17. Swan Academy

10.5K 527 397
                                        

HEJKAAA

MAM NADZIEJĘ ŻE CZEKALIŚCIE NA ROZDZIAŁ, BO STARAŁAM SIĘ GO DODAĆ JAK NAJSZYBCIEJ ;>>

W OGÓLE DAJCIE MI KONIECZNIE ZNAĆ JAK WAM SIĘ PODOBA DO TEJ PORY WFMB - BRAKUJE WAM CZEGOŚ? ALBO MOZE MACIE JAKIES PYTANKA? CHĘTNIE ODPOWIEM OCZYWIŚCIE BEZ WIĘKSZYCH SPOILERÓW 🤓

KONIECZNIE ZOSTAWCIE GWIAZDKĘ I KOMENTARZ, BO TO BARDZO MNIE MOTYWUJE DO DALSZEGO PISANIA

A TYMCZASEM ZAPRASZAM WAS ROZDZIAŁ

***

Astoria

Mroźne, nocne powietrze musnęło moje rozgrzane policzki, gdy tylko przekroczyłam próg baru, wychodząc z nocnej zmiany.

Zmęczona wypuściłam wdech, widząc jak ciepła para z ust miesza się z lodowatym powietrzem, co świadczyło tylko o bardzo niskiej temperaturze na zewnątrz. Opatuliłam się ciaśniej płaszczem, który zdecydowanie był za cienki na tę porę roku i będę musiała zaopatrzeć się w coś cieplejszego.

Wcisnęłam nos w szalik, szybkim krokiem ruszając w kierunku przystanku autobusowego, który był kilka metrów stąd. Jako, że była sobota wieczór panujący w barze gwar i przepych ludzi, którzy przyszli się zabawić z okazji weekendu, byłam cholernie przemęczona kilkugodzinnym kursowaniem w tę i we w tę z tacą pełną kufli piwa. Przez to, że nie miałam nawet chwili wytchnienia, mój przez cały dzień pusty żołądek dał o sobie znać, głośno warcząc i przypominając mi że znowu tego dnia wzięłam leki bez zjedzenia normalnego posiłku.

Westchnęłam, wpychając dłonie głęboko do kieszeni płaszcza. Byłam kompletnie zmęczona i na myśl o tym, że musiałam się jeszcze tłuc autobusem z dwoma przesiadkami sprawiała, że miałam ochotę położyć się na chodniku i po prostu zasnąć. Pod barem stało mnóstwo pijanych typów, którzy jak zwykle szukali zaczepki, bo byłam dla nich zdecydowanie idealną ofiarą do straumatyzowania. Starałam się jednak ich zignorować, choć pogwizdywania i nieudolne próby podrywu sprawiały, że nie czułam się bezpiecznie. Niemniej jednak zawsze przełykałam ślinę, unosiłam głowę i szłam przed siebie, nie oglądając się. Do pewnego momentu.

Idąc przez wąski chodnik prowadzący prosto do świateł, które dzieliły mnie od przystanku, ścisnęłam mocniej pasek torebki, odczuwając dziwne wrażenie, że nie jestem tutaj sama. Co prawda, minęłam największą potencjalną grupę mężczyzn zdolnych do zaczepiania mnie, ale słyszałam że moje kroki nie są jedynymi. Zwolniłam nieco, aby zerknąć przez ramię, ale ku poczuciu prawdziwej ulgi okazało się, że nie było absolutnie nikogo.

Odetchnęłam cicho, zaciskając palce w pięści.

  - Uspokój się, Astoria. - Wymamrotałam sama do siebie, idąc pewniej przed siebie. - Jak zwykle masz jakieś paranoje...

Pokręciłam sama do siebie głową, próbując pozbyć się uczucia obserwowanej, albo śledzonej. Przeszłam przez ciasną ścieżkę między budynkami, aby szybciej znaleźć się na przystanku. Zbaczając z drogi weszłam w mroczną, pozbawioną prawie do zera świateł uliczkę.

Otworzyłam szerzej oczy, gdy ni stąd ni zowąd z cienia wyłonił się mężczyzna, a ja oczywiście zamiast szybko go wyminąć, przystanęłam, wzbudzając zbędne zainteresowanie. W słabym blasku światła dostrzegłam jak błysnął do mnie szerokim uśmiechem, choć jego twarz była niemal cała zakapturzona.

Wait for me, baby [16+]Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz