Fourth Chapter

205 19 4
                                    


Lisa wstała dziś w złym humorze, co było raczej oczywiste, po tym co wczoraj przeżyła. Jeszcze bardziej niż zazwyczaj niechętnie ubrała się i ruszyła do pracy. Tam też nie spędziła miło czasu. Dopiero po pracy wiedziała, że spędzi przyjemnie czas ze swoją przyjaciółką. Czas spędzony z Delfiną zawsze należał do udanych. Musiała tylko szybko skończyć pracę, udać się do sklepu po dobre wino i czekać na dziewczynę. Na razie pracy o dziwo nikt jej nie zdenerwował. Przez chwilę nawet pomyślała, że to jakiś sen, ale wtedy zjawiła się jej szefowa.

-Braun, przyjdź za chwilę do mojego gabinetu.-powiedziała, popatrzyła się na brunetkę spode łba i wróciła do siebie.

,,Czy ten dzień może być jeszcze gorszy?" pomyślała i udała się do biura jej znienawidzonej szefowej. Zapukała dwa razy do drzwi, po czym weszła. Była tu dopiero drugi raz ,a wystrój był kompletnie inny. Brązowe i beżowe ściany z obrazami dodawały bogactwa temu miejscu. Meble wydawały się zrobione z czarne dębu. To tego ekskluzywnego wnętrza nie pasowała jej tylko jej szefowa

-Jak sądzisz Braun, czemu tu jesteś?- odezwała się przełożona i zaczęła krążyć po pokoju.

-Zapewne musi mi Pani powiedzieć coś bardzo ważnego.-odpowiedziała się Lisa z lekką ironią w głosie.

-Zapewne chciałabyś znać tą ważną informację.-Braun nienawidziła swojej szefowej właśnie za to,że traktowała ją jak głupie dziecko. Zamiast wprost powiedzieć, bawi się z tobą w kotka i myszkę.

-Oczywiście. Mogłaby mi już Pani wyjaśnić z jakiego powodu się tu znalazłam?

-Dostajesz awans, nie dziękuj, to nie moja zasługa. Szczegóły dostaniesz w mailu, kończysz już pracę w moim dziale. Spakuj swoje rzeczy i nie pojawiaj się już tutaj, Braun.

Brunetka siedziała jak sparaliżowana na krześle i wpatrywała się w już byłą szefową. Przez wewnętrzny zachwyt nie potrafiła nic wypowiedzieć.

-Możesz już iść.

-Tak, oczywiście.- Lisa wstała z krzesła i chwiejnie doszła do drzwi. Jeszcze do niej nie doszła wiadomość o awansie.- Doniewidzenia.

Wyszła z gabinetu i skierowała się do swojego biurka. Zabrała z niego wszystkie prywatne rzeczy oraz wylogowała się z komputera. Z uśmiechem rozejrzała się dookoła na miejsce, w którym spędziła dobrych parę lat. Z torbą pełną biurowych akcesoriów, wracała do domu przy okazji pisząc Delfinie, ze już skończyła pracę na dziś i kieruję się do mieszkania. Po drodze kupiła butelkę portugalskiego wina i kilka dziwnych serów.

Będąc w domu pokroiła ser na ćwiartki i ładnie ułożyła je na drewnianej desce do krojenia. Przygotowała dwa kieliszki i korkociąg, które zaraz pojawiły się na stoliku w salonie. Przebrała się w wygodniejszy strój i była już gotowa na wizytę przyjaciółki. W pewnym momencie usłyszała dzwonek do drzwi. Ucieszona podbiegła do nich i szybko otworzyła. Mina Lisy od razu zmieniła wyraz. Za nimi nie stała Delfina, a Marco.

-Możemy porozmawiać?- zapytał się blondyn. Wyglądał inaczej niż kiedy ostatnio widziała go dziewczyna. Był smutny.

-Nie mam czasu. Czekam na gościa.-odpowiedziała pewnie Braun i wyjrzała czy na korytarzu nie stoi jej przyjaciółka.

-Nie zajmę cie dużo czasu. Proszę, pozwól mi wszystko wyjaśnić. Ja nie chciałem, w żaden sposób przyśpieszyć naszej relacji.

-Marco, naprawdę nie mam ochoty na taką rozmowę.

-Dobrze, ale wiedz tylko, że niczego nie wymagam. Rozumiem, że najpierw przyjaźń i tego chcę. Chcę najpierw cię bliżej poznać. Pozwól mi na to.-powiedział piłkarz i ze zeszklonymi oczami czekał na odpowiedź od sąsiadki. Patrzył w jej piękne błękitne oczy i pragnął usłyszeć tylko jedno słowo.

