CZĘŚĆ 3
„Czy dla dwóch różnych planet, co kręcą się wciąż,
jest przewidziane spotkanie, czy sięgną swych rąk?
Chce wierzyć w to! „
S.G.
„ ... Jestem sama" - pomyślała i przesunęła wózek z zakupami w kolejce, w której stała. Zbliżyła się do taśmy i zaczęła wyjmować zakupy na podajnik. Kiedy skończyła, wsparła się na wózku i czekała na swoją kolej. Był gorący lipcowy dzień. Klientów w salonie nie było dużo, więc zostawiła Kamilę samą i wyskoczyła do sklepu po zakupy. Co prawda, od kiedy w życiu Kamili pojawił się ten cały Alek, ich lodówka nigdy nie świeciła pustkami. Wypełniona po brzegi, tak że czasami nie mogła się zamknąć. Jednak Aneta miała swoją dumę i postanowiła w miarę możliwości żywić się samodzielnie. Alek od tygodnia był za granicą, więc w lodówce zrobiło się trochę luźniej. Niestety w sklepie o tej porze dnia czynna była tylko jedna kasa, a nowa kasjerka starała się wykonywać swoją pracę nad wyraz rzetelnie. Aneta wachlowała się od niechcenia kartką z listą zakupów i obejrzała się za siebie. Od razu też się wyprostowała i odwróciła głowę. Za nią stał ten koszmarny facet, którego już dwukrotnie spotkała w tym sklepie. Za każdym razem gapił się na nią w ten mało dyskretny sposób. Zerknęła jeszcze raz przez ramię.
- Cześć - powiedział - jestem Rafał - i uśmiechnął się do niej.
- A ja nie - odwróciła się z powrotem.
- Zabawna - powiedział bardziej do siebie niż do niej, ale usłyszała to.
Na szczęście kasjerka zajęła się już jej rzeczami, dlatego zaczęła szybko pakować zakupy. Zapłaciła i wręcz wybiegła z tego sklepu. Obiecała sobie, że więcej tu nie przyjdzie, choć sklep był tani i miała do niego najbliżej. Co chwilę oglądała się za siebie, ale nie widziała go za sobą. Kiedy skręciła w swoją ulicę, kątem oka zobaczyła w oddali jakiegoś mężczyznę w czarnej podkoszulce. Przyśpieszyła od razu i wpadła do salonu cała zdyszana. Rzuciła zakupy na fotel i schowana za żaluzją obserwowała przechodniów.
- Co robisz?
Aż podskoczyła przestraszona.
Odwróciła się i zobaczyła Kamilę z Alkiem, który najwidoczniej musiał dopiero co wrócić.
- Nic - powiedziała niepewnie i ponownie zerknęła na ulicę.
- Co się stało? - zaniepokoiła się Kamila i podeszła do niej.
Także wyjrzała przez okno.
- O Boże! - powiedziała Aneta i odsunęła się od okna. - Idzie tu.
- Kto tu idzie? - Kamila rozglądała się mało dyskretnie, ale Aneta złapała ją za ramie i odciągnęła od okna.
Alek włożył ręce w kieszenie i przyglądał się im z rozbawieniem.
- Ten dziwny typ - powiedziała Aneta cała rozgorączkowana. - Pamiętasz? Mówiłam ci o nim.
- Ten ze spożywczego?
- Tak. Śledził mnie od sklepu i teraz tu idzie.
Aneta wzięła Kamilę za rękę i pociągła w stronę Alka, sama chowając się za jego plecami.
- Dobrze, że właśnie teraz wróciłeś - powiedziała do niego.
- Chyba trochę przesadzasz - powiedziała Kama.
W tym samym momencie drzwi do salonu otworzyły się i stanął w nich jakiś mężczyzna.
Ubrany był cały na czarno, co w tak upalny dzień faktycznie mogło wydawać się dziwne. Miał może około trzydziestki. Na jego twarzy widniała brzydka blizna, która zaczynała się u dołu brody, przechodziła wzdłuż kości szczęki, a kończyła się na skroni. W jednym uchu miał dwa kolczyki, a spod koszuli w stronę szyi wiły się dziwne ornamenty tatuażu. Ten sam tatuaż wyłaniał się także na ręce spod rękawa. Drugą rękę zdobiła dziwna szrama. Był dobrze zbudowany i widać było, że celowo dba o dobrą formę fizyczną.
CZYTASZ
Lepiej (LLI 1.0)
RomancePola, młoda dziewczyna, spotyka tajemniczego mężczyznę podczas zastępowania swojej chorej matki w pracy. Ów mężczyzna jest nią wyraźnie zainteresowany, ale okazuje to w bardzo specyficzny sposób. Z początku jest to dla niej krępujące, ale po pewnym...
