One, two – Freddy’s coming for you
Three, four – better lock your door
Five, six – grab your crucifix
Seven, eight – gonna stay up late
Nine, ten – never sleep again...
Szalejąca na zewnątrz burza i cichutkie kroki dochodzące z wnętrza starego domu.
Wszechogarniający każdą komórkę ciała strach o to, co czai się w ciemności.
Kolejny oślepiający błysk i zaraz po nim przerażający grzmot rozchodzący się cholernym echem wśród pustych i kruchych ścian.
Skrzypienie starych i spróchniałych schodów, które mogą zawalić się pod najmniejszym ciężarem.
Kolejne kroki, tym razem głośniejsze, dochodzące z górnego piętra domu.
Cichutki śmiech dziecka dobiegający jakby z oddali.
Nieprzyjemny dreszcz przebiegający wzdłuż spiętego kręgosłupa i zimny pot oblewający ciało.
Kolejny błysk.
Kolejny grzmot.
Skrzypienie podłogi z każdym kolejnym krokiem.
Szaleńczo bijące w piersi serce, które czeka tylko na chwilę wytchnienia i spokoju.
Chęć odwrotu i wyjścia z tego przerażającego miejsca.
Nagle burza ustaje. Nie słychać już grzmotów ani odbijającego się od szyb deszczu.
Cisza.
Niepokojąco dziwna cisza od nowa wzbudzająca strach.
Gdy myśl, że już wszystko jest w porządku i w końcu będzie bezpiecznie – nagłe szarpnięcie.
Upadek na zimną i brudną podłogę.
Jeszcze głośniejszy śmiech, ale tym razem nie cichy, dziecięcy.
Mocny, donośny i psychodeliczny.
Śmiech dokładnie nad kruchym ciałem kolejnej ofiary, która odważyła się wejść do wnętrza tego opuszczonego i owianego złą sławą domu.
Kolejne szarpnięcie i krzyk.
Odgłos szarpiącego i próbującego wyrwać się ciała.
Kolejna fala strachu, która oblewa niczym tsunami, każdą malutką komórkę.
Cisza.
Kolejne kroki, kolejny przerażający śmiech pochodzący nie od człowieka, a od czegoś jeszcze bardziej strasznego.
Śmiech identyczny do Diabła, który czai się w mroku, choć nikt go nie widzi.
Błaganie o litość, cichy odgłos łamanych na pół kości.
Przeszywający do szpiku krzyk bólu i ogarniającej agonii.
Nagle znowu słychać grzmoty i deszcz odbijający się od szyb.
Oprócz tego nie ma już nic.
Tylko cichutkie kropelki lecące powoli w dół. Jak łzy bezbronnego i złamanego człowieka, który nie błaga już o litość tylko to, by dać mu wieczny spokój.
Zabić, by skończyć cierpienie.
Śmiech.
Błysk.
Przerażająca twarz pokryta bliznami.
Usta wykrzywione w psychopatycznym uśmiechu i palce lekko moczące się w tryskającej z ciała krwi, która brudzi wszystko dookoła.
Cholerne uczucie satysfakcji i błogiej rozkoszy na widok cierpienia i powolnie nadchodzącej śmierci zupełnie niewinnej osoby.
Tym razem cichy, jakby chłopięcy głosik mówiący coś sam do siebie.
A zaraz po nim kolejny diabelski śmiech wydobywający się z wnętrza ciała kogoś, kogo nie ma pośród żywych.
Strach.
Przerażenie.
Obawa.
Znowu błysk, a zaraz po nim donośny grzmot.
Nagle twarz podnosi się na wysokość wzroku i tępo wpatruje w przestrzeń przed sobą.
Jakby odczuwała jeszcze obecność innego bytu niż tylko swój i nie żyjącej już pod nim osoby.
Szaleńczo bijące serce i chęć ucieczki po raz kolejny oblewa ciało.
Jednak stąd nie ma ucieczki.
Skrzypienie podłogi i kroki, a raczej włóczenie nóg po podłodze.
Mocniejsze ściśnięcie krzyżyka w dłoni i uczucie przebijanej przez niego skóry.
Przechodzące dreszcze i łzy spływające po policzkach.
Krzyk.
Nie ma już starego domu i burzy.
Zniknęła gdzieś przerażająca twarz i jej straszny śmiech.
Nie ma nic.
Jest tylko zwykłe łóżko, słońce wpadające przez niezasłonięte rolety i zimny pot oblewający całe ciało.
Koszulka klejąca się nieprzyjemnie do ciała i strach.
Po czasie strach zastępuje nadzieja na chwilę spokoju, ale wśród tego wszystkiego jest jeszcze dziwny, przerażający napis na kartce papieru, która przyczepiona do tafli lustra zdawała się nie istnieć.
Pamiętaj – nigdy nie wiesz kiedy On przyjdzie po Ciebie!
{…}
całkiem coś nowego, mój pierwszy w życiu horror...
nie wiem czy wyjdzie z tego to co chciałam, ale zobaczymy
nieprzypadkowo wzięłam do tej historii postać Clifforda.
do końca nie wiadomo kim on jest w tej historii. może pod koniec się dowiecie, a może nie...
nie mogłam dłużej wytrzymać i dlatego już teraz wstawiam pierwszy rozdział. jak wam się podoba początek?
YOU ARE READING
psychopath ▪ clifford
Fanfictionnic nigdy nie jest takie jakim wydaje się przy pierwszym spojrzeniu; © weare5soslol 2017
