Ona-zwykła ludzka dziewczyna która żyje w świecie, którym rządzą wilkołaki.
On-Alfa który zrobi wszystko, żeby niepotrzebna ludzkość zniknęła, raz na zawsze.
Nie wiedzą jaki spotka ich los...
Zapraszam do czytania...
Polecam również inne książki zna...
Stał tam nasz Alfa. Szybko spuściłam głowę, bojąc się kary. Tak wiem, powinnam być dzielna, ale to Alfa... W każdej chwili może mi coś zrobić.
Co Wy byście zrobili w takiej sytuacji? (możecie odpowiedzieć w komentarzu!;D)
Nigdy nie widziałam Alfy. Słyszałam tylko opowiadania o nim. Mimo, że patrzyłam na niego tylko chwilę, potrafiłam mniej więcej powiedzieć, jak on wygląda. Spytacie pewnie "Skąd wiedziałaś, że to Alfa?". Emanowała od niego pewność siebie i władza. Była wyczuwalna zapewne kilka kilometrów stąd. Ale Ci, którzy byli głupcami i jej nie wyczuwali, mogli rozpoznać go po tatuażu, a mianowicie gwiazdki otoczonej kołem.
Mimo, że było to tylko kilka chwil, wiedziałam, że jest nieziemsko przystojny i męski. Jest też młody, ponieważ niedawno przejął władzę. Z resztą, sami zobaczcie:
Ups! Ten obraz nie jest zgodny z naszymi wytycznymi. Aby kontynuować, spróbuj go usunąć lub użyć innego.
Po chwili Alfa znalazł się przy mnie i objął mnie mocno, przyciągając do swojej klatki piersiowej.
- Moja. - szepnął mi do ucha, a mnie przeszedł przyjemny dreszcz. Nigdy nie czułam czegoś takiego...
Chciałam się odsunąć, lecz on mi na to nie pozwolił. Podniósł mnie i zaczął iść w nieznanym mi kierunku. Mimo, że był Alfą próbowałam się wyrwać. Nie wiem czemu, przecież wiadomym było, że nie wygram... Ale nie poddawałam się, w końcu nie wiadomo, co może mu przyjść do głowy.
- Puść mnie! - krzyknęłam - Myślisz, że jak jesteś wilkokrwisty to możesz robić co Ci się podoba?! - zebrałam się na odwagę.
- Słonko, moje myśli są tylko moje i niech tak pozostanie. Niektórych z nich na pewno nie chcesz znać. - mówiąc to, złapał mnie za tyłek, jednak szybko strzepnęłam jego rękę.
- Puść mnie idioto! Możesz mnie zabić, ale do kurwy nędzy mnie zostaw! - wrzasnęłam, na co on zaczął warczeć. Postawił mnie na ziemię i złapał za ramiona, na co syknęłam z bólu.
- Po pierwsze: NIGDY Cię nie zabiję. Nie mógłbym. Po drugie: jako kobieta i przyszła Luna nie masz prawa się tak wyrażać! - krzyknął zły.
- Kim Ty jesteś, żeby mi rozkazywać, co?! - bojowy nastrój mnie nie opuszczał, wręcz przeciwnie: nasilał się z każdym wypowiedzianym słowem - Nigdy nie zostanę Luną tego, ani jakiegokolwiek stada wilków. Chociaż miałbyś mnie zabić, nigdy w życiu nie będę po stronie tych bezwartościowych psów! - wydarłam się - Słyszałeś, bo jak nie, to powtórzę!