Maya
Dzisiaj mam spotkać Michaela. Nie wiem jak to będzie wyglądać, w końcu nie widzieliśmy się ponad dwa lata. Często zastanawiałam się czy kiedyś się jeszcze spotkamy i jak to by wyglądało. A teraz się boję. Co jeśli on stał się taki jak Luke?
-------------------
Od prawie półtorej godziny siedziałam na lotnisku i czekałam na samolot. Powinien być jakieś czterdzieści minut temu. No nic, pójdę się zapytać.
- Przepraszam, czy samolot z Sydney jest opóźniony? - zapytałam blondynki, siedzącej za ladą.
- Już momencik - zaczęła coś stukać na klawiaturze. - Centrala podaje, że ten samolot miał wypadek.
- Wiadomo coś więcej?
- Niestety nie.
- Dobrze, dziękuję - postanowiłam opuścić lotnisko.
Wróciłam do domu i sama nie wiedziałam, co mam ze sobą zrobić. Włączyłam telewizor, a to co usłyszałam, było tym co chyba chciałam wiedzieć.
Około pięćdziesiąt kilometrów od Los Angeles rozbił się samolot lecący z Sydney do Nowego Jorku. Z informacji śledczych wynika, że przeżyli tylko dwaj członkowie załogi.
Już dalej nawet nie musiałam słuchać. Nawet nie zdałam sobie sprawy, gdy zaczęłam płakać.
Dopiero po chwili to wszystko zaczęło do mnie docierać. Postanowiłam zadzwonić do Ashtona. Wybrałam numer i w duszy modli9am się, aby miał ten sam numer.
- Halo? - usłyszałam jego zachrypnięty głos.
- A-ashton, to ja Mayka.
- Co się stało? Czemu płaczesz?
- Ash, Mike miał t-tu - nie mogłam nawet złożyć zdania.
- Tak, wiem. Michael miał do ciebie przylecieć. Coś się stało? - przerwał mi.
- On... Ten samolot m-miał wypadek.
- Skarbie, nie płacz. Posłuchaj, dla niego tak lepiej.
- Co? - nie rozumiałam o co mu chodzi.
- Michael miał zdiagnozowaną białaczkę. Lekarze powiedzieli, że jest już za późno na leczenie, że to nie ma sensu. Byliśmy na to wszystko w pewnym sensie przygotowani. Chciałem ci powiedzieć, ale...
- Czemu on mi tego nie powiedział?
- Nie chciał litości. Wolał żebyś nie wiedziała.
- Dzięki Ash. Zadzwonię potem - nie mogłam z nim dłużej rozmawiać, bo skończyłoby się na histerii.
- Przyjadę do ciebie. Trzymaj się - rozłączył się.
Bezsilnie opadłam na podłogę i zaczęłam płakać.
Zdałam sobie sprawę, że okłamywał siebie, mówiąc, że go nienawidzę.
Cały czas go kochałam...
A teraz go nie ma...
KONIEC
Kocham was.
Dziękuję wszystkim za czytanie tej historii.
Do zobaczenia w następnej historii.
CZYTASZ
SMS//Clifford ✔
RandomCzy każdy SMS-pomyłka prowadzi do miłości? Czy błąd za drugim razem to wciąż błąd? Czy da się wszystko idealnie zaplanować? 30.05.16 - #69 w Losowo
