dziewczyny

325 31 22
                                        

HARRY'S POV:

Przełknąłem ślinę i spojrzałem w dół na moje ramię; nie wiedziałem co powiedzieć, wiedziałem, że nie kupi żadnego z moich kłamstw. Ponownie poczułem drżenie i spuściłem rękę, podciągając rękaw.

- Harry, dlaczego się krzywdzisz? -spytała  ponownie, a jej oczy lustrowały moją sylwetkę.

- Myślę, że to nie twoja sprawa. - odpowiedziałem niskim głosem, unikając z nią jakiegokolwiek kontaktu wzrokowego. Kątem oka zauważyłem, że kiwała przecząco głową, zanim otworzyła usta, by coś znowu powiedzieć.

- Harry, spójrz na mnie. Znam Cię od urodzenia i zależy mi na tobie. Więc powiedz mi, dlaczego to zrobiłeś? - w jej głosie można było usłyszeć zmartwienie, ale coś w środku mnie mówiło mi, że nie mogę jej zaufać. Nie mam pojęcia co to było, ale posłuchałem tego cichego głosu wewnątrz mnie.

- Nie troszczysz się o mnie, po prostu jesteś ciekawa. Proszę Cię, nie jestem głupi. - powiedziałem drżącym głosem i odwróciłem się na pięcie. Zapomniałem o moim głodzie, może dlatego, że jedyne co odczuwałem to był stres i niepokój. Zacząłem biec w dól ulicy, prosto przed siebie. Biegłem i biegłem, z dala od pierwszej osoby, która zauważyła blizny na moim ramieniu, pierwszej osoby, która prawdopodobnie o mnie dbała.

Zatrzymałem się w parku i usiadłem na pierwszą ławkę, którą udało mi się znaleźć. Przyciągnąłem kolana do klatki piersiowej i owinąłem je rękoma. Nie zauważyłem kiedy zacząłem płakać, aż do momentu kiedy poczułem jedną z łez na mojej ręce. Podniosłem się i otarłem łzy, kiedy zza usłyszałem hałas.

- Co ty tu robisz, pedale? -usłyszałem głos Michaela, łamiący ciszę. Nie musiałem go widzieć, żeby wiedzieć, że na twarzy ma swój cwaniacki uśmieszek.


LOUIS' POV:

Wyszedłem z pod prysznica, ubrałem świeże, wygodne ubrania i wróciłem do pokoju, gdzie siedział Ed i oglądał telewizor. Miał swój telefon w ręce, a palce praktycznie latały nad jego ekranem.

- Do kogo tak piszesz?- zapytałem z czystej ciekawości, na co Ed się wzdrygnął.

- Wystraszyłeś mnie, nie widziałem jak wchodzisz - roześmiał się. - Do mojej dziewczyny. - odpowiedział, a jego oczy momentalnie się rozpromieniły, a na twarz wkradł się uśmiech.

- Nigdy nie wspominałeś, że się z kimś spotykasz. - powiedziałem, siadając na łóżku obok niego. Spojrzałem na Eda.- Opowiedz mi o niej.

Ed roześmiał się i wsunął telefon do kieszeni spodni.- Poznaliśmy się rok temu w Starbucksie, ma na imię Vanessa. Chodzi do innej szkoły, więc raczej jej nie poznasz. Ma piękne, ciemne oczy, które błyszczą jak słońce, odbijające się o wodę. Jej uśmiech jest najjaśniejszy i najpiękniejszy, jaki kiedykolwiek widziałem. Ona jest po prostu doskonała.- powiedział.

- Na pewno taka jest.- odparłem, na co on skinął głową. Dostał powiadomienie o nowej wiadomości i wyjął natychmiast telefon, aby odpisać.

Wiedziałem jak się czuje Ed- Sam też miałem dziewczynę, ale zerwaliśmy z powodu mojej przeprowadzki. Oboje uzgodniliśmy, że związek na odległość nie ma sensu. Jesteśmy młodzi i to by nie wypaliło. Mamy zamiar się kiedyś znowu spotkać i zobaczyć, czy te uczucia zostały, czy już wygasły.

-O czym myślisz? - z transu wyrwał mnie Ed. Westchnąłem.

-O mojej byłej dziewczynie.- odpowiedziałem, trochę obojętnie.

- Zerwaliście i nadal o niej myślisz?- spytał, a ja wzruszyłem ramionami.- Kochasz ją jeszcze?

- Sam nie wiem.- odpowiedziałem, po czym po chwili namysłu dodałem- może jakaś część ją kochała, ale to nie jest ta miłość, jeśli wiesz co mam na myśli.- spojrzałem na niego, a on kiwał głową, na znak zrozumienia.

Otworzyłem usta, aby powiedzieć coś jeszcze, ale usłyszeliśmy krzyk mojej mamy, mówiący, że jedzenie jest gotowe. Zeszliśmy na dół i usiedliśmy się do stołu. Mama postawiła nam talerz naleśników i przysiadła się do nas.

- Opowiedz mi o swoim pierwszym dniu w szkole.- uśmiechnęła się do mnie.


HARRY'S POV:

- Zapomniałeś, jak się rozmawia?- syknął Michael za mną. Zanim zdążyłem cokolwiek odpowiedzieć, zostałem popchnięty. Upadłem na ziemię, a ciszę znowu przerwał śmiech napastnika.

Po chwili zorientowałem się, iż Michael nie jest sam. Z dochodzących głosów wynikało, że jest tu też Ashton i Luke.

- Widzę, że zapomniałeś- powiedział Michael i podszedł do mnie- wstawaj pedale.

Przełknąłem ślinę i podjąłem próbę wstania, ale moje nogi były sparaliżowane. Uniosłem się, jednak kilka sekund później poczułem ziemie z powrotem.

- Czy ty jesteś naprawdę tak głupi, Styles?- Michael uśmiechnął się szyderczo i wyciągnął do mnie rękę i chwycił za koszulkę. Patrzyłem mu teraz prosto w jego zielone oczy. Sekundę później poczułem pięść w okolicach żołądka i skrzywiłem się z bólu. Usłyszałem jego głośny śmiech, zanim wymierzył mi kolejne ciosy, które również trafiały w brzuch. Upadłem na ziemie i zwinąłem się w kłębek. Starałem się, ale ból był okropny. Chciałem uciec.

Chciałbym, żeby pobili mnie jeszcze raz, ale tak bardzo, żeby, umarł. Szczerze mówiąc, śmierć byłaby najlepszym rozwiązaniem; ukoiłaby ból i nie musiałbym już więcej cierpieć.

Chciałbym po prostu odejść na zawsze.

Michael szarpnął mnie i podniósł na równe nogi- Stój prosto- syknął- Chociaż raz stój, kurwa prosto!- odepchnął mnie, ale zanim zdążyłem uciec, poczułem ręce Ashtona i Luke'a trzymające mnie za ramiona. Nie byłem w stanie się poruszyć. Michael powoli podchodził do mnie.

- To będzie lekcja, więc nie popełniaj tego samego błędu dwa razy. Ten park to nasze miejsce. To nie jest kurwa miejsce, dla pedałów, którzy ryczą, bo ich życie jest do bani, czy Bóg wie co. -groził i pięścią wycelował w moją twarz. Okropny ból przeszył całą moją głowę, a do moich oczu napłynęły łzy. Kolejny cios Michaela był wcelowany w mój nos i czułem krew, która zaczęła nieopanowanie płynąc z nozdrzy.

Poczułem jeszcze kilka ciosów wycelowanych w niższe partie ciała, po czym wylądowałem na twardej ziemi. Michael i reszta odeszła.

Nie mogłem się poruszyć z bólu. Zamknąłem oczy. Miałem nadzieję, że albo ból odejdzie, albo, że umrę.

Liczyłem na tą drugą opcje.




ECHO [polish]Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz