Rozdział 8

4.6K 194 30
                                        

Perspektywa Parkera.

Po usłyszeniu jej słów, wyszedłem bez słowa. Pojechałem do hotelu, gdzie się zatrzymałem. Chwyciłem telefon, który zostawiłem na małym stoliku. Wybrałem numer do Toma, który jest moim betą. Po chwili odbiera i pyta co się stało.

-Powiem Ci później, ale mam pewne rzeczy do załatwienia pomożesz mi? -spytałem.

-Pewnie za kilka minut będę. - odpowiedział i zakończył naszą rozmowę.

Kiedy czekałem na niego wypiłem trochę whisky, alkohol nie działał na nas jak na ludzi. Dużo trudniej było nas upić. Po kilku minutach usłyszałem dźwięk dzwonka. Poszedłem, więc do drzwi i je otworzyłem. W drzwiach był Tom, trochę zasapany bo pewnie biegł większość drogi.

-Co się stało? - pyta.

-Nic, ale chce żebyś był przy mnie. - odpowiadam spokojnie.

-Dlaczego? - pyta zaciekawiony.

-Zobaczysz - oznajmiam z radością.

Zabieram wszystkie potrzebne rzeczy ze sobą. Tom bacznie patrzył na mnie, próbując domyślić się o co mi chodzi.

-Stary chodźmy już - mówię, kiedy już ruszam do drzwi.

Kiedy już znajdujemy się w samochodzie, kieruje się do pewnego sklepu. Jest on bardzo popularny i znam wlasciela, więc z chęcią mi pomoże w wyborze. Tom chyba uznał że już zwiariowałem bo cały czas patrzy się na mnie dziwnie. Bardzo nie chce mu mówić, żeby też miał niespodziankę. (jak widzowie. dop autora.)
Po pół godzinę w końcu znajdujemy się na miejscu. Kiedy Tom patrzy na budynek otwiera oczy z dumieniem.

-Czemu ja o niczym nie wiem? - na jego pytanie uśmiecham się zawiacko.

-W ogóle skąd znasz Belle? - pytam, zmieniając temat. -

-Znamy się od przedszkola. - odpowiada wesołym tonem.

-To jednak bardzo mi się przydasz-

Perspektywa Belli

Leżę splaszczona na łóżku. Wpatrzona w telewizor, na którym leci serial Pamiętniki wampirów. Właśnie Elena ma wypić krew i stać się wampirem. Ten moment psuje mi mój telefon, chwytam go i patrzę na ekran.
Tom
Klikam na zieloną słuchawkę i przykłada telefon do ucha..

-Tom ty to masz wyczucie czasu - mówię z żalem.

-Przerwalem coś? -

-Tak. - mówię smutna.

-Sorry, masz czas wyjść? - pyta.

-Pewnie za ile mam być u ciebie? -

-Skąd wiesz, że chce zaprosić cię do siebie? - pyta rozbawinym tonem.

-Tom przecież wiesz, że u mnie jest syf w pokój. -Po tym zdaniu, zaczynam się śmiać,a po chwili słyszę też jego śmiech.

-Dobra będę za pół godziny - dodaje po chwili.

-Do zobaczenia - mówi Tom i sie
rozłącza. Wyłączam telewizor i lecę do łazienki. Zaczynam rozczesywać włosy. Spoglądam w lustro i stwierdzam że mam spore wory pod oczami. Postanawiam zrobić makijaż, żeby nie było tego widać. Kiedy już skończyłam,wybiegam z łazienki i łapie telefon.

10 minut później.

Byłam już w domu Toma, z niewiadomych mi powodów, dziwnie się zachowuje.

-Tom coś się stało? - pytam z nienacka.

-Nic- mówi nie patrząc mi w oczy. Czyli okłamuje mnie.

-Chciałbym Ci coś pokazać - mówi.-Mam dla ciebie niespodziankę. - dodaje po chwili, z radością.

-Naprawdę? - pytam szczęśliwa. Na te pytanie, kiwa twierdząco. Podnosi się z sofy by zaraz znaleźć się przy komodzie. Bierze z niej czarny materiał.

-No to wiążemy oczka - przy tym robi dziwną mine. Wybucham śmiechem, nie mogąc się powstrzymać. Podchodzi do mnie i odwraca mnie tak żebym mogła być do niego tyłem. Wiąże mi oczy pytając:

-Widzisz? -

-Nie - odpowiadam szczerze.
Łapie mnie za rękę i zaczyna gdzie prowadzić, po chwili mnie puszcza. Idę dalej, gdy nagle wpadam w coś twardego i upadam.

-Kurwa kto to postawił? - pytam zła. Tom nagle zaczyna się śmiać. Czekam aż mi wyjaśni co to ma znaczyć.

-Ta ściana stoi tu od dawna - mówi śmiejąc się od nowa.

-Miałeś mnie prowadzić - mówię wściekła.

-Dobra nie złość się już cię prowadzę. -
Po chwili juz czuje jego dotyk na mojej dłoni. Chwyta mnie mocno i mnie podnosi.

Znowu zaczyna mnie gdzieś prowadzić , po chwili słyszę skrzypienie drzwi. Chyba byliśmy już na dworze, a po chwili o coś się potknełam.

-Nic się nie stało - pyta zmartwiony.

-Jest dobrze, prowadź dalej - kilka minut później zatrzymuje się.
Podnosi mnie i kładzie mnie na miękkim fotelu.

-Jesteśmy w samochodzie - oznajmia.

Około 40 minut później

W końcu samochód się zatrzymał. Tom wyszedł z samochodu i zaraz złapał mnie za rękę. Wyciągnął mnie z samochu by zaraz gdzieś znowu mnie prowadzić.

---

Ktoś się domyśla co jest tą niespodzianką?
Ja już czuję podekscytowanie tym wydarzeniem 🤭🤭.

Porzucona wilczyca Opowiadania do pokochania. Odkryj je teraz