10. Jesteś nienormalna.

103 11 1
                                        

Asher:

Szedłem szybkim krokiem niosąc w ramionach brunetkę. Dziewczyna była nieprzytomna, a jej głowa opierała się o moją pierś. W końcu dotarłem do pomieszczenia w którym wiedziałem, że nikt nie będzie przebywał, a dziewczyna będzie mogła odpocząć. Otworzyłem drzwi, mocniej ją przytrzymując. Brunetka była strasznie lekka, a jej zgrabne ciało idealnie wpasowywało się w moje ramiona. Wszedłem do biblioteczki i podszedłem do dużej kanapy znajdującej się po drugiej stronie pokoju. Usiadłem na niej, delikatnie kładąc głowę dziewczyny na swoje kolana.

Popatrzyłem na jej twarz, przeczesując palcami jej długie ciemne włosy. Zmarszczyłem brwi dotykając jej policzka. Jej skóra była blada, a usta spierzchnięte. Widziałem przy stole jaka była poddenerwowana. Mogła ukryć to przed wszystkimi innymi, ale nie przede mną. Widziałem jej spięte ruchy, a jej oczy nie obserwowały każdego z takim samym skupieniem jak zawsze. Były raczej rozbiegane, a oddech przyspieszony jakby się czegoś bała. Dodatkowo niczego nie zjadła i zrobiła tylko jednego łyka wody, której jej nalałem.

Przeczesałem ręką włosy nie wiedząc o co chodziło. Z drugiej strony... Czemu miałaby interesować mnie ta mała diablica? Westchnąłem ciężko i znowu zerknąłem na dziewczynę.

Zaczęła odzyskiwać przytomność. Otworzyła oczy, a po chwili szybko podniosła się z moich kolan. Złapałem ją za ramiona, a ona odskoczyła ode mnie jakbym co najmniej poraził ją prądem.

-Nie dotykaj mnie.- szepnęła roztrzęsionym głosem. Wzrok dziewczyny był rozbiegany, a jej ręce się trzęsły.

Kurwa. Ona się... bała.

Nie. Ona była przerażona.

Zacisnąłem szczęki patrząc w jakim była stanie. Nie rozumiałem co ją tak paraliżowało, czemu tak bardzo panikowała.

-Lilly.- powiedziałem spokojnie, nie chcąc jeszcze bardziej jej wystraszyć.- Popatrz na mnie.

Dziewczyna zlała moje słowa, nawet na sekundę na mnie nie zerkając.

Ja pierdole, to będzie cięższe niż sądziłem.

Podszedłem bliżej chwytając brunetkę za ramiona. I to był mój największy błąd. Dziewczyna podniosła głowę natrafiając na moje spojrzenie. Jej oczy były pełne strachu, żalu i przede wszystkim złości. Zanim się zorientowałem mała diablica rzuciła się na mnie i wbiła zęby w moją rękę.

Ja pierdole.

Ta żmija mnie ugryzła.

Syknąłem z bólu i delikatnie złapałem Lilly za talię, odsuwając ją od siebie. Popatrzyłem jej w oczy, które wydawały się już o wiele bardziej spokojne.

-Jesteś nienormalna.- szepnąłem z niedowierzaniem.- Po prostu niemożliwa.

******

Lilly:

Patrzyłam na Ashera próbując nie parsknąć śmiechem. Chłopak dalej patrzył na swoją ranę, cicho przeklinając pod nosem.

-Ugryzłaś mnie.- powiedział już któryś raz i pokręcił głową.

Ups.

Nie mogąc dłużej wytrzymać parsknęłam śmiechem. Chłopak zerknął na mnie wkurzony ale mogłabym przysiąc, że jego kącik ust powędrował do góry. Nagle Asher przewrócił mnie na plecy, a ja cicho krzyknęłam. Brunet usiadł na mnie okrakiem i przybliżył twarz do mojego ucha. Automatycznie przeszły mnie dreszcze, a podbrzusze się ścisnęło.

-Pożałujesz tego.- wyszeptał, a ja zmarszczyłam brwi.

Chłopak odsunął się od mojej twarzy i położył dłonie na mojej tali. I wtedy się zaczęło. Evans zaczął mnie łaskotać, a ja śmiejąc się próbowałam go powstrzymać. Okładałam go rękami i starałam się go z siebie zepchnąć, ale szybko stało się jasne, że nie miałam z nim szans. Chłopak był ode mnie silniejszy i doskonale zdawał sobie z tego sprawę.

-Stop! Proszę stop!- błagałam ale Asher nie przestawał.

Czułam, że zaraz nie wytrzymam. Mój śmiech echem odbijał się od ścian biblioteczki i byłam pewna, że puste strony książek zapisywały w sobie ten dźwięk.

-Zrobię wszystko! Przestań!- krzyknęłam łapiąc się ostatniej deski ratunku.

Brunet zatrzymał się i zaciekawiony popatrzył w moje oczy.

-Wszystko?- zapytał, a jego usta rozciągnęły się w diabelskim uśmiechu.

Szybko pokiwałam głową, chcąc by zaprzestał swoich tortur.

-Powiedz to.- rozkazał, a ja wzięłam głęboki oddech.

-Zrobię wszystko.- szepnęłam, próbując przekonać go, że się poddałam.

-Podejmujesz złą decyzję.- powiedział cwanie i mnie puścił.

Wywróciłam oczami. To on podejmował złą decyzję, gdy postanowił mi uwierzyć.

Usiadłam i sięgnęłam po telefon na który właśnie przyszło powiadomienie. Odblokowałam ekran wchodząc na wiadomości.

Charles:

Trzecie piętro, pokój numer 228.

Zacisnęłam palce na komórce i zerknęłam na Ashera. Widziałam jak wpatrywał się w urządzenie marszcząc czoło. Szybko je zablokowałam i rzuciłam na stolik. Wzięłam drżący oddech i poprawiłam ramiączko sukienki, które mi się zsunęło. Stresowałam się. Bałam się tego co miało nadejść. Wiedziałam, że powinnam wstać i czym prędzej ruszyć do tego cholernego pokoju, ale mimo to dalej siedziałam i wpatrywałam się pusto w ścianę.

Kątem oka widziałam, że Evans mnie obserwuje, ale ja nadal nie odrywałam wzroku od ściany.

-Ile ty tak właściwie masz lat?- zapytałam przerywając ciszę.

-Dwadzieścia jeden.- mruknął.

Trzy lata różnicy.

Podniosłam się i poprawiłam sukienkę. Wzięłam do ręki torebkę i wsadziłam do niej telefon, na którym pojawiały się kolejne wiadomości od ojca. Przełknęłam ślinę i ruszyłam w stronę drzwi.

-Nie musisz tam iść.- usłyszałam za plecami.

Odwróciłam się do Ashera i na niego spojrzałam.

On nie rozumiał.

On nie wiedział.

-Muszę.- odparłam, a moje słowa pusto zawisły w powietrzu.

Nacisnęłam klamkę i wyszłam na korytarz. Zamknęłam za sobą drzwi i już miałam iść w stronę schodów, gdy nagle przerwał mi huk dobiegający z niższego piętra. Zamarłam, gdy zrozumiałam co to było.

Strzał.

*******

Pierwszy rozdział w nowym roku! Mam nadzieje, że się wam podobał. Zostawcie gwiazdkę i komentarz🖤

My Dark SideOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz