Moja klatka piersiowa unosiła się i opadała w przyspieszonym tempie, a usta były delikatnie rozszerzone. Patrzyłam w ciemne oczy Ashera, który zawisł nade mną umożliwiając jakikolwiek ruch. Kurwa, to nie miało tak wyglądać. Mogłam oddać mu tą bluzę, albo w ogóle jej nie brać. Tylko dlaczego jakaś część mnie cieszyła się i czuła podekscytowanie kiedy znajdował się tak blisko?
-Rosse.- szepnął ostrzegawczo Asher, a jego ręka podwinęła delikatnie bluzę muskając przy tym moją talię.- Gdzie ona jest?
Moje ciało mimowolnie drgnęło ale nie dałam po sobie niczego poznać. Moje usta rozchyliły się w prowokującym uśmiechu i gdy poczułam, że chłopak luzuje swój uścisk, przewróciłam nas tak, że teraz to ja byłam na górze. Dokładnie obserwowałam Evansa i od razu wyłapałam moment w którym na jego twarzy pojawił się cień zdziwienia, ciekawości i może nawet uznania. Wszystkie te emocje zniknęły tak szybko jak się pojawiły ale wystarczyło mi czasu na ich zobaczenie.
Nachyliłam się do ucha chłopaka, niby to przez przypadek muskając jego szyję.
-Wyrzuciłam ją.- szepnęłam, a na moich ustach pojawił się zwycięski uśmiech. Szybko odsunęłam się od Ashera i wstałam z łóżka wychodząc na balkon. Dobrze wiedziałam, że pójdzie za mną. Po drodze zgarnęłam paczkę papierosów i oparłam się o barierkę. Po chwili poczułam jak chłopak za mną staje, a ja w tym czasie zaczęłam rozglądać się za zapalniczką która powinna być w mojej kieszeni.
-Tego szukasz?- usłyszałam za plecami i od razu odwróciłam się w stronę dobiegającego głosu. Evans bawił się moją zapalniczką z kpiącym uśmiechem na ustach. Przewróciłam oczami i wystawiłam w jego stronę rękę.
-Oddaj mi ją.- powiedziałam stanowczo ale chłopak nawet na mnie nie spojrzał.- Evans.- syknęłam i zbliżyłam się do ciemnowłosego.
Po chwili Asher podniósł na mnie wzrok i się do mnie nachylił.
-Najpierw ty oddaj mi bluzę.- powiedział z uśmiechem mimo, że jego oczy prześwietlały mnie bez jakichkolwiek emocji.
-Śmieci są za domem, idź i sobie poszukaj.- odparłam i jeszcze bardziej się do niego przybliżyłam, tak że nasze klatki się ze sobą stykały.- Chyba, że jednak ci tak na niej nie zależy.
Dodałam szeptem, a następnie wyrwałam zapalniczkę z pomiędzy jego palców. Szybko odpaliłam papierosa i się nim zaciągnęłam z powrotem odwracając się do chłopaka plecami. Po chwili Asher stanął obok mnie i tak samo jak ja oparł się o barierkę odwracając w moją stronę.
-Czyli tak chcesz się bawić.- mruknął, a ja zmarszczyłam brwi.- Ja też mam coś twojego.
Drgnęłam i mimowolnie zacisnęłam palce w pięści. Dobrze wiedziałam, co takiego miał. I cholernie nie byłam z tego faktu zadowolona. Mój naszyjnik w kształcie półksiężyca, który zostawiłam w jego aucie, po tym jak mi się urwał. Zaciągnęłam się dymem czując jak chłopak mnie obserwuje. Nie mogłam dać po sobie poznać, że był on dla mnie ważny. A był, i to w chuj mocno. A najgorsze było to, że wiedziałam że nie uda mi się go tak łatwo odzyskać, zwłaszcza po tej akcji z bluzą. Ale już postanowiłam, że mu jej nie oddam i tyle. Nie mam zamiaru odpuszczać z powodu głupiego naszyjnika. Sama go odzyskam.
Wzruszyłam ramionami i wyrzuciłam niedopałek.
-Niczego mi nie brakuje, więc to chyba nic znaczącego.- powiedziałam i minęłam chłopaka wchodząc do pokoju.
Ostatni raz odwróciłam się w jego stronę i popatrzyłam prosto w te ciemne oczy.
-Słodkich koszmarów, Evans.- szepnęłam i zamknęłam za sobą drzwi zasuwając rolety.
Schowałam paczkę fajek do skrytki i podeszłam do garderoby chcąc wyciągnąć piżamę. Pociągnęłam za uchwyt, kiedy nagle z szafy wypadła nie duża karteczka. Kucnęłam i podniosłam ją z podłogi przygryzając wargę. Podeszłam do łóżka czując, że muszę usiąść i wyprostowałam karteczkę. Wzięłam głęboki oddech i na nią spojrzałam.
Czekam na moją własność, a pamiętaj, że nie jestem zbyt cierpliwy.
*******
Jak się podobał dzisiejszy rozdział? Czekam na wasze komentarze i spostrzeżenia! A przy okazji wpadajcie na mojego tik toka, gdzie będą wstawiane filmiki dotyczące My Dark Side!
Tik tok: Marcysix_
CZYTASZ
My Dark Side
Teen FictionPłomienie muskały naszą skórę próbując nas pokonać. Mimo to brnęliśmy jeszcze głębiej, chociaż wiedzieliśmy co czeka nas na końcu. Porażka. Ogień nigdy nie daje za wygraną. Parzy, dusi i sprawia, że upadamy na kolana ściągając nas jeszcze bardziej...
