byłem pewien, że Cień przypadkiem go odblokował, lecz wolałem go o tym nie informować. Wszedłem na group chat.
*Harry jest aktywny*
Harry: wróciłem!
Harry: Jest tu ktoś?
Harry: Halo?
Prywatny numer: To tylko ja.
Harry: Skąd się tu wziąłeś? To prywatna grupa
Prywatny numer: Nie wprosiłem się Harry
Harry: Proszę nie mów do mnie po moim imieniu
Prywatny numer: Przepraszam, ale zapomniałem, że pewnie nie wiesz kto w ogóle z tobą rozmawia
Harry: Chyba czas się przedstawić
Harry: nie sądzisz?
Prywatny numer: ja...
*Prywatny numer zmienił nick z Prywatny numer na Zayn*
Notka od autora: Byłoby mi mega miło gdyby ktoś zostawił po sobie gwiazdkę<33
CZYTASZ
Together is better 1D
FanficLiam: A co ty taki agresywny? Niall: Ja? Agresywny?! Chłopaki wy to za grosz poczucia humoru nie macie. Louis: EXCUSE ME? A ja to co? Już się nie śmiejecie na moje żarciki? Oczywiście że się śmiejecie! No może wszyscy oprócz Harrego i Zayna... Najpr...
