Kochani!
Im większa będzie aktywność, tym szybciej wstawię następny rozdział 🖤
Miłego czytania!
********
Zatrzasnęłam z hukiem drzwi i rzuciłam się na łóżko wciskając twarz między poduszki. Wydałam z siebie niezidentyfikowany dźwięk i odwróciłam się z jękiem na plecy. Pierwszy dzień w szkole po weekendzie zawsze był ciężki, a moje obolałe ciało w tym nie pomagało. Patrzyłam pustym wzrokiem w sufit aż poczułam, że coś wdrapuje się na moje łóżko. Odwróciłam głowę i uśmiechnęłam się lekko, gdy zobaczyłam Skręcika. Podniosłam powoli rękę i pogłaskałam jego czarne futro, jednak przerwał mi dźwięk nowej wiadomości wydobywający się z mojego telefonu. Sięgnęłam po urządzenie i je odblokowałam będąc ciekawa kto do mnie napisał.
Emily:
Wpadasz do mnie? Dzisiaj w szkole byłaś jakaś przymulona i pomyślałam, że może chciałabyś pogadać?
Nabrałam powietrza do płuc, a następnie je wolno wypuściłam. Świadomość tego, że ktoś zauważył, że coś jest nie tak sprawiała, że miałam ochotę... uciekać. Uciekać przed pustymi emocjami, które od wczoraj jeszcze bardziej mnie przytłaczały. Uciekać przed tłumaczeniem się z tego innym. Nie lubiłam rozmawiać o swoich problemach. Miałam wrażenie, że robiły się wtedy jeszcze bardziej realne. Jakby słowa, które wypowiadałam były potwierdzeniem tego, że nie byłam taka silna, jak udawałam. I mimo, że w głębi duszy czułam, że zaczynałam się łamać to nie chciałam tego przyjąć do wiadomości. Przecież miałam być silna. Dla niej.
Zacisnęłam dłonie w pięści bijąc się z myślami. Z drugiej strony... przecież to była Emily. Znałyśmy się praktycznie od dziecka i była moim słońcem. Wspierała mnie i co najważniejsze- nie oceniała. Wiedziałam, że mogę jej zaufać, a mi mogło stać się lżej po wyrzuceniu z siebie niektórych rzeczy. Musiałam tylko przełamać barierę, która mówiła mi, że nikt nie powinien wiedzieć. Wiedzieć tego co tak naprawdę skrywałam w środku.
Przełknęłam ślinę i szybko wysłałam wiadomość zanim zdążyłam się rozmyślić.
Lilly:
Będę za 20 minut.
Gwałtownie podniosłam się z łóżka, a Skręcik syknął na mój nagły zryw.
-Przepraszam, kociaku.- powiedziałam i podrapałam sierściucha za uszami, aby go udobruchać.
Podeszłam do biurka i zabrałam z niego torebkę, do której schowałam parę banknotów, papierosy, telefon i scyzoryk. Pożegnałam się ze Skręcikiem i tak jak zawsze wyszłam przez balkon. Wiedziałam, że Charles do domu wróci dopiero wieczorem ale ostrożności nigdy nie za wiele.
Do Emi miałam 10 minut pieszo, bo mieszkałyśmy na przeciwnych końcach ulicy, więc po chwili już stałam przed domem i pukałam do drzwi. Otworzyła mi młoda wysoka kobieta, która była matką dziewczyny.
-Dzień dobry, kochanie. Nie spodziewałam się ciebie.- kobieta uśmiechnęła się do mnie promiennie i gestem zaprosiła do środka.
-Dzień dobry Pani Merson, przyszłam do Emily.- przywitałam się grzecznie.
-A tak, dziecko, Emily jest w swoim pokoju.- powiedziała, a ja od razu ruszyłam w głąb domu posyłając blond kobiecie ostatni uśmiech.
W końcu dotarłam do odpowiednich drzwi i nie pukając, od razu wpadłam do pokoju. Mój wzrok padł na jasnowłosą, która siedziała na łóżku i wpatrywała się w ekran telefonu.
CZYTASZ
My Dark Side
Teen FictionPłomienie muskały naszą skórę próbując nas pokonać. Mimo to brnęliśmy jeszcze głębiej, chociaż wiedzieliśmy co czeka nas na końcu. Porażka. Ogień nigdy nie daje za wygraną. Parzy, dusi i sprawia, że upadamy na kolana ściągając nas jeszcze bardziej...
