Louis's pov:
- Już jedziemy. - Powiedziałem do Freddiego odkładając telefon na siedzenie dla pasażera. Wyglądał na zmęczongo. Nie dziwiłem się. Było już po dziewiątej wieczorem. Zazwyczaj chodził wtedy spać, a teraz wraca z konferencji, na której najprawdopodobniej się okropnie nudził.
- Tato? - wyszeptał.
- Tak?
- Opowiesz mi o One Direction?
- Przecież słyszałeś tę historię tyle razy... - westchnąłem.
- Ale tylko wersję z tobą, wujkiem Liamem i wujkiem Niallem, a teraz jest was jakoś... więcej?/ - Przechylił głowę.
- Tak jak już słyszałeś Harry jest "byłym członkiem", więc nie widzę potrzeby w tłumaczeniu więcej.
- Ale kiedyś był, prawda?
- Jeszcze parę godzin temu... - wyszeptałem, tak aby Freddie nie usłyszał mojego zirytowania nad Stylesem. - Kiedyś Ci wszystko opowiem. Obiecuję.- powiedziałem, po czym przekręciłem kluczyk i auto zaczęło jechać.
Nie spodziewałem się takich korków. Bardzo długo staliśmy w jednym miejscu. Obróciłem głowę, tylko by zobaczyć śpiącego syna. Z jednej strony nie chciałem go wciągać w sprawy zespołu, ale z drugiej, nie chciałem przed nim nic ukrywać. Był on jedną z niewielu osób, którym faktycznie ufałem. Tym bardziej po śmierci mamy, kiedy straciłem osobę, której potrafiłem powiedzieć wszystko.
W pewnym momencie auta ruszyły. Nacisnąłem gaz. W oddali zobaczyłem niebiesko-czerwone światła. Już wiadomo dlaczego staliśmy w korku. Był wypadek samochodowy. Zaczęliśmy zbliżać się do miejsca zdarzenia. Zderzyły się dwa auta. Obydwa były zmasakrowane. Byłem prawie pewny, że musiał być to wypadek śmiertelny. Nie było szans by ktoś takie coś przeżył.
20 minut później dojechaliśmy. Odstawiłem pół przytomnego Freddiego do *Briany, a sam pojechałem do swojego domu. Umyłem się, przebrałem i położyłem do łóżka. Przez całą noc nie potrafiłem zmrużyć oka. Coś było nie tak. Koło czwartej już nie wytrzymałem i wstałem, by zrobić sobie kawę.
*Grupa czterech Bad Boy'ów*
Niall: LUDZIE
Niall: Pewnie śpicie
Niall: błagam
Niall: niech ktoś wstanie i odczyta
Niall: jest źle
Niall: plis @LouisTomlinsom @LiamPayne @ZaynMalik
*Louis jest aktywny*
Louis: ??
Niall: MUSIMY JECHAĆ LOUIS
Niall: Ubieraj się będę najszybciej jak moge
Niall: Ale trafiłem żeby przylecieć do Londynu akurat teraz...
Louis: ale o co chodzi?
Niall: Wytłumaczę Ci wszystko w aucie
Niall: Błagam nie włączaj wiadomości bo wiem że oszalejesz
Louis: to dobrze że oszaleje?
Niall: OCZYWIŚCIE ŻE NIE😠😠
Louis: Napisz kiedy będziesz
Byłem zaniepokojony wiadomościami Nialla. Mógł sobie tylko robić żarty, ale ja i tak stwierdziłem, że się ubiorę i poczekam na niego. Nie włączałem wiadomości. Nie wiedziałem co mogę zobaczyć. Wolałem nie dostać ataku paniki.
Niall: WCHODŹ Z HAŁPY
Obróciłem oczami, ale wyszedłem z domu. Zobaczyłem siedzącego w aucie Nialla. Faktycznie mówił prawdę. Wsiadłem do środka.
- O co chodzi Ni? - spytałem.
- Czyli nie widziałeś wiadomości... dobrze.
- Ale o co chodzi? - spytałem ponownie, tym razem jeszcze bardziej naciskając. Niall odjechał już z podjazdu.
- Harry - zatrzymał się po wypowiedzeniu jego imienia - Miał wypadek.
- Co? O czym ty w ogóle mówisz? Spadł z roweru czy coś? - parsknąłem - zawsze wiedziałem że jeżdżenie na Lime'ach się dobrze nie skończy... - parsknąłem, na co Niall obdarował mnie zezłoszczonym wzrokiem.
- Nie rób sobie żartów, mówię na serio - powiedział, wyraźnie wkurzony moimi żartami.
- Nie rozumiem o co Ci chodzi!
- Harry jest w szpitalu. I nie jest dobrze.
- Co?
- Ty chyba głuchy jesteś.
- A ty ślepy.
- Czemu miałbym być ślepy?
- Czasem nosisz okulary.
- Fakt.
- Na serio?
-No tak. Noszę czasem okulary.
- Na serio Harry jest w szpitalu?
- No, z tego co jego mama mi napisała to tak. Wszystkie platformy z wiadomościami o tym piszą. Miał wypadek samochodowy, wczoraj późnym wieczorem.
Wtedy poczułem, jakby ktoś wbił mi coś w brzuch. Czy...
- Wczoraj?
- Wracał z konferencji. Z tej na której się na niego OBRAZIŁEŚ - podkreślił. Poczułem jak zbiera mi się na wymioty. Nie czułem się dobrze.
- Zatrzymajmy się na chwilę, proszę. - Poprosiłem Nialla. Nie wytrzymałem. Wyskoczyłem z auta jak najszybciej mogłem, by się uspokoić. Potrzebowałem trochę powietrza. Po chwili wsiadłem z powrotem do pojazdu.
- Auto, które wjechało w nich, prowadził pijany kierowca. Jako jedyny ze wszystkich pasażerów nie przeżył wypadku. Za to w najgorszym stanie jest Harry - kontynuował - Lekarze robią co mogą. Jest duża szansa, że operacja, przez którą ma przejść się powiedzie, ale pozostaje 30%, które mówi inaczej.
Patrzyłem się w jeden punkt. Musiałem poskładać swoje myśli. Ten wypadek. Który widziałem wczoraj...
- Jesteśmy na miejscu. - Zatrzymał się przy szpitalu Niall.
Notka od autora: PRZEPRASZAM ZA TO CO SIE TY WYDARZYŁO:((
*Briana - mama Freddiego (także w prawdziwym życiu)
CZYTASZ
Together is better 1D
FanfictionLiam: A co ty taki agresywny? Niall: Ja? Agresywny?! Chłopaki wy to za grosz poczucia humoru nie macie. Louis: EXCUSE ME? A ja to co? Już się nie śmiejecie na moje żarciki? Oczywiście że się śmiejecie! No może wszyscy oprócz Harrego i Zayna... Najpr...
