Chapter 7

10 1 0
                                        

꧁༺Hope ༻꧂






Siedziałam przy biurku i czytałam notatki z wykładów, kiedy rozległ się krzyk Kate. Nie należał on do tych radosnych, więc rzuciłam komputer i książki, a wstając moje krzesło się przewróciło. Do moich uszu dobiegał rozległy płacz. Nie wiedziałam, gdzie ona jest, więc stanęłam w drzwiach i rozejrzałam się po korytarzu w celu zlokalizowania pobytu siostry. Kilka pokoi dalej zobaczyłam tatę, który też wyjrzał ze swojego biura, tyle że on szedł w stronę łazienki. Spojrzałam w tym kierunku i zobaczyłam Kate. Stała w drzwiach łazienki cała zapłakana. Trzymała się prawą ręką  za brodę, która krwawiła, a w lewej, która też była blisko twarzy, widziałam, że coś trzymała. Obydwoje podbiegliśmy do niej - a raczej tylko tata. Za mój cel nie obrałam siostry, tylko apteczkę znajdującą się w łazience, po czym wróciłam do nich.

- Kate, co się stało? - spytał tata, klękając przed siostrą i łapiąc ją za ramiona.

Nie krzyczał, wiedział, że to tylko pogorszy sytuacje, która i tak była delikatna. W jego głosie natomiast dało się wyczuć troskę o dziecko.

- Chcia-chciałam... 

- Powoli i na spokojnie - powiedziałam, klękając obok niej i biorą do ręki wacik nasączony wodą utlenioną - A teraz powoli odsuń rękę z brody. Postaram się oczyścić ranę i zrobić tak, aby nie piekło tak mocno. 

Kate lekko odsunęła prawą rękę i widziałam przecięcie na brodzie. Mogłam też zobaczyć maszynkę do golenia, którą trzymała w lewej ręce przez ten cały czas. Nie widziałam dużego krwotoku, jednak przecięci od kartki też to nie było. We krwi miała całą brodę, dłonie i trochę ubrudzony policzek - pewnie chciała się wytrzeć. Czerwona ciecz nie oszczędziła też jej białej koszulki z Hello Kitty. Kilka kropel spadło w okolice kołnierza. 

- Matko dziecko, co ty zrobiłaś? - powiedział tata zabierając maszynkę do golenia z jej ręki - Dlaczego goliłaś sobie twarz?

- Ty tak robisz.

- Ja jestem mężczyzną, każdy tak robi. Ty jesteś dziewczyną, więc nie musisz golić sobie brody - powiedział lekko rozbawiony. 

Kiedy skończyłam zmywać krew z policzków, chciałam przemyć ranę na czubku brody, jednak gdy tylko przyłożyłam czysty wacik, Kate od razu się odsunęła i zawyła z bólu. Znowu złapała się za brodę i zaczęła mocniej płakać.

- Boli.

- Wiem skarbie, ale musze przemyć czymś ranę, aby nie krwawiła tak i nie było zakażenia - powiedziałam - Może najpierw umyj rączki, ja potem pomyślimy, jak zrobić, aby tak mocno nie piekło, dobrze?

- Dobrze - oznajmiła i wróciła się do łazienki.

Posłusznie odkręciła kran z ciepłą wodą i umyła ręce mydłem. Woda ja i zlew od razu przybrały różową barwę. W poszukiwaniu ręcznika, który mogłabym podłożyć jej pod brodę, aby krew nie leciała po szyi, zauważyłam co działo się w łazience. Na podłodze leżało chyba z pięć miśków i każdy był pobawiony futra w okolicy twarzy. Obok nich leżały nożyczki i kolejne dwie golarki mojego taty. Jeden z pacjentów zając swoje miejsce na krześle z pokoju siostry. 

- Widzę, że miśki też były w salonie piękności? - spytał tata zaglądając od łazienki. 

- T-t-tak -odpowiedziała Kate.

Nadzieja Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz