I, feel something so wrong
Doing the right thing
I could lie, could lie, could lie
Everything that downs me makes me wanna fly
O.R.
Wszystko było wspaniałe. Jej suknia, ślub w kościele, przyjęcie i hotel. Pogoda była cudowna (choć może zbyt parna), a egzotyka wyspy dodawała wszystkiemu jeszcze większego uroku. Kamila siedziała przy najgłośniejszym stoliku na sali, a jego biesiadnicy, zwłaszcza płci męskiej, nie żałowali sobie alkoholu. Siostry Poli głównie plotkowały, czasami tańczyły. Sama Kamila zatańczyła może trzy tańce z Olkiem, który nigdy za tym nie przepadał, jeden raz z mężem Marianny. A i jeden raz z panem młodym, ale pewnie bardziej na prośbę Poli, która co jakiś czas podchodziła do niej i pytała, jak się bawi. Ta zapewniała ją o dobrym humorze i zabawie, ale trudno było jej oszukiwać przyjaciółkę, która i tak znała prawdę, choć tolerowała jej fałszywe zapewnienia.
Kamila nie bawiła się dobrze. Była na rajskiej wyspie w towarzystwie mężczyzny, którego już nawet nie lubiła. Wolała być gdzie indziej albo chociaż z kimś innym. Z kimś, kto lubił tańczyć, nie upijał się przesadnie i zwracałby na nią uwagę. Mimowolnie jej wzrok uciekał czasami do stolika, przy którym siedziało rodzeństwo pana młodego. On był ponownie z tamtą kobietą. I podobnie jak ostatnio dziewczyna uczesana była w bardzo prosty i klasyczny kok, a jej sukienka była aksamitnie srebrna. Biżuteria plus buty na wysokim obcasie pasowały idealnie. Kamila nigdy by się tak nie ubrała, ale musiał przyznać, że Teresa miała klasę i gust, a także pojemny portfel.
- Chodź - usłyszała głos Poli. - Usiądź z nami przy stoliku, chociaż na chwilę.
Nie miała nic przeciwko temu, by do nich dołączyć. Przy prezydialnym stole siedziała właśnie Helena z Emilią. Ta druga oczywiście ostro dyskutowała z narzeczoną Alftreda, Lilą.
- O, Kamila - uśmiechnęła się do niej i odsunęła krzesło obok Heleny. - Dobrze cię widzieć. Usiądź z nami. Lila opowiadała nam właśnie o swoich zaręczynach.
- Moje gratulacje - powiedziała do przyszłej młodej pary - słyszałam, że ślub już za miesiąc.
Oboje przytaknęli, a Emila zaczęła wypytywać o szczegóły przygotowań. W tym stoliku Kamila czuła się lepiej ... lepiej do czasu, aż podszedł do niego Alek z Teresą i zaczęli rozmawiać z S.T. Kamila poczuła dziwne zdenerwowanie. Widziała jak Pola zerka na zmianę, to na nią, to na Alka. Nagle wstała z krzesła i powiedziała:
- Alek, przysiądźcie się do nas na chwilę. - A widząc jego nie zdecydowanie, dodała - popatrz jest nasza stała ekipa - i mrugnęła do niego.
Uśmiechnął się i powiedział coś do Teresy. W końcu oboje się dosiedli. Pola kontynuowała rozpoczęty temat. Emila pomagała jej oczywiście w przypominaniu dawnych spotkań, a zwłaszcza pierwszego. Alfred z Lilą przysłuchiwali się z zaciekawieniem.
- Tak, to było dziwne spotkanie - powiedziała Pola.
- Ale chyba nie tak dziwne jak w styczniu po koncercie - dodała Emila.
- Na szczęście wszystko dobrze się skończyło - dodała Helena, chcąc szybko zmienić temat.
Wiedziała, że nikt nie ma ochoty wspominać felernego spotkania z Weroniką.
- Pamiętam, jak Kamila zmusiła cię do tańca ze sobą - zwróciła się do Alka Pola, - mimo że nigdy wcześniej nie tańczyła jive.
- Nie do końca zmusiła - uśmiechnął się lekko.
CZYTASZ
Lepiej (LLI 1.0)
RomancePola, młoda dziewczyna, spotyka tajemniczego mężczyznę podczas zastępowania swojej chorej matki w pracy. Ów mężczyzna jest nią wyraźnie zainteresowany, ale okazuje to w bardzo specyficzny sposób. Z początku jest to dla niej krępujące, ale po pewnym...
