Spojrzałam na moją rękę, była przypieta. Lekko szarpnełam, sprawdzając czy łańcuch jest mocno wykonany.
Nic.
Nagle usłyszałam skrzypienie drzwi, spojrzałam na osobę wchodzacą do pokoju.
Była to piękna blondynka z zielonymi oczami.
-Widzę że mój brat nie kłamał, że cię znalazł. - uśmiechnęła się, ukazując małe dołeczki.
-Myślisz że damy radę? -
-Tak- powiedziała spokojnie.
Tym razem szarpnełam łańcuch z większą siłą.
Pękły.
Uśmiechnęłam się i podeszłym do blondi.
-Ale chyba nie przewidział tego, co nie? - spojrzała na mnie zszokowana.
-Nie możliwe jak? - szybko dobiegłam do niej i uderzyłam ją w tył głowy, po czy padła na ziemię.
Ruszyłam przez drzwi, a przy nich były dwa goryle. Spojrzeli na mnie z dziwnym wyrazem twarzy. Ich oczy zmieniły się na czarno, prawdopodobnie rozmawiali z Parkerem.
-Proszę wrócić do pokoju, alfa nie długo tu będzie. -
Podszedł do mnie a ja szybko zamachłam się nogą w jego krocze.
Padł.
Jeszcze jeden.
Spojrzałam na niego z uśmiechem, ruszyłam na niego z biegiem, żeby zaraz pojawić się przed nim. I tak jak tamtego uderzyłam w krocze, po czym krzyknął i padł na ziemię skulony.
-Przekażcie Parkerowi, żeby mnie nie szukał, jeśli będę gotowa to sama się z nim spotkam. Chyba że dowiem się że zdradził naszą więź. -
Ruszyłam korytarzem, dopóki nie zobaczyłam otwartego okna, wyjrzałam przez nie. Prawdopodobnie byłam na drugim piętrze, bez namysłu wyskoczyłam.
Idealnie wylądowałam na nogach, po czym zaczęłam biec. Za mną usłyszałam wycie.
-Prawdopodobnie dostał wiadomość-
Zaraz postanowiłam zamaskowac mój zapach, utrudniając mu znalezienie mnie.
Kolejny rozdział, ale tym razem krótki.
Dziękuję wszystkich za komentarze, które naprawdę mnie wspierają 😘😘.
A co sądzicie o tym rozdziale?
Może powinnam coś zmienić?
CZYTASZ
Porzucona wilczyca
Loup-garouNiechciana Samotna Isabella porzucona w wieku 14 lat przez swoją rodzinę. W jej żyłach płynie krew Alfy. Teraz silna i niezależna, lecz nadal jest łotrem. Niespodziewanie jej życie zmieni tylko jedna osoba.