-Nie przeszkadzam?- zza Marco wyłoniła się Delfina, trzymająca w prawej ręce dwie butelki wina.

-Nie, nie przeszkadzasz. Wchodź, ja zaraz do ciebie dojdę.-odpowiedziałam i wpuściłam mulatkę do mieszkania.

-To ja naleję już wina.-powiedziała Kastner i rozgościła się w środku.

- Naprawdę cię polubiłam Marco.-szepnęła Lisa na tyle głośno, aby Reus usłyszał co mówi, po czym sama weszła do swojego lokum.

Usiadła wygodnie na kanapie, naprzeciwko swojej kumpeli i chwyciła kieliszek. Długo rozmawiały o sprawach mniej lub bardziej interesujących. Lisa błagała w myślach, żeby Delfina nie zapytała o Marco. Niestety jej prośby nie zostały spełnione.

-A co to był za chłopak, ten, z którym rozmawiałaś na klatce? Jesteście razem?

-Nie, nie jesteśmy, to trochę skomplikowane.

-Mam czas możesz mi opowiedzieć o nim i o waszych sprawunkach. Wiesz, że zawsze muszę wszystko wiedzieć!- powiedziała z podekscytowaniem i ułożyła się wygodniej na kapanie.

-Dobra, ale słuchaj uważniej, bo nie będę się powtarzać.-z niechęcią zaczęła opowiadać wszystko przyjaciółce, a ona tylko wpatrywała się w nią jak w obrazek.

-Ciekawą masz tą historię. Wiesz co teraz powinnyśmy zrobić? Pójść do klubu! Akurat przypadkiem mam dwie wejściówki do najbardziej prestiżowego klubu w Dortmundzie.

- Przecież wiesz, że nie lubię chodzić na takie imprezy.

-Wiesz jak ciężko było zdobyć te wejściówki? Proszę chodź ze mną!

-A nie sądzisz, że jesteśmy już na to trochę za stare?- Lisa cały czas miała nadzieję, że jednak jej przyjaciółka zrezygnuje z tego idiotycznego pomysłu.

-Nie jesteśmy za stare! Dawaj ubieraj się i wychodzimy!- krzyknęła z entuzjazmem Delfina, na co Braun tylko burknęła i poszła się przygotować. Po kilkunastu minutach Lisa wraz z przyjaciółką udały się do klubu. Kiedy dostały się do środka obie udały się do baru i zamówiły sobie drinki. Mulatka po wypiciu kilku trunków tańczyła już z nieznajomym mężczyzną, a brunetka wciąż sączyła swojego pierwszego drinka siedząc przy barze. 

-Czemu taka piękna kobieta siedzi tutaj sama?-usłyszała za sobą Lisa i lekko przestraszona obróciła się, aby zobaczyć rozmówcę. Jej błękitnym oczom ukazał się wysoki blondyn z lekkim zarostem.

-Przyjaciółka mnie zostawiła, a ja nie mam wielkiej ochoty,aby tańczyć.-odpowiedziała, po czym znów odwróciła się przodem do barmana.

-A może mógłbym Ci potowarzyszyć?-zapytał się blondyn i usiadł obok Lisy.

-Wolałabym nie,ale znając życie,zapewne nie dasz za wygraną i będziesz tu siedział.-odburknęła i wróciła do swojego napoju.

-Masz rację.-odparł nieznajomy i poprosił gestem ręki o drinka.

Lisa siedziała lekko skrępowana obecnością obcego mężczyzny , który cały czas się na nią patrzył. W pewnym momencie chciała już wyjść, ale nie zostawiłaby swojej przyjaciółki samej. Kiedy brunetka widziała, że Delfina zbliża się do niej z wielkim uśmiechem, chwyciła torebkę i miała zamiar opuścić to miejsce.

-Poznałam świetnego faceta!-powiedziała uradowana mulatka i rzuciła się na szyję Lisie, po czym zerknęła na blondyn siedzącego obok.-Widzę, że ty też nie próżnowałaś.

-Daj spokój, przyczepił się do mnie.-odpowiedziała Braun na tyle cicho na ile pozwalała jej głośna muzyka.

-Oj, daj mu szanse. -odpowiedziała Kastner i zwróciła się do nieznajomego.- Podam Ci jej numer, tylko daj mi swój telefon.

-Nie wygłupiaj się, jesteś pijana!-próbowała odciągnąć ją Lisa, niestety bezskutecznie. Zdenerwowana postępowaniem przyjaciółki, Lisa wyprowadziła ją z klubu i skierowała się prosto do mieszkania, a tam powstrzymując się przed kłótnią z koleżanką, położyła się razem z nią spać.

SąsiedziOpowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz