Rozdział 5

5.9K 212 25
                                        

Dni mijały powoli, a pustka w moim sercu była coraz bardziej odczuwalna.
Dopiero minął miesiąc odkąd od niego uciekam. Razem z Alex przeprowadziliśmy się do Krakowa.
Spojrzałam na mój pokój, ściany były pomalowany na jasny błękitny kolor.
Na podłodze jest wielki puszysty czarny dywan, który jest niesamowity w dotyku. Po prawej stronie znajduje się biurko a obok szafka na książki. Podeszłam bliżej do szafki i spojrzałam na książki. Przejechałam ręką po tytułach aż w końcu zatrzymałam się. Wyciągam książkę i patrzę na tytuł.

Dwór cierpi i róż.

Ta książka jest bardzo bliska mojemu sercu, zawsze po przeczytaniu podnosi mnie na duchu.
Życie zawsze pokazuje, że nigdy nie może być tak jak chcemy.
Książki potrafią nas wciągnąć do swojego świata, żebyśmy mogli odpocząć od problemów i codzienności.

Moje istnienie było nieprawdopodobne,byłam w połowie wampirem i wilkolakiem. Hybrydą którą ojciec nazywał potworem l, który nigdy nie powinien się narodzić. Coś co nigdy w przeszłości się nie wydarzyło, tym właśnie byłam. Pierwszą hybrydą wampira i wilkołaka, byłam zawsze inna w stadzie. Silniejsza i szybsza, większość moich zmysłów była nawet lepsza od dojrzałych wilkołaków. Kiedy zawsze przychodziłam do mamy, płacząc z powody nękania,przytulala mnie i mówiła żebym się nie martwiła.
Każdy myślał że jest człowiek, pomimo tego zawsze każdy darzył ją szacunkiem, była wręcz idealna dla stada. Chociaż często nie było ich w moim życiu, zawsze jedliśmy obiady lub kolekcje razem. Ojciec przychodził do mnie wieczorem opowiadając historie. Wszystko się zmieniło w wieku 11 lat, kiedy dowiedział się że mama jest wampirem. Moje życie zmieniło się wtedy o 180 stopni,praktycznie codziennie byłam bita. Jedzie dostawałam tylko raz dziennie i to w małych ilościach, pokryjomo członkowie stada pomagali mi.
Adrian był to beta naszego stada, to on najbardziej mi pomagał. Któregoś dnia ojciec to zauważył, i postanowił go ukarać przed całym stadem.
Ledwo co przeżył, przez co nikt już nie ważył się mi pomóc. Rok później ojciec ożenił się z Kornelią,miał z nią dwójkę dzieci. Ostatni raz widziałam go wieku 14 lat, kiedy mnie wygnał ze stada. Przez kilka dni chodziłam po ulicy brudna i zagłodzona, później trafiłam do sierocinca. Życie tam też nie było kolorowe, byłam często prześladowana, lecz wszystko ustało po tym jak w złości złamał pewniej dziewczynie rękę. Poznałam też tam pewnego chłopca miał na imię Tom, po zapachu mogłam wnioskować że jest wilkolakiem. Był bardzo skryty i z nikim nie rozmawiał, pewnego dnia postanowiłam się spytać z którego stada pochodzi. Do dziś pamiętam jego zszokowaną twarz, chyba właśnie od tej pory byliśmy sobie bardzo bliscy. Po miesiącu został adoptowany i przeprowadził się do innego miasta, ale zawsze mieliśmy kontakt. Później zaczęłam uciekać z sierocinca i tak właśnie spotkałam Alex, po jakiś czasie przygarneła mnie do siebie.

-Bella wyślesz mu jakiś prezent? - spytał Tom.
Okazało się, że Tom jest na wyjeździe w sprawach stada.

-Myślałam o ciasteczkach,ale nie wiem czy to dobry pomysł bo mógłby mnie wyśledzić.

-Tym nie musisz się martwić, ja wszystko załatwię. - powiedział z radością Tom.

-Czemu nie powiesz kto jest twoim mate? - . Zaczął wypytywać mnie Tom.
-A może mi nie ufasz- dodał po chwili

-Ufam, ale nie chce gadać na ten temat. -powiedziałam ponuro. 

Perspektywa Parkera

Nadal nie mogę uwierzyć że mnie zostawiła.

-Było ją zaznaczyć, nie mogłaby uciec od nas.- zaczął krzyczeć mój wilk.

-Zamknij się -

Cały czas myślę o niej. Piękne rude włosy,ktore pod słońcem miały lekki kolor czerwonego. O pięknych zielonych oczach, małych piegach na nosie i pod oczami. 

Złość znowu przejeła moje ciała, myśląc o Belli która uciekła. Mój wilk powoli przejmował moje ciało,a później tylko mogłem patrzyłem jak rozwala cały pokój. Nagle do pokoju wbiegła Anna.

-Uspokój się - zaczęła krzyczeć.

Podeszła do mnie i przytuliła.

-Zostawiła mnie - cicho powiedziałem.
Po tych słowach powoli zaczęła mnie głaskać po plecach, sprawiając że powoli się uspokajałem.

-A gdzie jest twoja beta? - spytała się

-Musiał wyjechać w sprawie zawarcia sojuszu. - powiedziałem.

-Juz się za nim tęsknisz? - dodałem po chwili. Mrukneła coś pod nosem i wyszła z pokoju.

-Przyprowadz mi kogoś, żeby zrobil mi remont do jutra An. -powiedziałem przez link do mojej siostry.

Spojrzalem na pokój, wyglądał jakby przeszło tornado. Wyszedłem z gabinetu, po czym wszedłem do swojego pokoju. Całe pomieszczenie było w ciemnych barwach, chwyciłem  telefon i wybrałem numer.

-Tak? - odezwał się głos mojego bety.

-Tom co ty tam robisz, miałeś mi pomagać!! . - krzyknął dobrze mi znany głos.  Na moment zszokowany, milczałem chwilę.

-Tom gdzie jesteś? - powiedziałem głosem Alfy.

-W Krakowie Alfo - odpowiedział.

- Już jadę Tom i chce żebyś nikomu o tym nie mówił.-

-Dobrze Alfo - powiedział szczerym głosem.

Perspektywa Toma

Zakończyłem rozmowę z Parkerem  i spojrzałem na złą Belle,ktora właśnie wbiegła do pokoju.

-O co mogło mu chodzić - cały czas zadawałem sobie to pytanie.

-Coś się stało?-. zadała pytanie Bella.

-Nie- uśmiechnąłem się do niej.

-Na pewno, wyglądasz na zdenerowanego.-

-Na pewno, idź lepiej już przemieszaj zupę bo sie przypali. - Na te słowa wypieła język.

-A ty zacznij sprzątać, bo odkurzacza nie słyszę  - Po czym wróciła do kuchni.

822 słowa w trzy dni, nie wiem jak dla innych dla mnie to rekord 😜.

Jak się podoba rozdział?.
Co sądzicie o Perspektywie innych osób niż naszej głównej bohaterki?

Porzucona wilczyca Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz