13

1.4K 96 8
                                        

Leżę na łóżku i zastanawiam się nad słowami jedenastolatki. „ ON po ciebie przyjdzie". Kto po mnie przyjdzie? Znów wraca ten strach sprzed kilku dni. Boję się o siebie, o rodzinę, przyjaciół i mojego ukochanego męża, który postanowił być tak dobry i zrobić nam obiad. Cieszę się, że go mam, jest moim skarbem.

- Becca, coś się stało?- pyta brunet. Dopiero teraz zauważam, że stoi w progu i mi się przygląda. Nawet w zwykłych szarych dresach i białej koszulce wygląda nieziemsko.

-Nie, wszystko w porządku- siadam na łóżku i przykrywam nagie ciało ciemno-fioletową pościelą.

- Wyspałaś się chociaż?

- Nie za bardzo- odpowiadam i posyłam mu uśmiech, co chłopak szybko powtórzą. Zapewne w jego, tak jak i mojej, głowie odtwarzają się wspomnienia ubiegłej nocy.

- Hmm, ciekawe dlaczego?- siada obok mnie i namiętnie całuje w usta. Oddaję pocałunek. Ostatnio mamy mało czasu dla siebie. Praktycznie pół nocy pracujemy, potem śpimy do południa i zaraz szykujemy się, żeby wychodzić. Nie za bardzo podoba mi się nocny tryb życia.

- No nie wiem, nie wiem- śmieję się, gdy zaczyna lekko gryźć moją szyję- Styles przestań, mało ci?

-Ciebie zawsze jest za mało.

- Ha ha bardzo śmieszne, a teraz złaź z łóżka i kończ robić obiad, ja idę się ogarnąć- mówię i kieruję się w stronę łazienki. W międzyczasie ręka Harrego spotyka się z moim tyłkiem, na co odpowiadam środkowym palcem. Wchodząc do łazienki słyszę śmiech mojego męża i pogwizdywanie. Prysznic jest najlepszy na mój dzisiejszy humor. Nie mam za bardzo ochoty iść dzisiaj do pracy, tym bardziej, że tydzień się skończył i odbędzie się rada. Przecież ci wszyscy ludzie wezmą mnie za wariatkę jak zacznę o tym opowiadać. A może nic nie powiem? Chociaż z drugiej strony jestem nowa i zapewne Richard będzie chciał mnie sprawdzić. Ugh czy tylko ja mam takiego pecha? Na pewno tylko ja. Większość ludzi zgarnia miliony grając w głupie gry, albo kręcąc filmiki na you tube. Może też zacznę! I będę mówiła o tym co przytrafiło mi się w psychiatryku. Tak to będzie idealne!

- Boże co się ze mną dzieje- mówię do siebie i wchodzę pod prysznic. Gdy opuszczam łazienkę mam na sobie krótkie spodenki i koszulkę Harrego, w której często chodzę.

***

- Na czym polegają te „posiedzenia"- pytam bruneta gdy jesteśmy w drodze do pracy.

-Po prostu siadamy i każdy opowiada coś o swoim pacjencie. Zobaczysz to nic trudnego- wzrusza ramionami i skręca na parking. Jestem zdenerwowana, czy mam powiedzieć prawdę?

Wchodzimy do ogromniej sali, której nie miałam przyjemności wcześniej widzieć. Każdy zajmuje swoje miejsce, aby po chwili posłuchać krótkiej wypowiedzi. 

- Moi drodzy zaczynamy nasze cotygodniowe spotkanie. Tak jak zwykle każdy przedstawi nam sytuacje swoich pacjentów z tego tygodnia. Mam nadzieję, że wykonywaliście swoją pracę rzetelnie i z wielką satysfakcją- głos Richarda King'a nie był już tak przyjemny jak wcześniej.  Teraz słysząc go można było wyczuć chłód i chęć posiadania wielkiej władzy- Na sam początek zapraszam panią Rebeccę Styles- gdy usłyszałam moje imię nogi zrobiły mi się jak z waty, a w gardle pojawiła się wielka gula, której w żaden sposób nie mogłam przełknąć. Wychodzę na środek i staję na podeście. Nie wiem od czego zacząć. Przełykam ślinę.

- A więc tak. Pracę tutaj zaczęłam niecały tydzień temu. Jestem z niej bardzo zadowolona, zawsze o takiej marzyłam. W ciągu tych kilku dni rozmawiałam z sześcioma pacjentami. Nasze rozmowy nie były za długie, bo najczęściej kończyło się tym, że uciekałam  stamtąd z wielkimi oczami i szokiem wymalowanym na twarzy- zaśmiałam się na co widownia mi zawtórowała- Alice Ross to szesnastoletnia dziewczyna, która zabłądziła w swoich uczuciach. Nie potrafiła rozróżnić miłości od wykorzystywania. Sama stwierdziła, że jej jedyny cel to zabić mężczyznę, który tylko udawał. Matthew Blue, niestety z nim nie mogłam zamienić ani jednego słowa. Matt popełnił samobójstwo przed rozmową. Mimo tego dowiedziałam się o nim kilku rzeczy. Jak twierdzą inni Blue miał dar, którego nikt nie mógł zrozumieć, nawet jego narzeczona, która-jak twierdzą przyjaciele Matta- sama postanowiła ze sobą skończyć. Policja jednak uważała inaczej i dwudziestoośmiolatek trafił tutaj. Natłok wydarzeń sprawił, że mężczyzna po prostu nie wytrzymał i powiesił się- na chwilę przestaję mówić i rozglądam się po sali. U większości można zauważyć zdziwienie, Harry praktycznie nie rozumie o czym mówię, a na twarzy Richarda widać uśmiech.

- Moim następnym pacjentem był Steve Malcon. Wiedział o mnie więcej niż normalni ludzie, ostrzegał mnie, że powinnam stąd uciec i to jak najszybciej. Stwierdził, że powiedzieli mu to zmarli. Joahim Abu, jeden z najbardziej tajemniczych osób jakie kiedykolwiek udało mi się poznać. Nie dowiedziałam się od niego niczego konkretnego. Joahim wyrzucił mnie ze swojego pokoju. Następna jest Caroline Kavagan. Szczerze, podczas rozmowy z nią bardzo się bałam. Stwierdziła, że jestem jedną z nich, że zostałam tutaj sprowadzona. Nie wiem skąd wiedziała o moim incydencie w szpitalu. Nie chciała mi za dużo wyjaśniać, dlatego kazała mi iść do Lucas'a Collins'a, który dziwnym trafem był następny na mojej liście. Po raz kolejny spotykam faceta, który ma za duże ego. Luke twierdzi, że jesteśmy sobie przeznaczeni i brzydko mówiąc próbuje się do mnie dobrać- spoglądam na Harrego, który  wręcz kipi złością. Jego szczęka jest mocno napięta. Styles zawsze był zazdrośnikiem.

- Nic natomiast się nie stało. Ostatnim moim pacjentem była Bella Vance- po sali rozchodzi się szept i wszyscy przyglądają mi się, jakbym była tutaj główną atrakcją- W jej pokoju odbyło się coś w formie egzorcyzmu. Nie mam pojęcia jak to inaczej nazwać. Dziewczynka wciąż mówiła o jakimś mężczyźnie. Nie nadała mu imienia, mówiła ON. Już wcześniej słyszałam to określenie. Zostałam wyprowadzona z Sali przez ochroniarza i doktora Linn'a. Każdy z moich pacjentów wykazuje się ogromnym intelektem. Każde z nich stwierdza, że rozmawia ze zmarłymi oraz każde z nich uważa, że są faszerowani jakimiś lekami. Ja sama byłam kłuta, dostawałam niby leki na uspokojenie, które tak naprawdę pogorszały moją sytuację. Nie mam pojęcia co to było, ale proponowałabym, aby personel zaprzestał podawania tych leków naszym pacjentom. Mamy ich wyleczyć, mamy dowiedzieć się co z nimi jest nie tak. A robimy wszystko inaczej. Dlaczego?

- Rebecco, dziękujemy- mówi Richard, który nie wiadomo jak znalazł się koło mnie. Posyłał swoim pracownikom sztuczny uśmiech.

- Jeszcze nie skończyłam- mówię przez zaciśnięte zęby.

- A ja tak, zapraszam, musimy porozmawiać- wskazuje ręką jego biuro, do którego po chwili się kierujemy.

Mam przechlapane?


Zapraszam na Homeless!!!

Piszcie co sądzicie o tym ff

6 kom= next

Psycho Husband | H.S. [wolno pisane]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz