Nasłuchiwałam jeszcze chwilę stojąc bez ruchu. Musiałam mieć pewność, że Charles już spał. Po chwili, gdy już byłam pewna, że nikt nie przyłapie mnie na wymykaniu się, przełożyłam nogi przez barierkę i opuściłam się na rękach. Zostawiłam wcześniej delikatnie otwarte drzwi balkonowe, bo planowałam wrócić do pokoju tak samo jak z niego wyszłam. Poprawiłam bluzę, którą na siebie założyłam i szybko ruszyłam wzdłuż ulicy. Po kilku minutach marszu stanęłam przed sporych rozmiarów budynkiem. Był otoczony zamkniętą bramą i lasem. Bez trudu przeskoczyłam przez furtkę i skierowałam się do tylnego wejścia. Było strasznie ciemno ale przynajmniej dawało mi to pewność, że nikt nie zobaczy jak włamywałam się do budynku. W mroku zawsze poruszałam się jak nikt inny, otaczałam się nim, oddychałam, żyłam.
Ja nim byłam.
Sięgnęłam do włosów i wyciągnęłam z nich specjalną spinkę, którą dało się otwierać drzwi. Pogrzebałam chwilę w zamku aż w końcu ustąpił. Przekroczyłam próg i ruszyłam ciemnym pustym korytarzem. Mijałam siłownie, pokoje bokserskie, a nawet sale ze sceną na którą uwielbiałam przychodzić, a czasami występowałam na niej gdy szkoła organizowała jakieś przedstawienia. Uwielbiałam teatr ale teraz ruszyłam do dużego pomieszczenia z każdej strony pokrytego lustrami. Sala taneczna. Przeszłam przez drzwi, a następnie cicho je zamknęłam. Rozejrzałam się i odetchnęłam czując jak wszystkie emocje ulatują z mojego ciała. Tym właśnie był dla mnie taniec. Ucieczką przed problemami. Gdy tańczyłam, na sali byłam tylko ja i muzyka. Nic więcej. Mogłam dać upust swoim emocją, pozwalając im się ze mnie wydostać a potem zniknąć. Rozmyć się w powietrzu zostawiając mnie zupełnie samą.
Dzisiaj nie wzięłam ze sobą słuchawek. Miałam już wystarczającą orkiestrę w głowie i tym razem nie chciałam jej zagłuszać. Chciałam się jej pozbyć. Tych natrętnych myśli, które nie dawały mi spokoju. Stanęłam przed lustrem i przeskanowałam wzrokiem swoją sylwetkę. Zdjęłam szarą bluzę rzucając ją w kąt i zostałam w samym krótkim topie. Wzięłam głęboki oddech i zaczęłam robić to co wychodzi mi najlepiej. Tańczyć. Przymknęłam oczy skupiając się na ruchach mojego ciała. Mimo że starałam poruszać się bezszelestnie, raz od czasu dał się usłyszeć dźwięk ocierającego się o siebie materiału. Czułam jak mój umysł ogarnia ulga, a ciało zmęczenie. Tego właśnie mi było trzeba. Zatrzymałam i położyłam się na podłodze głęboko oddychając. Leżałabym i odpoczywała tak jeszcze przez przynajmniej parę minut, gdyby nie to że w budynku dało się usłyszeć nagły huk. Błyskawicznie się podniosłam i zerknęłam w stronę drzwi. Były lekko otwarte. Zastygłam, a mój puls znacznie przyspieszył. Byłam pewna, że je zamykałam, ale jeszcze bardziej pewna byłam tego, że nie jestem tu sama.
Podniosłam szybko bluzę i skierowałam się w stronę drzwi. Może to był strażnik? Zastanawiałam się ale szybko wyrzuciłam tą myśl z głowy. Tu nie było strażników, trzeba było jedynie obejść zamknięte drzwi i uważać na kamery, które w nocy nie działały. Ściągnęłam brwi nie wiedząc kto tej nocy postanowił włamać się do tego samego budynku co ja. Nigdy wcześniej takie sytuacje mi się nie zdarzały. Za każdym razem byłam pewna, że jestem sama, a teraz wygląda to tak jakby ktoś mnie obserwował.
Nasłuchując wyszłam z sali tanecznej. Było cicho. Żadnej obecności żywej duszy. Zaczęłam iść wzdłuż korytarza czując szybko bijące mi serce. Zaglądałam do każdego pokoju, każdego zakamarka. Nikogo nie znalazłam. W końcu zostało jeszcze jedno miejsce, którego jeszcze nie sprawdziłam. Ruszyłam do sali bokserskiej. Ostrożnie otworzyłam drzwi i rozejrzałam się po pomieszczeniu.
Pusto.
Jedyną rzeczą, która przykuwała moją uwagę był worek treningowy, który delikatnie się kołysał.
*******
Szłam w stronę domu, wyciągając zapalniczkę. Po drodze skoczyłam jeszcze do sklepu kupując nową paczkę papierosów, bo wcześniejszą już prawie wypaliłam. Zaciągnęłam się nikotyną szybko stawiając kroki. Dalej nie rozumiałam co się nie dawno wydarzyło. Nie rozumiałam kto jeszcze był ze mną w budynku, i jakim cudem udało się tej osobie tak szybko i tak bezszelestnie uciec. Wyrzuciłam niedopałek na ziemie i podeszłam do barierki balkonu na którą się szybko podciągnęłam. Otrzepałam dresy i ostatni raz popatrzyłam w nocne niebo, a następnie weszłam do pokoju przez uchylone drzwi. Już chciałam je zamknąć, kiedy nagle zostałam przez kogoś mocno szarpnięta, a moje usta przykryto dużą męską dłonią. Zaczęłam się rzucać ale od razu było wiadome, że jestem na przegranej pozycji. Silne męskie ramiona przyciągały mnie do klatki piersiowej napastnika nie pozwalając się ruszać. Nagle zostałam rzucona na łóżko, tak że wylądowałam na plecach. Za nim zdążyłam się podnieść zostałam przyciśnięta do materaca, a mój wzrok padł na twarz oprawcy.
-Asher...- wydusiłam z siebie, gdy dłoń chłopaka powędrowała w stronę mojej szyji.
-Chyba masz coś mojego, prawda Lilly?- szepnął prosto w moje usta.
*******
Kochani! Jak mijają wam święta? Jako taki mały prezencik ode mnie postanowiłam wstawić dzisiaj kolejny rozdział My Dark Side! Dajcie znać jak wam się podobał!
CZYTASZ
My Dark Side
Fiksi RemajaPłomienie muskały naszą skórę próbując nas pokonać. Mimo to brnęliśmy jeszcze głębiej, chociaż wiedzieliśmy co czeka nas na końcu. Porażka. Ogień nigdy nie daje za wygraną. Parzy, dusi i sprawia, że upadamy na kolana ściągając nas jeszcze bardziej...
