Otworzyłam leniwie oczy i się rozejrzałam. Leżałam na dużym łóżku przykryta szarą kołdrą. Podniosłam się i i spojrzałam na moją nogę. Odchyliłam delikatnie bandaż. Rana nie wyglądała najgorzej. Powoli zaczynała się goić ale najpewniej zostanie mi po niej blizna.
Z powrotem położyłam się na materacu i od razu tak jak zawsze moją głowę zaatakowały przeróżnie myśli. Łóżko Ashera było naprawdę wygodne przez co dobrze mi się spało. Przebudziłam się tylko raz, kiedy chłopak do mnie zajrzał. Zmarszczyłam brwi. Albo mój umysł zaczął wymyślać już jakieś niestworzone scenariusze, albo Evans faktycznie przyszedł do mnie w środku nocy.
O wilku mowa.
Drzwi od łazienki gwałtownie się otworzyły. Automatycznie popatrzyłam w ich stronę, a mój wzrok natrafił na Ashera. Chłopak miał mokre włosy i tors. Ręcznik oplatał jego biodra. Tylko biodra. Przełknęłam ślinę, gdy moje oczy mimowolnie popatrzyły na jego umięśniony brzuch. Kurwa. Szybko wróciłam spojrzeniem do twarzy napotykając jego wzrok. Jego oczy były lodowate i czułam jakby prześwietlały mnie na wylot. Kącik ust miał delikatnie uniesiony w diabelskim uśmiechu.
Nie byłam w stanie powiedzieć, czy stał przede mną sam Bóg czy diabeł.
Chociaż prędzej wybrałabym diabła.
-Nasza żmija w końcu wstała.- powiedział i podszedł do szafy wyciągając ubrania.
Nie odpowiedziałam. Wstałam z łóżka i kuśtykając ruszyłam w stronę łazienki. Minęłam Ashera ale ten chwycił mnie za nadgarstek i obrócił w swoją stronę.
-Zejdź zaraz do kuchni. Zrobiłem śniadanie.- powiedział, a następnie mnie puścił i wyszedł z pokoju.
Weszłam do łazienki i popatrzyłam w lustro. Nie jadałam śniadań. Zacisnęłam pięści i wzięłam głęboki wdech. Zrobię ten jeden wyjątek. Przecież nic nie mogło się stać, a potem to wszystko nadrobię.
Szybko obmyłam się pod prysznicem i założyłam tą samą dużą białą koszulkę Ashera. Nie miałam nic swojego na przebranie, a nie zamierzałam paradować w sukience w której byłam na bankiecie, więc zostałam zmuszona o założenia ubrań chłopaka.
Koszulka przykleiła się do mojego mokrego ciała delikatnie prześwitując. Przeczesałam długie włosy i dałam je do przodu, żeby zakryć piersi, bo było mi widać sutki.
Wyszłam z łazienki i powoli uważając na nogę zeszłam do kuchni. Usiadłam przy stole patrząc na ruchy Evansa. Wyjął talerze i nałożył na nie naleśniki z nutellą, bitą śmietaną i truskawkami. Ciekawe czy smakowało tak dobrze jak wyglądało.
Chłopak postawił przede mną talerz, a sam usiadł na przeciwko. Zerknęłam na swoją porcję.
-Mam uczulenie na truskawki.- powiedziałam, a Asher podniósł wysoko brwi.
-Nie wiesz co tracisz.- nabił na widelec jedną truskawkę z mojego talerza i ją zjadł.
Uwielbiałam truskawki ale nic nie mogłam poradzić na to, że zaczynałam po nich cała puchnąć i się dusić.
Zaczęłam jeść naleśnika, który rozpływał mi się ustach. To było zajebiście dobre. Sama nie jestem dobra w gotowaniu, a wręcz tragiczna, więc gdy zjadłam tą pyszność nie mogłam uwierzyć, że zwykły naleśnik mógł smakować tak dobrze i że zrobił go Asher.
-Moi koledzy zaraz przyjdą.
-Mam już iść?- zapytałam z pełną buzią. Naprawdę nie chciałam wracać jeszcze do domu i wolałam już użerać się z tym diabłem niż z Charlesem.
CZYTASZ
My Dark Side
Fiksi RemajaPłomienie muskały naszą skórę próbując nas pokonać. Mimo to brnęliśmy jeszcze głębiej, chociaż wiedzieliśmy co czeka nas na końcu. Porażka. Ogień nigdy nie daje za wygraną. Parzy, dusi i sprawia, że upadamy na kolana ściągając nas jeszcze bardziej...
