15

3.1K 189 34
                                        

Kiedy wieczorem Pola leżała w łóżku, a S.T. czytał jakieś papiery, postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o Alku.

- Co słychać u twoich braci?

- Nie wiem, chyba wszystko w porządku. Alfred przygotowuje się do ślubu, a Alek pewnie pracuje.

- Myślisz, że nadal spotyka się z tą Teresą?

- Alek? Myślę, że tak.

- Na weselu chyba się pokłócili.

- Tak? Nic mi nie mówił.

- A kiedy się z nim widziałeś?

- A od kiedy interesuje cię tak bardzo mój brat? - spojrzał na nią i odłożył dokumenty na szafkę. - Wyczuwam podwójne dno w tych pytaniach.

- Jakie znowu dno? - broniła się, a on uśmiechnął się do niej i bacznie się jej przyglądał.

- Powiedz mi, o co chodzi? No już - i objął ją ramieniem. - Nie ma szybszej drogi, bo teraz, kiedy jestem już prawie pewny, że chodzi o coś konkretnego, na pewno nic ci nie powiem.

- Nie to nie - powiedziała i zdjęła jego rękę ze swojego ramienia, po czym położyła się, odwracając do niego plecami.

Słyszała, jak westchnął.

- Nie widziałem się z nim od wesela - usłyszała i ponownie odwróciła się w jego stronę - ale przedwczoraj rozmawiałem z nim przez telefon.

- Mówił coś szczególnego?

- Gdybym wiedział, o co dokładnie ci chodzi, może dopatrzyłbym się w tej rozmowie czegoś szczególnego. - Ale ona milczała. - Pytał, co słychać i jak się czujesz?

- Aha.

Przytuliła się do niego, a on ponownie ją objął.

- Wiesz - odezwała się w końcu, rozważywszy wszystkie za i przeciw. - Kamila się chyba w nim zakochała.

- W Alku? Niemożliwe - zaśmiał się.

- Mi też w to trudno uwierzyć, ale wczoraj byłam u niej.

- Powiedziała ci, że go kocha?

- Nie głuptasie. Ale sama wywnioskowałam z tego, co mówiła.

- A co ci powiedziała?

- Powiem ci, ale nie możesz się zdradzić przed kimkolwiek, że o tym wiesz.

Kiedy obiecał milczeć jak grób, opowiedziała mu wszystko, czego się dowiedziała od Kamili.

- Myślisz, że on chciałby się z nią spotykać? - zapytał S.T.

- Tego właśnie chciałabym się dowiedzieć.

- Ale numer - westchnął i podrapał się po czole. - Nie chcę być złym prorokiem dla twojej przyjaciółki, ale raczej nie robiłbym sobie dużych nadziei.

- Ona powiedziała mi to samo.

- To świadczy o tym, że nie jest głupia.

- Może mówić, co chce, ale serca i tak nie oszuka. Poza tym, kto wie?

S.T. nic na to nie powiedział. Tak naprawdę to ani go nie zdziwiło, ani nie wydało się czymś oczywistym. I nie tylko dlatego, że jego brat potrafił czasami płynąć pod prąd. To właśnie przez niego stał się kimś biernym w swoim zachowaniu, a z czasem nawet w myśleniu.

Jako młodszy od braci często padał ofiarą ich żartów i kpin. A kiedy widzieli, jak coraz bardziej się denerwuje, peszy i spina, tym bardziej zjadliwy charakter ich zaczepki przybierały kształt. Nigdy nie skarżył się rodzicom, a w szczególności tacie. Ten nie tolerował w szczególny sposób dwóch rzeczy: nieposłuszeństwa i tchórzostwa. Dodatkowo wiedział od matki, iż ojciec chciał mieć tylko jednego syna, a tu los zesłał mu aż trzech. Kiedy pierwszy raz ich mama zaszła w ciążę i okazało się, że w jej brzuchu rozwija się dwójka dzieci, ojciec był bardzo niezadowolony. Później okazało się, że będą to dwaj chłopcy i jego złość złagodniała. A po porodzie cieszył się z dwójki zdrowych bobasów. Ledwo mama odstawiła ich od piersi, a już ponownie zaszła w ciąże. Bardzo bała się reakcji swojego męża na tę nowinę i zwlekała, ile się dało, by go o tym poinformować. Ona sama bardzo chciała urodzić to dziecko i nie chciała poddawać się aborcji. Jakże bardzo się zdziwiła, gdy jej mąż ze spokojem przyjął wiadomość o jeszcze jednym dziecku w ich rodzinie. A że był to kolejny chłopak, tym łatwiej było mu się z tym pogodzić. Mimo to czuł się trochę jak nieproszony gość w swojej rodzinie i nie chciał dodatkowo podpadać ojcu. W starciu z braćmi sam nie miał szans ich pokonać. Dlatego, kiedy jednego razu popadł z tego powodu w apatię i nie zareagował na ich zaczepki, ci szybciej się znudzili i dali mu spokój. To właśnie obojętność stała się jego bronią. Kiedy ich drogi się rozeszły, jego charakter był już na tyle ukształtowany, iż niewiele w sobie zmienił.

Lepiej (LLI 1.0)Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz