❄️HEJKA KOCHANI!
❄️WITAM WAS W NOWYM ROZDZIALE WFMB!
❄️TĘSKNILIŚCIE?
❄️POZA ROZDZIAŁEM - W WEEKEND POJAWI SIĘ PIERWSZY LIST DO KIRILLA... NIE MOGE SIĘ DOCZEKAĆ WASZYCH REAKCJI! 🤭
koniecznie zostawcie gwiazdkę i komentarz już teraz, aby nie zapomnieć!
a tymczasem zapraszam na rozdziaaaal
***
Kirill
Droga do Al Asad Base (prowincja Al Anbar, Zachodni Irak)*
Wojskowy samolot warczał od wibracji silników, które odczuwałem na całym ciele.
Wewnątrz panowała niemalże grobowa cisza przerywana jedynie rzucanymi co jakiś czas komendami dowódcy, omawiającego naszą aktualną strategię. Każdy niczym posąg siedział z wyprostowanym plecami, gotowi do ewentualnej obrony w kamizelkach kuloodpornych, które uciskały wszystkie moje organy, oraz w hełmach na głowie.
Moje palce drżały z napięcia im co raz bardziej zbliżaliśmy się do lądowania w bazie. Chcąc zamaskować swój strach jaki się we mnie potęgował, zacisnąłem kurczowo palce na paskach od karabinu, starając się zniwelować widoczność swoich obaw. Siedziałem nieruchomo, próbując opanować drżenie kolan, nóg i wszystkich kończyn które zachowywały się jakby miały zaraz odłączyć się od ciała. Starałem się założyć na twarz kamienną maskę, aby zgrywać gotowego do walki, choć w głębi szczałem po gaciach.
Pozwoliłem sobie na chwilowe przymknięcie powiek, kiedy poczułem silny ścisk w uszach przy stopniowym siadaniu samolotu. Krew dudniła mi w głowie niczym gotujący się wrzątek. Czułem napływającą obawę, niepewność i to, że z każdym kolejnym wylotem na misję obiecywałem sobie, że to już ostatni raz i więcej sobie tego nie zrobię. Świadomośc tego co na mnie czekało - patrole, zasadzki, ostrzał, ryzyko którego nigdy nie można było przewidzieć. Czy wysadzenie nas nastąpi w ciągu dnia, a może w nocy podczas patrolu?
Trzy miesiące życia w strachu. Kwartał niepewności. Kwartał przelewającej się krwi, której może być jeszcze więcej niż poprzednio. Zgrzytnąłem zębami, z trudem przełykając ślinę, która zastygła mi w gardle.
Przyłapywałem się na tym, że odkąd tylko wyjechałem z Charlotte w mojej głowie przewijał się obraz Astorii. Swojej żony, która zeszłego dnia odgrywała rolę zmartwionej, zatroskanej nie chcącej wypuścić z ramion swojego męża, kiedy jeszcze dzień wcześniej objawiła się w niej tak potężna złość. Nie tak sobie wyobrażałem nasze pierwsze rozstanie. Chociaż było to wszystko fikcją, złotą zasadą żołnierza było unikanie rozpraszaczy, w szczególności dzień przed ważnym wyjazdem. To był największy wróg żołnierza. Każda kłótnia, sprzeczka pozostawała w naszych głowach niemal przez cały trwający wyjazd, nie pozwalając skupić się na tym, co priorytetowe. Uważność i czujność była zasadą numer jeden, która mogła uchronić nas przed tym co najgorsze - śmiercią. Dlatego jakiekolwiek rozproszenie w głowie było gwoździem do trumny.
I być może przyszedł czas na ten mój gwóźdź, bo przez całą drogę w głowie widziałem Scofield, którą zdawało mi się, że byłem w stanie jakkolwiek uszczęśliwić.
Wiedziałem, że małżeństwo z takim człowiekiem jak ja było niczym, czego chciałaby z własnej woli kobieta, ale wbrew temu... zdawało mi się, że choć trochę się znosimy i szanujemy. Podświadomie czułem, że może jej reakcja wyniosła się z tego, że nie mogła sobie sama na je pozwolić, ale czy naprawdę z tego powodu by mnie tak znienawidziła? Widziałem z jakim bólem wyrzucała wtedy te łyżwy. Udało mi się nawet złapać jej trenera i porozmawiać z nim, by dowiedzieć się, czy aby napewno z własnej woli zrezygnowała z łyżwiarstwa. I nie omylnie sądziłem, że tak właśnie było. Zdawałem sobie sprawę jak bardzo dopiekłem jej tym, że dodatkowo wykupiłem jej lekcje treningów, co dawało jej możliwość rozwoju. Dolałem niezłej oliwy do ognia i w pewnym sensie rozbawiła mnie jej wściekłość, ale też czułem się kurewsko źle, gdy nie usłyszałem nawet jebanego "dziękuję".
CZYTASZ
Wait for me, baby [16+]
RomanceJedno na wpół martwe serce, za nawet kilkanaście tysięcy żywych, bijących wciąż serc. TOM I DYLOGII BABY ‼️NIE WYRAŻAM ZGODY NA KOPIOWANIE MOJEGO DZIEŁA‼️
![Wait for me, baby [16+]](https://img.wattpad.com/cover/380157514-64-k554880.jpg)