Rozdział 4

5.7K 235 13
                                        

Spojrzałam na moją rękę, była przypieta. Lekko szarpnełam, sprawdzając czy łańcuch jest mocno wykonany.
Nic.
Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi, spojrzałam na osobę wchodzacą do pokoju.
Była to piękna blondynka z zielonymi oczami.
-Widzę że mój brat nie kłamał, że cię znalazł. - uśmiechnęła się, ukazując małe dołeczki.
-Myślisz że damy radę? -

-Tak- powiedziała spokojnie.

Tym razem szarpnełam łańcuch z większą siłą.

Pękły.
Uśmiechnęłam się i podeszłym do blondi.
-Ale chyba nie przewidział tego, co nie? - spojrzała na mnie zszokowana.
-Nie możliwe jak? - szybko dobiegłam do niej i uderzyłam ją w tył głowy, po czy padła na ziemię.
Ruszyłam przez drzwi, a przy nich były dwa goryle. Spojrzeli na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Ich oczy zmieniły się na czarno, prawdopodobnie rozmawiali z Parkerem.
-Proszę wrócić do pokoju, alfa nie długo tu będzie. -
Podszedł do mnie a ja szybko zamachłam się nogą w jego krocze.
Padł.
Jeszcze jeden.
Spojrzałam na niego z uśmiechem, ruszyłam na niego z biegiem, żeby zaraz pojawić się przed nim. I tak jak tamtego uderzyłam w krocze, po czym krzyknął i padł na ziemię skulony.

-Przekażcie Parkerowi, żeby mnie nie szukał, jeśli będę gotowa to sama się z nim spotkam. Chyba że dowiem się że zdradził naszą więź. -
Ruszyłam korytarzem, dopóki nie zobaczyłam otwartego okna, wyjrzałam przez nie. Prawdopodobnie byłam na drugim piętrze, bez namysłu wyskoczyłam.
Idealnie wylądowałam na nogach, po czym zaczęłam biec. Za mną usłyszałam wycie.
-Prawdopodobnie dostał wiadomość-
Zaraz postanowiłam zamaskowac mój zapach, utrudniając mu znalezienie mnie.

Kolejny rozdział, ale tym razem krótki.
Dziękuję wszystkich za komentarze, które naprawdę mnie wspierają 😘😘.

A co sądzicie o tym rozdziale?
Może powinnam coś zmienić?

Porzucona wilczyca Opowieści tętniące życiem. Odkryj je teraz